Śmierdzący temat sportowców…

Idź mi stąd, a fuj! Temat nie należy do aseptycznych i daleko mu do w kant uprasowanej koszuli z kołnierzykiem, wykrochmalonych, śnieżnobiałych skarpet czy wypastowanych, czerwonych szpilek. Poruszamy się na anty-jałowym terenie, gdzie natura człowieka wycieka każdą szczeliną naszego ciała. A fuj!

Czytanie o sprawach ukrytych głęboko w domowej toalecie to krok za daleko – uznają co niektórzy.  Po prostu śmierdzący temat. Biorąc pod uwagę dzisiejszy ekshibicjonizm medialny, który nakręca publikę do wchodzenia z buciorami w cudze życie, jak i masowy wzrost słupków wścibskości, będący pożywką dla czwartej władzy – zdaje się mówić – o co wam chodzi?

…pot, ślina, siku, kupa, wzdęcia i gazy, to jak najbardziej fizjologiczne efekty, które serwuje natura każdemu z nas. Owszem, może w kodeksie sovoir-vivre nieumieszczony jest punkt o dzieleniu się ową treścią ze współtowarzyszami, jednak w środowisku biegaczy temat pojawia się i to nie tylko zakulisowo. Co lepsze, a może gorsze – dotyka on panów i panie. A fuj…!

Powiedzmy o tym głośno – problem jest, był i będzie. Nic z tym fantem nie zrobimy, ale możemy dowiedzieć się, dlaczego i po co biegaczom to wszystko…

Pot

Pierwszą oznaką wykonywanego treningu jest pocenie się. Proces termoregulacyjny odbywający się nieustannie, z większą bądź mniejszą intensywnością. U biegacza w wyniku wysiłku, system kontroli organizmu wydaje sygnał do rozpoczęcia wzmożonej pracy gruczołów potowych. Wiadomo, że skutkiem ubocznym procesów biochemicznych odbywających się w organizmie podczas produkcji energii jest wydzielające się ciepło.

Sklep TreningBiegacza.pl

Kupując u nas, wspierasz rozwój serwisu!

Gdy temperatura ciała wzrasta powyżej 37°C poprzez przewody wyprowadzające zaczyna wydzielać się pot, który chłodzi powierzchnię skóry. Gdyby nie ten mechanizm – uleglibyśmy przegrzaniu, którego konsekwencje mogłyby być tragiczne w skutkach.

W sytuacji standardowej człowiek traci na dobę około pół litra płynów. U biegacza ilość ta może wzrosnąć nawet dziesięciokrotnie, a w przeliczeniu na godzinę intensywnego wysiłku wartość ta może wahać się do ok. 1-3 litrów.

W skórze człowieka wyróżniamy gruczoły ekrynowe i apokrynowe. Różnią się one miejscem występowania, rodzajem produkowanego potu oraz sposobem jego wydzielania.

Gruczoły ekrynowe obecne są na powierzchni całego ciała, wewnętrznej stronie dłoni i podeszwach stóp oraz w dołach pachowych. Gruczoły apokrynowe w dużej mierze związane z mieszkami włosowymi i umiejscowione są w dołach pachowych, okolicach intymnych czy na otoczkach brodawek sutkowych.

Pot to substancja wodna, bezwonna, z domieszką soli, tłuszczów, mocznika, mleczanów, węglowodanów i związków mineralnych. Produkty jego rozkładu stanowią pożywkę dla bakterii żyjących na skórze i to one odpowiadają za jego specyficzną woń. Dodatkowo takie czynniki jak dieta, klimat, zdrowie, gospodarka hormonalna, aktywność fizyczna, wpływają na osobniczy zapach każdego człowieka. Na skład potu wpływ mogą mieć także używki i leki, a na ilość jego produkcji – stopień nawodnienia, temperatura otoczenia, wilgotność oraz aklimatyzacja do panujących warunków zewnętrznych.

Uwaga biegacze!

Wraz ze wzmożoną intensywnością fizyczną i wzrostem wydzielania potu, pozbywamy się nie tylko toksycznych produktów przemiany materii, ale również wody i cennych składników mineralnych. Pot zawiera, bowiem m.in. chlor, wapń, magnez, żelazo, a także potas i sód.

