Nie mięknij – biegaj!

Wracasz z pracy marząc tylko o łóżku, przytulnej „poduszeczce“ i ciszy. Zagryzasz zęby. Sięgasz po swoje najwygodniejsze buty, naciągasz spodnie, zakładasz koszulkę, otwierasz drzwi i wychodzisz z planem minimum – byleby „odbębnić“.

W trakcie jednak stwierdzasz, że spróbujesz pokonać lenia, dając z siebie wszystko: emocje całego dnia, pot i huczące myśli. Po raz kolejny udowadniasz sobie, że nie jesteś miękki, że pomagasz nie tylko swojej psychice ale też i zdrowiu. Ty o tym wiesz, bo to czujesz. Nikt nie musi Ci tego udowadniać. Bywa jednak tak, że ludzie, z którymi z racji na więzy rodzinne bądź korporację musisz koegzystować, próbują Ci wmówić, że bieganie jest bez sensu. „Po co się tak męczyć, niszczyć stawy, narywać wnętrzności“ mówią. Oczywiście należą do tej grupy, która narzeka na to, że nie mogą dojechać do domu przez pozamykane ulice podczas zawodów. Trzeba im coś odpowiedzieć, żeby umilkli, albo umiejętnie przekazać im, że są w wielkim błędzie.

Doskonałym argumentem na pokonanie sceptycyzmu kolegi wyczynowo uprawiającego przełączanie kanałów pilotem jest poinformowanie go, że w przeciwieństwie do Ciebie zapewne za 30 lat jego kości będą dziurawe jak sito, a wyczynem będzie nie złamanie nadgarstka przy otwieraniu puszki piwa. Pomimo tak starannego dbania o nienaruszalność kości, dopadnie go osteoporoza.

Dbaj o szkielet, ruszaj nim

Osteoporoza nie jest chorobą nagłą – pracuje się na nią całe lata nieodpowiednią dietą i brakiem aktywności fizycznej. Rozpoczyna się, gdy zostaje zachwiana równowaga w procesie tworzenia kości – nad procesami budulcowymi dominują mechanizmy niszczenia. Efektem tego jest utrata masy oraz znaczne zmniejszenie gęstości kości, w których pojawiają się coraz większe dziury. Stają się one przyczynkiem do późniejszych złamań, najczęściej biodra, kręgosłupa i nadgarstka, w najmniej oczekiwanych sytuacjach.

Dlaczego w takim razie biegacze są mniej narażeni zmiękczenie układu kostnego, pomimo tego że bardziej obciążają szkielet podczas biegu?

- Wystartuj -

No właśnie dlatego, że go obciążają. Dowiedziono naukowo, że bieganie stymuluje kości do prawidłowych procesów tworzenia – zachowania obecnego, poprawnego stanu oraz stałego zwiększania gęstości kości. Oprócz tego, dzięki aktywności biegacze stają się bardziej stabilni – usprawniana jest praca błędnika, a mięśnie szkieletowe są wzmacniane. Zmniejsza to prawdopodobieństwo potknięcia i wywrócenia podczas codziennych czynności.

Nie zapominaj o wapniu

Nie od dzisiaj wiadomo, że walka z grawitacją przynosić może wiele korzyści. Pamiętajmy jednak, że dla naszego ciała dłuższe biegi nie są naturalnym sposobem na funkcjonowanie i w pewnych przypadkach należy je wspierać podwójnie. Pewne dystansy wymagają skupienia się na diecie, nie tylko po to by uzyskać świetne wyniki na mecie. Osoby rozpoczynające swoją przygodę z bieganiem, ludzie zapracowani i jedzący na mieście, maratończycy, ultramaratończycy i ironmani powinni pamiętać o wapniu, który stanowi podporę i główny budulec kości.

Świetnym źródłem wapnia są np.:

  • produkty mleczne fermentowane, tj. jogurty, maślanki, sery żółte,
  • jaja,
  • konserwy rybne, tj. sardynki
  • produkty sojowe fermentowane, tj. tofu
  • migdały, suszone figi
  • sezam i pasta sezamowa.

Póki jesteśmy młodzi i zwinni nie zwracamy uwagi na takie problemy. Trzeba mieć jednak świadomość, że wszystko co teraz robimy, jest inwestycją w przyszłość – i to wysoko oprocentowaną. Chodzi przecież o naszą sprawność!