Pomoc innym poprzez bieganie – Spartanie dzieciom

Większość biegaczy najchętniej zrzuciłoby z siebie wszystko, co możliwe, by tylko poprawić wynik w bieganiu. Począwszy od wagi ciała, a skończywszy na ubiorze. Unikają jakiegokolwiek obciążenia. Strój musi być wygodny, buty leciutkie i najlepiej, jakby same biegły za nas.

Jest jednak grupa, na której obciążenia i niewygodny strój nie robią żadnego wrażenia. Bo ważniejszy jest dla nich cel biegu, a nie czas. Nie biegną, by osiągnąć życiówkę. Biegną, by poprawić życie potrzebującym, chorym dzieciom. Chcą ułatwić im funkcjonowanie, by choć na chwilę zapomniały o chorobie. To grupa o wiele mówiącej nazwie –  „Spartanie Dzieciom”. Wyruszają w tłumie, a wydaje się, jakby to tłum biegł za nimi. Nie da się ich nie zauważyć, jak i przejść obok nich obojętnie. Energię, jaką rozsyłają, chłoną zarówno biegacze jak i kibice. Kim są i w jakim celu biegną, zapytaliśmy założyciela grupy – Michała Leśniewskiego, nazywanego wdzięcznie przez członków Leonidasem.

Jest Pan założycielem grupy biegowej „Spartanie Dzieciom”. Skąd wziął się pomysł na stworzenie takiej grupy? 

Przede wszystkim z chęci pomocy. Jestem tatą 11-letniej Oli, niepełnosprawnej dziewczynki z porażeniem mózgowym. Chcąc zwrócić uwagę społeczeństwa na problemy rodzin dzieci niepełnosprawnych, zacząłem brać udział w biegach w różnych przebraniach. Tylko w ten sposób mogłem zainteresować tematem inne osoby. Biegałem jako Elvis Presley, Rzymski Centurion, Robin Hood, Anioł, Husarz, Adam Małysz czy Cezar. Podczas każdego biegu wzbudzałem pozytywne emocje. Jednak niewiele osób wiedziało, dlaczego właściwie biegam w przebraniach. Sam cel biegu z czasem stał się niezauważany, a to, co utkwiło w pamięci kibiców i zawodników, to wyłącznie moje barwne przebrania. Po pewnym czasie doszedłem do wniosku, że jedna osoba na krótko zapada w pamięci ludzi i nie jest w stanie poruszyć opinii publicznej. I tak narodził się pomysł założenia charytatywnej grupy biegowej, która zrzesza ludzi chcących połączyć swoje dwie pasje – bieganie długodystansowe i pomoc niepełnosprawnym dzieciom.

Dlaczego akurat Spartanie?

Już od dłuższego czasu zastanawialiśmy się nad przebraniem. Był pomysł na Papę Smerfa i Smerfy, Ali-babę i 40 rozbójników. Jednak nie do końca wierzyliśmy w sukces tych koncepcji. Pomysł na spartańskie przebranie nasunął się nam podczas Półmaratonu w Hajnówce w lipcu, prawie dwa lata temu, w którym część z nas wzięła udział. Limit zawodników tego biegu wynosił 300 osób. Skojarzyliśmy ten fakt ze starożytnym Leonidasem i jego 300 Spartanami. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Spartańskie zbroje okazały się bardzo efektowne i widowiskowe. Biegając już wcześniej w różnych przebraniach wiedziałem, że strój musi zapewnić nam możliwość dobiegnięcia do mety, nawet w bardzo ciepłe dni. Z drugiej strony spartańskie stroje świadczą o naszej przynależności do grupy i naszym oddaniu dla idei. Biegnąc dystans maratoński – czyli mordercze 42 km, w pełnym rynsztunku bojowym, wzbudzamy szacunek i respekt zawodników, którzy wiedzą, jak wyczerpujący jest to bieg. Na każdym kroku podkreślamy, że nie promujemy siebie tylko nasze charytatywne cele. Po to m.in. zakładamy hełmy, które zapewniają nam anonimowość i prywatność.

Jak długo działacie?

Sam pomysł powołania Grupy narodził się w maju 2011 roku. Uformować Grupę udało się przed 33. Maratonem Warszawskim w 2011 roku. Maraton Warszawski był zatem pierwszym wspólnym biegiem Spartan. Wystąpiło w nim 24 Spartan i 2 Spartanki.

Jakie są cele Spartan?

Głównym celem Grupy jest pomoc dzieciom niepełnosprawnym, a także zwrócenie uwagi na problemy dnia codziennego, z którymi zmagać się muszą rodziny wychowujących dziecko z niepełnosprawnością. Z racji tego, że wszyscy jesteśmy miłośnikami biegania, postanowiliśmy połączyć obie nasze pasje. „Spartanie Dzieciom – Biegając Pomagamy” – tak brzmi nasze hasło.

Kto może należeć do Waszej grupy? Są jakieś warunki?

