Jestem psycholem, część druga – kozak treningowy

Każdy z nas miał do czynienia z zawodnikami/znajomymi, którzy bardzo mocno trenują a efekty ich katorżniczego treningu są mizerne jak stary maślak pod świerkiem.

Skąd się bierze typ KOZAKA TRENINGOWEGO? Wymienić można tu mnóstwo przyczyn krzywiących psychikę młodego biegacza. Dzisiaj skupimy się na wpływie trenera.

Wpływ Trenera

Jak to jest u KOZAKA:

Hulk (czyli trener, który wszystko niszczy) – wiele zmarnowanych talentów padło ofiarom pseudo Coachów, którzy skupili się tylko na szybkim wyeksploatowaniu zawodnika – głównie argumentując swoje nikczemne poczynania słynnym zwrotem – bo jak już będzie seniorem to nie nabije mi punktów, za które klub dostaje kasę… Trener ma największy wpływ na prawidłowe i destrukcyjne ukształtowanie młodziana. Najczęściej popełnianym błędem trenerów jest prowadzenie zbyt dużej grupy – przypomina to kolejkę za kawą w latach 80, jak starczyło to dostaliśmy parę ziarenek, a jak nie to siorpaliśmy herbatę.

Układają bardzo mocny plan treningowy, który przewyższa aktualne możliwości biegacza. Wysyłają juniorów młodszych na treningi z seniorami. Szczują zawodników w grupie przez głupkowate teksty typu: on z Tobą wygrał na treningu, na każdym treningu tempowym kiedy widzą, że podopieczny biegnie za szybko zamiast powiedzieć mu żeby zwolnił to nic nie mówią – bądź jak już coś wybełkoczą to to, że ma biec szybciej.

Typy Hulk’a prowadzą grabieżną robotę – grabią i plądrują organizm młodego człowieka z talentu, co przeważnie kończy się ciężkimi kontuzjami, szybkim wyeksploatowaniem i w efekcie zakończeniem kariery po okresie juniora.

Reklama - koniecznie sprawdź!

A powinno to wyglądać tak:

Coach (czyli osoba pełniąca nie tylko rolę trenera, doradcy życiowego ale przede wszystkim przyjaciela) – nie od dziś wiadomo, że młody człowiek łyka wszystko jak młody rekin (jedno przysłowie głosi, że czym skórka za młodu nasiąknie tym na starość pachnie).  Zawodnik musi mieć odpowiednią dawkę czasu poświęconą mu przez szkoleniowca. Na każdym akcencie trener powinien stać z „czasomierzem” i być stróżem, wyrocznią, która pochwali lub jak trzeba to udzieli ostrej reprymendy – mi szczególnie w pamięci zapadła ta udzielona mojemu koledze przez naszego Trenera z młodzieńczych lat:

Po pewnym mocnym akcencie, który zawodnik pokonał za szybko, podchodzi do niego Trener. Wtem biegacz rzekł:

– “ale dzisiaj mułowato mi się biega…”

na to Trener odparł:

“Jesteś mułem to i mułowato biegasz… “

Kolejny odcinek zawodnik pobiegł już prawidłowo (chyba wziął to do serca bo poskutkowało).

Tylko poświęcając odpowiednio dużo uwagi zawodnikowi zbudujemy w jego „głowie” odpowiednie podejście do treningu. Trener też musi wiedzieć na jak ostre reprymendy może sobie pozwolić i co na jakiego zawodnika działa.

Jak ujarzmić zawodnika, który robi wszystko na przekór, gdy nie ma nas na treningu:

Możemy w łatwy sposób go „wykiwać”. Jeżeli nasz biegacz często pokonuje treningi o 5-10 sekund szybciej od zalecanych prędkości to obniżmy mu prędkości w planie treningowym o te 5-10 sekund np. z 3:40 na 3:50 i dzięki temu będzie on trenował w takiej intensywności jakiej chcemy.

Gdy zawodnik nas oszukuje…

Po treningu weźmy jego sport-tester i spiszmy dane – zrobimy to udając się z zaskoczenia na miejsce treningu, bądź odwiedzimy go w jego domu. Często jest tak, że zawodnicy oszukują trenerów mówiąc im to co chcą aby usłyszeli – zrobiłem trening (a naprawdę siedział w domu i oglądał z mamą Na Wspólnej i M jak Miłość…), tak tak zrobiłem zakresik po 4:00 (a naprawdę szalał jak bolid F1 po 3:30 na km – tu weźmiemy sport tester – będzie tętno, będą międzyczasy). Wystarczy, że taki „szpiclowski” zabieg powtórzymy 2-3 krotnie i będzie tak jak chcemy.

Gdy wszystkie nasze starania nie przynoszą zamierzonego rezultatu to nie pozostaje nam nic innego jak zakończenie współpracy z danym zawodnikiem i poświęcenie swojego czasu innym biegaczom.