Depresja, kontuzja, niezrealizowane marzenia – wszystko to i wiele innych zafunduje ci twoja biegowa ambicja

Niewiele trzeba, aby trening zniszczył twój organizm. Wystarczy krótka chwila, podjęcie niewłaściwej decyzji, która rozpocznie lawinę nieszczęsnych w skutkach wydarzeń.

W biegowym świecie panuje błędna opinia

Tylko zawodowcy doznają kontuzji przeciążeniowych i depresji spowodowanych zbyt mocnym treningiem. Nic bardziej mylnego. Każdy jest narażony na urazy i chandrę. Zarówno osoba biegająca maraton w 5 godzin, jak i ta pokonująca go w 2:10:00.

W sporcie amatorskim, jak i zawodowym, biegacze mają podobne aspiracje, cele, marzenia. Często amator daje z siebie ciut więcej niż lider tabel światowych, który ma do dyspozycji sztab profesjonalistów pracujących na jego sukces. Przeciętny Kowalski wychodzi biegać po ciężkim dniu spędzonym w pracy. Nie trenuje w ciepłych krajach. Ma na głowie domowe obowiązki, które same się nie zrobią. Wolny czas przeznacza na wychowanie dzieci. Jego celem nie jest Mistrzostwo Świata, ale udowodnienie sobie, że marzenia są po to, by je spełniać. Dla niego najszczęśliwszym dniem będzie taki, w którym znajdzie czas na trening, weźmie udział w zawodach, pokona własne słabości, pobije życiówkę. Wszystkie cele, do których realizacji dąży, powodują, że jest on tak samo zagrożony pasmem kontuzji i depresją jak zawodowcy.

W środku i na końcu stawki jest taka sama rywalizacja jak w peletonie

Jeżeli uczestniczyłeś w jakichkolwiek zawodach biegowych, byłeś świadkiem niecodziennego spektaklu. Młody, stary, kobieta, mężczyzna, chudy czy gruby – nieważne, wszyscy tak samo walczyli na trasie dając z siebie wszystko. Dla jednego celem było pokonanie dystansu, dla innego pobicie rekordu życiowego. Niestety nie każdemu udało się osiągnąć zamierzony cel. Nie ma masowego biegu, w którym wszyscy dobiegają do mety bez kontuzji.

Biegowe zaślepienie funduje kontuzje i depresję

Nadmierna ambicja jest głównym czynnikiem zagrażającym zdrowiu. Problemem wielu biegaczy jest brak wyczucia podczas treningów. Nie potrafimy odpuścić i wyluzować wtedy, kiedy nasz organizm tego potrzebuje. Przekroczenie cienkiej linii oddzielającej ambicję od nadgorliwości sprawia, że nie dostrzegamy sygnałów, które wysyła nam ciało. Biegowe hobby zwodzi trenującego, cicho szepcze do ucha:

  • wyjdź pobiegać, przecież kolano tylko lekko boli…
  • za wolno robisz wybieganie, przyspiesz, stać cię na dużo więcej…
  • dorzuć szósty trening w tygodniu, przecież koleżanka też tyle biega…

Pośpiech jest złym doradcą

Brak wyczucia własnego organizmu, wsłuchania się w niego, zapędza biegacza w kozi róg. Czytając to zdanie, zastanów się, ile razy zmieniłeś plan treningowy dokładając kilometry, zwiększając tempo? Kontuzji przeciążeniowej nie nabawisz się w dzień lub dwa. Niewłaściwy dobór obciążeń treningowych może męczyć daną kość, mięsień nawet przez pół roku, aby w najmniej odpowiednim momencie wyjść na światło dzienne i pozbawić nas szans na spełnienie biegowych marzeń.

Gdy zapada wyrok

– Pani Kasiu, musi się pani pożegnać z bieganiem, na co najmniej trzy miesiące. W takiej sytuacji, gdy bieganie jest dla kogoś odskocznią od rzeczywistości, azylem od zła tego świata, nie trudno o depresję. Kontuzja „umysłu” jest dużo gorsza od bolącej łydki. Wysysa z Kasi radość, niczym wampir spragniony krwi. Biegaczka z dnia na dzień pogrąża się w smutku, izoluje się. W takim stanie nie trudno o nadwagę czy niedożywienie. Bez wsparcia bliskich osób trudno będzie przejść przez ten okres.

Lekcja była, a nauczki brak

Minęły 3 miesiące. Kasia ponownie czuje wiatr we włosach. Kondycja znacznie spadła, ale wie, że to tylko kwestia czasu. Biega już czwarty tydzień. Niestety zbyt duża ambicja przyćmiła jej trzeźwe myślenie, zgubnie dokłada kilometry i zwiększa intensywność. Stało się. Zapłakana wraca do lekarza. Znowu to samo. Pomocy! Proszę.

Każdy może podzielić los Kasi

Zastanów się. Czy nie miałeś podobnej sytuacji w biegowym życiu? Każdy popełnia błędy. Sztuką samą w sobie nie jest nieomylność, ale umiejętność wyciągania konstruktywnych wniosków i opierania się na nich w przyszłości.

Klika porad

  • Decydując się na plan treningowy (szablon) z portalu biegowego skontaktuj się z jego autorem. Poproś go o pomoc w doborze odpowiedniego wariantu dla siebie.
  • Jeżeli sam/a układasz plan treningowy, skonsultuj go z bardziej doświadczonymi osobami.
  • Plan treningowy układaj na trzeźwo, tzn. omijaj euforyczne stany, w których łatwo o nadinterpretację biegowych możliwości.
  • Zakładaj realne cele. Czasami lepiej, jak są trochę obniżone- radość z ich osiągnięcia będzie duża i oszczędzisz sobie smutku, niezadowolenia i rozczarowania.
  • Trening to nie walka o życie, a czas sprzyjający osiągnięciu celów, spełnieniu marzeń.