Korzystaj wygodnie z naszego serwisu dzięki najnowszej aplikacji mobilnej dostępnej na Twojego Iphone’a i I’Pada!

Zamknij

Ciemna strona biegania - czy jesteś uzależniony od biegania?

Ciemna strona biegania - czy jesteś uzależniony od biegania?

Istnieje wiele korzystnych i pożądanych efektów biegania, o których na bieżąco przypominamy na łamach naszego portalu. Jednak jest też ciemna strona biegania, której zignorować nie możemy. W pierwszej odsłonie tego cyklu pisałem już o psychologicznych aspektach przetrenowania. Dzisiaj czas na drugą część o ciemnej stronie biegowej mocy. Negatywne biegowe uzależnienie, czyli niezdrowa wersja.

Bieganie ma w sobie moc. Tak wielką, żeby człowieka od siebie uzależnić. Jednak w naszym środowisku słowa, takie jak „uzależnienie” czy „nałóg” w kontekście biegowej pasji często mają przede wszystkim pozytywny wydźwięk.

No jak to? – powie biegacz z uśmiechem na twarzy. – Przecież lepiej być uzależnionym od endorfin, niż od jakiegoś innego świństwa typu alkohol, papierosy, czy nie daj Boże narkotyki! Moje uzależnienie jest pozytywne!

Znana śpiewka? Pewnie, że tak! Sam tak czasem mówię. Należy jednak się zastanowić, gdzie leży granica, po przekroczeniu której biegowy nałóg przestaje być pozytywny i zaczyna mieć na nas niekorzystny, a w skrajnych przypadkach nawet wyniszczający wpływ. Kiedy nasza ulubiona aktywność staje się koniecznością, a my jej niewolnikiem?

Paradoks biegowego uzależnienia

W przypadku biegania paradoks jest olbrzymi. Z jednej strony bieganie i aktywność fizyczna w ogóle jest „przepisywana” na różnego rodzaju fizyczne i psychologiczne bolączki, takie jak otyłość czy depresja.  Z drugiej to właśnie to samo bieganie czy aktywność fizyczna może okazać się źródłem wielu problemów. Mówi się, że wszystko jest dla ludzi, ale przy tym rzadko pamięta się, aby umiar pozostawał naszą cnotą. Niestety często jest tak, że nasza pasja sprawia, że przeholowujemy i wpadamy w jej pułapkę. Okazuje się, że przedawkować można nawet to, co dla nas jest najlepsze, tak jak bogaty w witaminę A sok z marchewki czy właśnie bieganie.

Jeśli nie chcemy żyć w zgodzie z filozofią amerykańskiego poety Charlesa Bukowskiego – znajdź to, co kochasz i pozwól, aby cię to zabiło – proponuję zastanowić się nad swoim podejściem do biegowego treningu. To czy uzależnimy się pozytywnie, czy też negatywnie w dużej mierze zależy bowiem od nas. Od naszego nastawienia i umiejętnego planowania.

Jeszcze zaangażowanie, czy już uzależnienie?

Gdzie leży granica pomiędzy zaangażowaniem w swoją biegową pasję, a niezdrowym uzależnieniem od niej? Bardzo dobre pytanie! Nie mam na nie jednoznacznej odpowiedzi, gdyż sprawa jest złożona. Każdy przypadek jest inny i należy rozpatrywać go indywidualnie. Podam natomiast kilka znaków ostrzegawczych, na które możemy zwrócić szczególną uwagę w naszym podejściu do treningu biegowego (lub podejściu bliskich nam osób). Jeśli niżej wymienione sygnały są wyraźne, silne i ciągłe, rozważyłbym głęboką refleksję na temat swojego zaangażowania w trening lub konsultacje ze specjalistą.