Dlaczego na punktach odżywczych zawodów biegowych znajdziemy zarówno kubki z wodą, jak i napojem izotonicznym?  Aby gospodarka wodno-elektrolitowa działała poprawnie, należy uzupełniać utracone płyny w postaci wody, która nawodni komórki ciała, ale i w postaci napojów bogatych w minerały i witaminy. Dostarczanie samej wody powoduje wypłukiwanie elektrolitów, a to w konsekwencji może prowadzić do stanu zagrożenia życia! Dostarczanie natomiast samego napoju izotonicznego nie nawodni tak szybko jak czysta woda

Ślina

„Odwróć głowę, gdy plujesz, aby ślina nie padła, na kogo.
Jeśli zaś, co zropiałego na ziemię padnie, trzeba to nogą przydeptać.”
Erazm z Rotterdamu, 1530

„Nie pluj tak daleko, żebyś musiał szukać swojej śliny na ziemi, nim ją przydepniesz.” Liege,1714

W 2013 ciężko wyobrazić sobie uczestników maratonu panicznie kręcących głowami i odskakujących na boki z okrzykiem – „zaliczony”. Niemniej prawdą jest, że często zdarza się łypanie okiem czy aby zza pleców nie wyłoni się konkurent wołający – „dzięki stary, zaliczony…”

Zbierająca się w jamie ustnej biegacza ciecz wydzielana jest przez gruczoły ślinowe w ilości sięgającej nawet 1,5 litra na dobę, w zależności od spożytego pokarmu. Odkładając funkcję zmiękczającą pokarm i ułatwiającą trawienie podczas trwania wysiłku fizycznego, pojawia się pytanie – dlaczego u biegacza aż taka nadprodukcja gęstej śliny?

Biegnąc oddycha się ze zwiększoną częstotliwością, a powietrze wdychane i wydychane ustami – wysusza wnętrze jamy ustnej i przełyku. Utrzymanie odpowiedniej wilgotności, nawilżenie, a także ochrona przed bakteriami, to główne funkcje śliny.

W jej skład wchodzi przede wszystkim woda, związki organiczne i nieorganiczne. W trakcie biegania pocimy się, tracąc ten cenny płyn. Ślina ulega zagęszczeniu i odczuwa się dyskomfort, który należy po prostu wypluć. Udrażniamy w ten sposób górne drogi oddechowe, co w konsekwencji umożliwia nam swobodniejszy oddech.

Siku i kupa

Pytając grupę biegaczy, jak wygląda schemat ich każdorazowego wyjścia na trening, elementem, który pojawia się każdorazowo są przysłowiowe „jedynka i dwójka”. Sytuacja nie jest problemowa, gdy jesteśmy przed wysiłkiem, w zaciszu domowym. Komplikuje się podczas jego trwania, szczególnie w trakcie zawodów i walki o najlepszy wynik. W procesie zwiększonej przemiany materii następuje przyspieszenie wchłaniania, trawienia i filtrowania przyjmowanych płynów i pokarmów, a co za tym idzie, pojawia się sygnał chęci usunięcia produktów końcowych tych procesów.

Na zawodach zaobserwować można przeróżne zachowania sportowców w tym temacie. Przede wszystkim każdy stara się załatwić swoje potrzeby nawet kilkakrotnie przed startem, czego dowodem są ciągnące się kolejki do toalet. Pewność, że nic nas nie zaskoczy na trasie jest wielkim komfortem psychicznym i wielu spokojnie dobiega do mety bez konieczności wizyty w krzakach. Ci, którzy muszą zboczyć z trasy w pobliski las tak też czynią, z wyjątkiem biegaczek, które wstrzymują sprawę do spotkania pierwszego toi-toia. Szpaler mężczyzn ustawionych przy drzewach na poboczu nikogo już nie dziwi, natomiast wśród kobiet kwestia ta nadal nie została sprawiedliwie rozwiązana, a słowa „nikt paniom przecież nie broni” padają tylko z ust zabawnych biegaczy.

Mocz wytwarzany w nerkach, w skład którego wchodzą: woda, azotowe produkty przemiany materii, sole mineralne czy np. barwniki żółciowe usuwany jest w ilości 600 – 2500ml na dobę.  Aby organizm mógł prawidłowo funkcjonować, należy zachować równowagę wodną. Traconą wraz z potem wodę, w wyniku parowania z dróg oddechowych, usuwaną z moczem czy kałem, należy uzupełniać przyjmując od 2 do 3 litrów płynów dziennie.