Spartaninem może zostać każdy, kto kocha bieganie i jest gotów poświęcić kilka razy w roku walkę o własny, lepszy wynik na rzecz niełatwego biegu w grupie, w szlachetnym celu. Powinien być na tyle zaawansowanym biegaczem, żeby utrzymać się w tempie grupy od początku do końca dystansu, ale ponieważ biegamy też krótsze dystanse, nie wymagamy formalnie wcześniejszego ukończenia maratonu – choć biegacz, który do nas dołączył powinien do tego dążyć. Tak naprawdę większość z nas ma za sobą co najmniej kilkuletni staż biegowy. Nasza średnia to prawie 10 ukończonych maratonów. Są też tacy, co przebiegli ich kilkadziesiąt. Niektórzy mają maratońskie życiówki w granicach 2 godz. 30 min. i lepiej, inni ciągle walczą o złamanie 4 godz. Są też tacy, którzy swój pierwszy maraton przebiegli już jako Spartanie.

Jakie są to osoby?

Spartanie są to zwykli ludzie połączeni wspólną pasją. Reprezentują pełen przekrój społeczny – wykonują różne zawody, mieszkają w różnych miastach, a nawet w różnych krajach (mamy spartański przyczółek w USA). Średnia wieku to 40 lat – czyli są to ludzie z pewnym doświadczeniu życiowym. Są wśród nas prezesi, informatycy, handlowcy, pracownicy korporacji i studenci. Pracujemy, wychowujemy dzieci, a kiedy możemy – biegamy i pomagamy.

Ile osób liczy wasza grupa?

Obecnie jest nas 76 osób. Chcielibyśmy zwiększyć  liczbę członków naszej grupy – żeby kiedyś w jednym biegu pobiegło nas 300.

Macie jakieś specjalne treningi?

Każdy z nas regularnie trenuje dla własnej satysfakcji i utrzymania formy. Czasami robimy wspólne długie wybiegania. Nie przeprowadzamy specjalnych treningów, przygotowujących do biegu w stroju Spartanina. Jedynym treningiem specjalistycznym dla nowych członków jest nauka naszego tańca bojowego –  Haka, który zawsze prezentujemy w trakcie biegu.

Stroje, w jakich biegacie przykuwają wzrok ludzi, ale i budzą ogromny podziw. Ciężki jest taki strój? Z czego dokładnie się składa?

Cały strój waży 4 kg. Oczywiście męskie wyposażenie różni się nieco od kobiecego.  Mężczyźni biegnąc mają hełm, tarczę, włócznię, długi płaszcz, „skórzane” ochraniacze na przedramiona i nakolanniki, „skórzane” majtasy i zwykle goły tors. Kobiety zaś mają tylko włócznię, spartańską koszulkę, krótki płaszcz, „skórzane” ochraniacze na przedramiona i nakolanniki oraz spódniczkę.

Jakiego rodzaju imprezy biegowe wybieracie?

Zazwyczaj wybieramy imprezy biegowe, które gromadzą sporą rzeszę zawodników i widzów. W Polsce jest coraz więcej maratonów i półmaratonów. Właśnie podczas takich biegów łatwo o dostrzeżenie naszej idei.

Podczas każdego startu pieniądze zbierane są na jedno konkretne dziecko? Potrzebujących dzieci tak naprawdę jest całe mnóstwo. Czym kierujecie się wybierając kolejnego podopiecznego?

Generalnie trudno powiedzieć, czym kierujemy się przy wyborze celu. Chorych i potrzebujących dzieci jest mnóstwo. Zdajemy sobie sprawę, że nie jesteśmy w stanie pomóc wszystkim. Często w sposób całkowicie przypadkowy dowiadujemy się o jakimś dziecku lub instytucji. W takich sytuacjach decyduje już prawdziwy odruch serca i chęć niesienia pomocy w każdej postaci. Staramy się swoją pomocą otaczać dzieci, których leczenie wykracza poza system refundacji. Tam gdzie kończy się NFZ, tam zaczynają swoją działalność Spartanie. Każdy bieg, w którym bierzemy udział, poświęcamy jednemu celowi, nagłaśniamy go i zbieramy pieniądze na pomoc. W biegu startujemy, po to, aby zwrócić uwagę na nasz cel, ale także podziękować wszystkim tym, którzy wsparli naszą inicjatywę i przyczynili się do tego, że potrzebujące rodziny otrzymały, tak bardzo dla nich ważne, wsparcie finansowe.  

Jak ludzie na Was reagują?

Generalnie – pozytywnie i bardzo życzliwie. Mamy już sporą rzeszę swoich wiernych fanów, którzy kibicują nam podczas biegów i dodają sił. Nieraz nasi kibice biegną z nami pewien odcinek biegu, pomagają nam w śpiewaniu naszych przyśpiewek i wydają okrzyki bojowe na miarę prawdziwego Spartanina. Takie wsparcie, dodaje nam skrzydeł i sprawia, że dystans maratonu, nie jest męczarnią, tylko wspaniałą zabawą. Zawodnicy z kolei odnoszą się do nas z szacunkiem i podziwem. Często docierają do nas głosy, że samo przebiegniecie maratonu to wielki wyczyn, a dodając do biegu element przebrania, które nie wygląda na wygodne i komfortowe, to już wyczyn graniczący z cudem.

