60 sekund na minutę

To w co wkładamy całe serce, poświęcamy czas i trwonimy nasze siły, powoli staje się częścią naszego życia. Najtrudniejsze w samym treningu jest jego celowość i systematyczność.

Dostarczane bodźce treningowe muszą być dla organizmu wyraźnym i jednoznacznym sygnałem – do przodu! Więc dokładność z jaką wypełniamy założenia treningowe jest ważna. Regularny trening i systematyczność, to gwarantowany sukces na zawodach. Skupienie i rozwaga.

Tyle teorii. Cały proces treningowy jest jednak bardziej złożony. Tutaj 2+2=3. Czasami mimo, że wkładamy w trening wszystkie swoje siły nie wszystko przychodzi łatwo. Są dni, że fruwasz na treningu. Innym razem tylko się toczysz żeby nabrać sił. Z praktycznego punktu widzenia robimy to dla cyferek, które możemy zobaczyć na liście wyników tuż po zawodach.

Szukamy najlepszych metod treningowych, nie palimy, staramy się nie nadużywać alkoholu i sypiać przynajmniej 8-9 godzin na dobę. „Codzienni”, „zwykli” ludzie zastanawiają się temu stanowi rzeczy. Oni myślą, że wywyższamy się i na siłę udajemy kogoś kim nie jesteśmy. Mylą się- ból jest jak najbardziej prawdziwy. Mówią, że i tak kiedyś umrzemy i będziemy żałować tego czego nie zrobiliśmy. W sumie to oni powinni żałować, że nie spróbowali przeciwstawić się i walczyć ze swoimi słabościami. Pójście na „łatwiznę” razem z całą masą ludzi nie jest zadaniem specjalnie trudnym. Ta walka przeciwko trudnościom powoduje, że stajemy się silniejsi. Paradoksalnie rzecz ujmując gdyby nie istniały przeciwności losu to nigdy nie stalibyśmy się mocniejsi. Chociaż nigdy nie będziemy w 100% gotowi, trzeba próbować. Mimo wszystko. Cała machina działa tylko wtedy jeżeli przeciwstawiamy się samym sobie, a czasami własnemu organizmowi. Możliwe, że niektórzy stali się niewolnikami wręcz maniakami treningowymi. To zdrowy nałóg.

Na zawodach najczęściej walczymy ze zmęczeniem. Wynik na mecie jest sumą naszych treningów. Nawet jeżeli nie uda się pokonać dystansu w zamierzonym czasie, to są to cyferki, które napawają nas dumą. Jakie by one nie były, są częścią nas samych.

„Wszytko to co ciąży w głowie biegacza zawarte w jednym krótkim tekście. Z każdym krokiem, z każdym oddechem, każdego dnia, aż 60 sekund na minutę.