Dopiero odpowiednio nawodniony organizm jest machiną gotową do pracy. Przygotowanie pod długotrwały wysiłek fizyczny, to nie tylko przyjmowanie napojów podczas zawodów, ale przede wszystkim zbudowanie solidnej bazy przed biegiem, zapewniającej bezpieczny poziom nawodnienia komórek ciała. Co się zyskuje? Spożywanie już niewielkiej ilości płynów przed zawodami, a w trakcie ich trwania uzupełnianie strat w ilości ok. 150ml na każde 20 min biegu, zapewni zachowanie bilansu wodnego, jednocześnie bez konieczności odczuwania potrzeby skorzystania z toalety.

Rozstawione na trasach zawodów punkty wodne i odżywcze mają na celu ochronę przed odwodnieniem, dlatego tak ważne jest wypijanie kilku łyków napoju na każdym z nich. Dodatkowo podczas biegów długodystansowych organizm skupiony jest całkowicie na pracy mięśni, ograniczając przy tym proces filtracji w nerkach i uczucie „parcia na mocz”.

Jak się nazywa kupa biegacza?

Niestrawione resztki pokarmu, woda, bakterie czy związku azotu i fosforu – usuwane są z organizmu w postaci kału. Nie ma nic gorszego w trakcie trwania treningu, jak uczucie, że „się chce”. Dyskomfort wpływający na każdy element biegu, który uprzykrzył życie niejednemu biegaczowi. Ta grupa sportowców ma bardzo szybką przemianę materii, problemów związanych ze stolcem, raczej nie odnotowuje, a tylko z miejscem jego oddawania.

Biegacze zaopatrują się na trasy w zwitek papieru toaletowego „tak na wszelki w..”, co nie jest ani ujmujące, ani niesmaczne. Po prostu – życie.  Idealnym jest stan opróżnienia się przed rozpoczęciem  wysiłku fizycznego. Znane są także przypadki natręctw, które objawiają się niemożnością skorzystania z toalety w obcym miejscu. Stres wywołany przedstartowym wzrostem adrenaliny skutecznie blokuje prawidłowe funkcjonowanie organizmu.

Problemy żołądkowo-jelitowe

Słuchając opowieści zawodowców, którzy walczą o miejsce na podium, można natrafić na historie, gdy medalista bez żadnego skrępowania mówi, że „sika po nogach” lub robi nieznaczny odskok na pobocze, aby po sekundzie znaleźć się znowu na czele stawki.

Gdy walczy się o złoto i „się chce”, to „się robi”, w myśl zasady „przeczyszcza nie przerywając snu”.

A fuj! 

Wzdęcia i gazy

Powiększający się brzuch związany z gromadzeniem się gazów w przewodzie pokarmowym, a następnie ulga spowodowana uwalnianiem się ich na zewnątrz, to naturalne procesy fizjologicznie. Większość gazów znajdujących się w jelicie pochodzi z procesów fermentacji.

Sytuacja byłaby komfortowa, gdyby nie dźwięk oraz zapach towarzyszący oddawaniu gazów. Weekendowe truchtanie w zaciszu pól i łąk, gdzie dźwięk bąków jest wpisany w ten krajobraz to czysta natura. Gdy sytuacja przenosi się w głąb tysięcznej grupy biegaczy bądź do siłowni, nie jest już tak kolorowo. Dodatkowo towarzystwo takich objawów jak dyskomfort w jamie brzusznej czy kurczowe bóle brzucha, spowodowane zaparciami, połykaniem powietrza, złą dietą, piciem dużej ilości napojów gazowanych, mogą negatywnie wpłynąć na przebieg wysiłku fizycznego.

Jak widać każda śmierdząca sprawa ma swoją przyczynę leżącą mniej lub bardziej na wierzchu. Trzeba przyjąć zatem człowieczeństwo z całym dobrodziejstwem inwentarza, bo wszyscy mówią „a fuj, a fuj”, a i tak każdy to robi.  Niemniej – nie spotkałam tak czystych i dbających o siebie osób, jak sportowcy!