Przekonujecie jakoś specjalnie ludzi, by pomagali i wpłacali pieniądze? Czy wystarczy tylko Wasz „występ”?

Obok kilkudziesięciu biegnących osób przebranych za Spartan, nie sposób przejść obojętnie. Dzięki naszemu zorganizowanemu działaniu i oczywiście oryginalnemu wyglądowi, jesteśmy w stanie w sposób efektywny uzbierać fundusze na leczenie, rehabilitację, kosztowną operację czy zakup niezbędnego, specjalistycznego sprzętu dla naszego podopiecznego. Swoją opieką staramy się otaczać głównie te osoby, które potrzebują sprzętów czy zabiegów, które nie są refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Często jesteśmy jedyną szansą dla rodziców, którzy nie są w stanie pokryć kosztów leczenia swojego niepełnosprawnego dziecka.

Macie jakieś miłe wspomnienia z biegów? Wzruszające momenty?

Na każdym biegu mamy takie sytuacje. Najmilej jednak wspominamy Półmaraton Warszawski w 2012 roku – wejście w strefę startu, kiedy to 7000 biegaczy absolutnie spontanicznie zaczęło rozstępować się przed nami, robiąc miejsce dla naszej grupy i bijąc nam mocne brawa.

Podczas Maratonu w Poznaniu w 2012 roku – wspaniały doping publiczności, momentami tak głośny, że nie było słychać naszego śpiewu.

Najmilej jest jednak wbiegać na metę. Ogarnia nas wtedy niesamowita euforia związana z przebiegniętym dystansem. Niezwykle wzruszające są ostatnie metry biegu, które pokonujemy wspólnie z naszymi podopiecznymi. Niejeden z nas w takich momentach ma łzy w oczach. Okrzyki widzów i aplauz oraz komunikaty spikera o finiszu Spartan, sprawiają, że biegniemy z uśmiechami na ustach, wymachując z radością włóczniami i unosząc tarczę wysoko w górę.  

Jakieś zabawne historie?

Też się zdarzają. W czasie Półmaratonu Podlaskiego nasze czerwone peleryny rozjuszyły byki, które pasły się na łąkach, wzdłuż których wiodła trasa biegu. Byki przez dłuższy czas biegły za naszą grupą. Na szczęście dzieliło nas ogrodzenie.

Czasami, przez hełmy, nie jesteśmy w stanie określić, kto biegnie obok nas. Nieraz się pytamy: „Janusz czy to Ty?”. Kibice na trasie i zawodnicy reagują na to salwami śmiechu. Inną zabawną sytuacją, której winowajcą jest hełm, jest bliskie spotkanie ze słupkiem, znakiem drogowym, czy inną przeszkodą terenową. W hełmach mamy ograniczoną widoczność, a więc do takich sytuacji dochodzi przynajmniej raz na bieg. Ponownie spotyka się to wyłącznie z brawami i życzliwym śmiechem kibiców.

W ilu biegach już wzięliście udział?

Jako grupa w strojach spartańskich wzięliśmy udział w 11 zawodach biegowych. Podczas każdego biegu pomoc otrzymywało konkretne dziecko lub placówka zajmująca się chorymi dziećmi. Zazwyczaj pieniądze wykorzystywane są na rehabilitacje, operacje czy choćby zakup sprzętów ułatwiających funkcjonowanie tym dzieciom.

Jak można wesprzeć podopiecznych Waszej grupy?

Zawsze przed zawodami sportowymi rozpoczynamy intensywną kampanię promocyjną. Staramy się jak najlepiej nagłośnić nasz cel. Naszych podopiecznych można wesprzeć w dwojaki sposób – wpłacając pieniądze poprzez nasz portal internetowy www.spartaniedzieciom.pl, na którym zawsze promujemy swoją akcję oraz w trakcie zawodów biegowych, wrzucając datki do puszek wolontariuszy.

Przed nami dość „bogaty” sezon na maratony. Dla kogo tym razem szykujecie zbiórkę i gdzie będzie można Was spotkać?

Mamy w planach trzy biegi. Spotkacie nas w Głuchołazach, gdzie zmierzymy się z mniejszym dystansem – 10 km. Następną imprezą będzie prawdopodobnie „Biegnij Warszawo” i na końcu Maraton w Budapeszcie. Pieniążki zebrane podczas tych biegów przekazane zostaną dla 4 przedszkoli specjalnych w Warszawie. Ułatwią one dzieciom dostęp do potrzebnej rehabilitacji, a w głównej mierze do dogoterapii, która pozwoli na wszechstronny rozwój chorego dziecka.

My trzymamy kciuki i życzymy powodzenia! Tym samym zachęcamy wszystkich czytelników do przyłączenia się i wspólnego pomagania. Dla uśmiechu dziecka, warto oddać każdy grosz.