Głowa rządzi biegaczem, czy biegacz głową?

Jako praktyk psychologii sportu często mierzę się z pytaniem: co jest ważniejsze – ciało czy umysł? Niezmiernie trudno odpowiedzieć mi na to pytanie. Twierdzę, że ciało robi tak, jak głowa wymyśli. Jednak zgodnie z moją wiedzą nie istnieją określone ramy procentowe, które ściśle określają, ile w sporcie zależy od ciała, a ile od głowy. Jedno i drugie jest szalenie istotne. W bieganiu również. Dlatego próbując ustalić, co jest ważniejsze, to trochę jak uwikłanie się w dyskusję z cyklu: co było pierwsze – jajko czy kura? Prowadząc warsztaty i wykłady dla sportowców, staram się im uświadomić, że sukces w sporcie jest wypadkową pięciu najważniejszych elementów treningu: przygotowania fizycznego, techniki, taktyki, psychiki oraz stylu życia. Zawsze zachęcam ich i stymuluję do zrównoważonego rozwoju własnego talentu sportowego troszczącego się o wszystkie wyżej wymienione elementy.

Głowa rządzi i rozdaje karty

Jeśli ktoś chce przebiec sobie maraton, sprawa jest w miarę prosta. Stawia sobie cel, realizuje treningi, dba o dietę itp. Jeśli jest w tym konsekwentny, forma rośnie, choć efektów nie widać przecież od razu. Tak samo jest w kontekście treningu mentalnego, bo nasz mózg pracuje na podobnych zasadach, co nasze mięśnie. Aby zarówno mózg jak i mięśnie rozwijały się i pozostawały w dobrej kondycji, należy je trenować. Proste? Proste.

Interesujące jest jednak to, że to mózg decyduje o tym, kiedy zadziała mięsień, a nie odwrotnie. (Dzięki Bogu!). W głowie rozstrzygają się najważniejsze kwestie dotyczące tego, który mięsień poruszy się następny. Tam też toczą się procesy motywacyjne: „Może dzisiaj sobie odpuszczę? Czeka mnie takie długie wybieganie…”, społeczne: „Co sobie pomyśli mój przyjaciel Franek, jeśli nie pobiję życiówki na tej szybkiej trasie?”, emocjonalne: „Jak dobrze się czuję po takim dobrym wyścigu!”, a także samooceny: „Po co ja w ogóle biegam? Jaką ma to dla mnie wartość?”. Głowa rządzi biegaczem, bo od głowy wszystko się zaczyna, jednak nie jest to zależność jednostronna. Biegacz ma również coś do powiedzenia. To on ma wpływ na to, co znajduje się w jego głowie. To, co robi zależy od jego nastawienia, myśli i emocji – na tym można bardziej lub mniej umiejętnie panować. Dlatego trening i współzawodnictwo fizyczne także zależą od przygotowania mentalnego.

Twarde i miękkie

W bieganiu zależność ciała i głowy jest bardzo wyraźna. Jedno bez drugiego daleko nie zajedzie. Na osobiste mistrzostwo biegowe składa się bowiem drakońska dyscyplina treningu fizycznego, technicznego i taktycznego oraz tzw. silna psychika. Silna psychika, czyli co? Wytrenowany i zahartowany mózg – chłodna głowa i stalowe nerwy!

Jeśliby przyjąć, że zahartowany i wytrenowany organizm sportowca to komputer wraz z osprzętem, to psychika byłaby oprogramowaniem. Nikt rozsądny nie kupi oprogramowania, które przewyższa klasą sprzęt. Nie ma też sensu inwestowanie w najnowsze technologie hardwarowe, przeklinając później niekompatybilne programy. Potrzebna jest równowaga i integralne połączenie jakości jednego i drugiego. To absolutnie kluczowe dla osiąganych wyników oraz osobistej satysfakcji z wykonywanego zajęcia. Oczywiście ta zasada dotyczy nie tylko sportu i sportowców, choć uważam, że w tym właśnie kontekście widać to najklarowniej.

