Jestem psycholem – część pierwsza

„Nie wiem co jest grane, zawsze kiedy mam super formę na najważniejszej imprezie daję plamę… Spalam się w połowie biegu, z lidera staję się małą plamą na asfalcie, znikam w cieniu a uzyskany czas mnie deprymuje… o miejscu to lepiej już nie wspomnę…!”

Wielu z nas doświadczyło jednej biegowej wtopy, a inni doświadczają ją regularnie z częstotliwością kalendarza startowego. Co w takiej sytuacji zrobić? Jak udowodnić zawodnikowi czy samemu sobie, że byłem dobrze przygotowany, że na zawodach przegrałem z samym sobą a nie z rywalami, że to moja głowa skazała mnie na porażkę a nie plan treningowy!?

Najpierw musimy sobie odpowiedzieć na następujące pytanie:

Co zachodzi w głowie biegacza, że traci siły już przed samym startem lub w czasie biegu?

Można tu wymienić różne stany przedstartowe jakie doznaje przed biegiem zawodnik. Jednak dzisiaj chciałbym się skupić na tzw. odpuszczaniu w czasie biegu, tzn. wymiękaniu w połowie dystansu.

Pierwsze co nasuwa mi się na myśl to fakt, że czasami zawodnik ustali sobie pewną taktykę, która jak się później okazuje podczas trwania biegu najzwyczajniej w świecie zawodzi- wtedy nadchodzi odcięcie prądu, kaplica, AMEN, zgon, wujek Herbert, śmierć itd. (slang biegowy jest naprawdę twórczy).

W głowie biegacza rodzi się zwątpienie we własne siły, na wskutek rosnącego stresu (co się … dzieje? już nawet on mnie wyprzedza, przecież mam z nich najlepszą życiówkę…) nogi miękną, zaburzona zostaje gospodarka pozyskiwania energii oraz neutralizacji kwasu mlekowego.

„Co się stało? Czemu tak umarłeś przecież bieg był wolny!- nie wiem odcięło mi prąd” Co powinien biegacz zrobić w takiej sytuacji?

Po około 2-4 dniach (w zależności od organizmu) udać się na bieżnię/cross i zrobić sprawdzian na tym samym dystansie lub o połowę krótszym, jeżeli był to bieg na 10km i dłuższy.

Co ma z tego biegacz?

Przede wszystkim pobiegnie on sprawdzian w tzw. odbudowie z nadmiarem (dzięki temu w tym dniu będzie bardzo wydajny- będzie czuł „moc”), uzyska zbliżony rezultat to tego, który miałby gdyby nie dał ciała na ostatnim starcie. W ten sposób sam zobaczy, że był dobrze przygotowany, że to on sam sobie zgotował taki los! Uwierzy w swoje siły, możliwości!

Tak robią najlepsi na świecie i to nie tylko w bieganiu… a Ty kiedykolwiek spróbowałeś tej metody?

Reklama - koniecznie sprawdź!