Jeżeli czytasz ten tekst, oznacza to, że w 80% jesteś osobą, która chce coś zmienić w swoim życiu. Chcesz porzucić małoaktywny tryb życia, chcesz zamienić kanapę na buty do biegania i biegową ambrozję zwaną Endorfine Juice!

Rzeczy niemożliwe robimy od ręki, na cuda trzeba trochę poczekać.

Za chwilkę stanie się coś nieprawdopodobnego. Za chwilkę oczy zaczną Ci błyszczeć, poczujesz przypływ energii i prawdopodobnie po przeczytaniu tego tekstu nic nie będzie takie jak przedtem. W Twoim życiu pojawią się nowe, nigdy dotąd nieznane doznania. Z każdym treningiem będziesz chciał więcej i więcej.

Dlaczego bieganie wciąga bardziej niż najlepszy tasiemiec w telewizji ( za moich czasów hiciorem był Zbuntowany Anioł, ale nie był tak dobry jak szybka dyszka do wyprucia flaków).

Czas na „Endorfine Juice”.

Wysiłek fizyczny uzależnia i to nie tylko za sprawą endorfin wydzielanych po niektórych treningach lub po startach w zawodach w takich dawkach, że czuć ich działanie, ale dzięki kolejnym pokonanym granicom własnych słabości – dodaje +10 do morale. Nic nie motywuje tak jak osiągnięcie założonego celu!

Każdy dobry marynarz wie, do jakiego portu płynie jego statek.

Wiatrem napędzającym żagle biegacza są zrealizowane cele. Dziś maszeruję, jutro biegam, a za miesiąc startuję w zawodach!

Są plany, które przekonują, że zrobią z ciebie biegacza w 6 tygodni. Ja zrobię z ciebie biegacza w 14 tygodni! A Ty będziesz odpowiednio przygotowany do tego, aby biegać bezpiecznie, bez szkody dla własnego organizmu! Jak już coś robić, to dobrze, a nie iść na skróty! Prędzej czy później organizm upomni się o swoje...

Dlatego pierwsze co musisz zrobić to... wyznaczyć sobie CEL.  

Załóż z góry, że dokonasz czegoś wielkiego, szalonego... tak załóż, że przebiegniesz maraton! Chcesz się poczuć jak jeden z dziesięciu tysięcy ludzi biegnących do celu. Chcesz brać udział w tym spektaklu! Ten duży cel podziel na kilka mniejszych celów pośrednich, np. w ciągu 5 tygodni przestanę maszerować i wprowadzę marszobiegi, a za 10 tygodni chcę przebiec bez zatrzymania się 50 minut. Po 15 tygodniach chcę wystartować w zawodach na 10km itd.

Jak się przygotować na pierwsze treningi?

Ciuchy powinny być luźne, nie mogą krępować ruchów. Pamiętaj, że nawet najlepszy na świecie sprzęt jest bezwartościowy, gdy jego właściciel go nie używa. Masz po prostu się dobrze czuć w dresie. Powinien być wykonany z przewiewnej tkaniny. Buty powinny być dobrane do masy Twojego ciała i techniki. Na pierwsze treningi w zupełności wystarczą najtańsze buty sportowe powszechnie dostępne. Przekop starą szafę, być może kryją się tam jakieś sportowe buty z czasów szkolnych lub studenckich.

Każda solidnie przygotowana wyprawa w nieznane potrzebuje podziału na etapy.

Zasada „małych kroczków” jest szalenie ważna z punktu motywacji – dzięki temu unikniesz znużenia, a psychiczne wypalenie przegonisz na wiele mil od siebie.

Czas na misterny plan treningowy.

Teraz czas na plan treningowy. Nie podpalaj się jak młody rekin na widok mięcha. Masz ze sobą bagaż doświadczeń życiowych i wiesz, że pośpiech jest złym doradcą.

Zacznij od marszów.

Dzięki temu nie tylko przygotujesz organizm do marszobiegów, ale nade wszystko nauczysz się treningowej systematyczności, lepiej poznasz swoje ciało, odkryjesz mięśnie, o których istnieniu nawet byś nie pomyślał. Zrobisz doskonałą podbudowę dla układu mięśniowego, szkieletowego i oddechowego. Dodatkowo, dzięki wysiłkowi fizycznemu poprawie ulegnie twój metabolizm.

Jesteś już wprawionym piechurem, teraz czas na wplecenie do wysiłku marszobiegów.

Twoje ciało jest juz gotowe i wręcz głodne nowego bodźca, jakim jest bieg. Przez cztery poprzednie tygodnie zrobiłeś solidną podbudowę, którą teraz wykorzystamy. Właśnie na pierwszych marszobiegach poczujesz, jak krew buzuje w żyłach, jak serce pompuje krew, jak to jest, gdy silnik pracuje na pełnej mocy. Będziesz wył niczym silnik Ferrari, a twoje ciało będzie domagało się więcej i więcej!

Przetrwałeś treningi marszowe i marszobiegowe, z dumą mogę ci powiedzieć, że najwyższy czas na to, abyś został biegaczem!

Cofinij się kilka tygodni wstecz, zobacz, jak kiedyś wyglądało u ciebie spędzanie wolnego czasu. Dziś jesteś zupełnie innym człowiekiem. Przychodzisz uśmiechnięty do pracy i z pracy, masz wiecej energii niż kiedykolwiek. Dzielisz się ze znajomymi biegową pasją. Nawet wejście na wagę nie jest już tak straszne. Twoja pewność siebie poszybowała w górę. Płeć przeciwna częściej „zawiesza na tobie oko”. Żyć i biegać, a nie umierać.

Opis treningów:

  • marsz 30’ – oznacza, że wychodzisz z domu i żwawym tempem maszerujesz przez 30 minut.
  • 5x (marsz 5’ + bieg 1’) – oznacza, że najpierw maszerujesz przez 5 minut i później minutę biegniesz, po czym ponownie maszerujesz przez 5 minut i biegniesz minutę. Tak długo powtarzasz tę czynność, aż na swoim koncie zanotujesz pięć powtórzeń marszu i biegu.
  • marsz 10’ + bieg 25’ – oznacza, że przed bieganiem, jako świetną formę rozgrzewki, wykonujesz 10 minutowy marsz, a po nim bieg trwający 25 minut.

Marsz i bieg – powinien mieć taką intensywność, podczas której masz rytmiczny oddech, a tempo, które obrałeś, pozwoli ci na ukończenie treningu ze sporym zapasem energii. Pamiętaj, to jest trening, a nie walka o życie. Czas na ściganie przyjdzie na zawodach. Teraz na nowo masz sobie przypomnieć, jak to jest poczuć wiatr we włosach i obudzić pamięć długotrwałą mięśni. To jak z nauką pływania – biegania się nie zapomina.

Po każdym treningu przeznacz 5-10 minut na stretching/rozciąganie. Już mała dawka tej specyficznej formy ruchu zwiększy elastycznosć mięśni i uczyni je wytrzymalszymi, tworząc w ten sposób grunt pod przyszłe treningi biegowe.


Infografika

Tylko na TreningBiegacza.pl znajdziesz wypasione infografiki planów treningowych, które możesz pobrać i mieć je zawsze pod ręką! Wystarczy, ze klikniesz w miniaturkę poniżej