- Wystartuj -

Moim zdaniem największym problemem jest to, że od sportowców zawsze wymaga się silnej psychiki, ale bardzo często nie pomaga się im w jej świadomym rozwoju. Nacisk jest na rozwój „hardwarowy”, ale nikt nie myśli kupić najnowszego „softwaru”. Oczywiście, niektórzy sportowcy są stymulowani w kierunku rozwoju silnej psychiki. To ci, którzy wykazują inicjatywę i ciekawość. Mogą im w tym też sprzyjać charyzmatyczni trenerzy ze smykałką psychologiczną, a także inne bliskie osoby – rodzina, przyjaciele czy koledzy z drużyny. Jednak szkopuł tkwi w tym, że nie wszyscy mają szczęście trenować w środowisku sprzyjającym treningowi mentalnemu. Wtedy często przygoda ze sportem lub aktywnością fizyczną kończy się niespełnionym potencjałem, ogólną frustracją, a w skrajnych przypadkach absencją dalszego uprawiania sportu. Tym właśnie sportowcom z odsieczą przychodzą psychologowie sportu albo trenerzy mentalni.

To proces, nie żadne szamaństwo!

Psychologia sportu przekonuje, że silną psychikę można wytrenować tak samo jak się trenuje biceps, szybkość czy konkretne zagranie taktyczne. Choć psychologowie sportu mają w swoim rękawie cały arsenał ćwiczeń z zakresu treningu mentalnego, to nie są ani szamanami, ani czarodziejami. Nie podają zawodnikowi czy całemu zespołowi magicznej mikstury, która nagle rozwiązuje ich wszystkie problemy. Nie każdemu są też w stanie pomóc. Podobnie jak w przypadku trenerów, lekarzy, fizjoterapeutów i innych specjalistów ze świata sportu, psychologowie potrzebują czasu. Praca na poziomie mentalnym to czasem bardzo mozolny proces i zmiana często przychodzi opornie, szczególnie w przypadku tych starszych, bardziej ukształtowanych sportowców.

Psychologowie sportu zajmują się przede wszystkim uzupełnieniem treningów o aspekty mentalne wyczynu sportowego. Najpopularniejsze techniki treningu mentalnego to: regulacja emocji i pobudzenia, technika wyobrażeniowa, ustalanie celów oraz pozytywny dialog wewnętrzny (zainteresowanych zagłębieniem się w te tematy odsyłam do buszowania w zakładce „psychologia” na naszym portalu. Jest tam już sporo materiałów na temat konkretnych narzędzi mentalnych.). Do tego oczywiście może też dojść praca z całą drużyną, a nawet sztabem szkoleniowym. Na przykład nad poprawą komunikacji między poszczególnymi zawodnikami albo spójności wewnątrz całego zespołu. Jeśli istnieje taka potrzeba, psycholog sportu współpracuje także z rodzicami, rodziną i bliskimi danego sportowca.

Należy pamiętać o tym, że sportowcy, nawet ci „najsilniejsi psychicznie”, też są zwykłymi ludźmi i borykają się z bardzo podobnymi problemami, co każdy z nas. Przechodzą przez różne zakręty w życiu osobistym. Te palące kwestie należy na bieżąco rozwiązywać, aby to, co się dzieje poza kortem, boiskiem czy bieżnią nie miało negatywnego wpływu na przebieg zawodów. Jednak wbrew powszechnemu przekonaniu, psychologia sportu rzadko zajmuje się leczeniem zaburzeń psychicznych, nawet jeśli występują w kontekście sportowym. To domena psychologii klinicznej. Bardzo częstym problemem sportowców są na przykład zaburzenia jedzenia. W przypadku takiego podejrzenia zawodnik odsyłany jest do psychologa klinicznego. W psychologii sportu chodzi przede wszystkim o rozwój osobisty i sportowy, coaching, bieżące wsparcie psychiczne oraz szeroko pojęty trening mentalny.

Psycha zawsze na plus

Dlaczego psychologia sportu jest taka istotna dla współczesnego sportowca? Bo trening mentalny to wspaniałe uzupełnienie generalnego przygotowania zawodnika, wychodzi mu na zdrowie i ciągnie za sobą wiele korzyści. Może okazać się języczkiem u wagi pomiędzy zwycięstwem a porażką, pomiędzy chwałą a niesławą.  Może też być czynnikiem zwiększającym satysfakcję z wykonywanego zadania i w ogóle z życia. Najfajniejsze jest jednak to, że psychologia sportu jest uniwersalna, a umiejętności które oferuje, przydają się na każdym kroku, także poza sportem. Można je zastosować dosłownie wszędzie, w każdej dziedzinie życia.