W badaniach naukowych na temat uzależnienia od aktywności fizycznej (ang. exercise dependence) wynika, iż osoby, które przejawiają takie skłonności najczęściej charakteryzują poniższe stwierdzenia:

  • bieganie (np. ilość godzin spędzonych na treningu, starty w zawodach) jest źródłem konfliktu między nimi a bliskimi im osobami i/lub przeszkodą w normalnym funkcjonowaniu w innych domenach życia (np. dom, praca, nauka itp.),
  • ich rodzina lub bliscy wyrazili swój niepokój ilością godzin spędzonych na treningu,
  • bieganie jest jedynym narzędziem wykorzystywanym przez nich, aby wpłynąć na zmianę nastroju,
  • w ciągu ostatniego czasu systematycznie zwiększali objętości treningowe,
  • w przypadku nagłej większej ilości wolnego czasu przeznaczają go na bieganie,
  • nie opuszają treningu niezależnie od swojego stanu; nawet jeśli są przeziębieni, kontuzjowani lub przemęczeni,
  • jeśli są zmuszeni opuścić trening, są poirytowani i humorzaści, często odczuwają też przy tym silne negatywne emocje, takie jak lęk, smutek itp.,
  • nic nie jest w stanie dla nich równać się z poczuciem, jakie daje im bieganie – nawet seks, dobre jedzenie czy czas spędzony wśród ludzi, na których im zależy,
  • porzucili inne zainteresowania i hobby na rzecz biegania,
  • bieganie jest najważniejszą rzeczą w ich życiu.

Być może kilka z wyżej wymienionych stwierdzeń pasuje do ciebie. Albo myślisz – przecież to dokładnie mój profil! Może teraz zastanawiasz się, czy na Ciebie bieganie wywarło negatywny wpływ. To dobrze, że o tym myślisz, bo od czasu do czasu w karierze każdego biegacza powinien znaleźć się czas na refleksję. Również na ten temat.

Jak widzimy powyżej, negatywnie uzależniony biegacz zatracił równowagę i perspektywę na swój aktywny udział w treningu i zawodach. Dla niego bieganie nie jest już drogą do lepszego, pełniejszego i szczęśliwszego życia, ale obsesją. Tu nie chodzi jednak o samą objętość treningową, ale przede wszystkim o nastawienie względem swojej pasji. Biegacze uzależnieni pozytywnie i negatywnie mogą mieć podobny reżim treningowy. Mogą być tak samo zdyscyplinowani i zaangażowani w swój trening. Tyle, że ci uzależnieni negatywnie nie są w stanie odnaleźć tego samego „kopa” w innej aktywności fizycznej, nawet bardzo podobnej, takiej jak: pływanie, jazda na rowerze, wędrówki piesze itp. Nie są w stanie odpuścić. W dodatku całe ich życie i wszystkie osoby w ich życiu podporządkowane zostają bieganiu i realizacji biegowych celów. To wcale niegłupie, jeśli się jest zawodowym maratończykiem, ale w przypadku rekreacyjnego biegacza to może mieć opłakane konsekwencje fizyczne, psychiczne i społeczne.

Dlatego oprócz nabijania kolejnych kilometrów na aplikacji mobilnej, warto jest też czasem wyjść na Orlika i porzucać piłką do kosza albo pograć w ogródku w nożną ze swoimi dziećmi.

Zatem na koniec apeluję o to samo, co w poprzednim artykule z cyklu „ciemna strona biegania”. O odnalezienie równowagi, złotego środka. Trenujmy ciężko, ale i mądrze! Bowiem więcej, nie zawsze znaczy lepiej. W przygotowaniu do kolejnego startu i w pogoni za naszym rekordem życiowym, nie zapominajmy o tym, co nas do biegania najpierw zachęciło, a potem przekonało – dobra zabawa i mnóstwo uśmiechu na ścieżce.

Bibliografia

Terry, A., Szabo, A. & Griffiths, M. (2004). The exercise addiction inventory: A new brief screening tool. Addiction Research and Theory, 12(5), 489–499.

Zamknij