Na przekór malkontentom – biegająca mama i żywe srebro w wózku

Jogerry i przyczepki dla maluchów stały się bardzo popularne. Idąc ulicą, często zauważymy aktywnych/biegających rodziców, bo przecież pojawienie się dziecka na świecie nie musi oznaczać rezygnacji z pasji. Według mnie, biegający rodzice wchodzą na wyższy level organizacji czasu – posiadają umiejętność zakrzywiania czasoprzestrzeni, są wielozadaniowi i generalnie dotyczy ich teoria, że sen jest przereklamowany.

Trzeba by zadać im pytanie: Dlaczego chcą biegać z dzieckiem w wózku? Większość z nich była czynnymi biegaczami jeszcze przed urodzeniem dziecka i chcą kontynuować treningi, a przy okazji przyzwyczajać maluszka do czynnego spędzania wolnego czasu (a może przy okazji zaszczepić go bakcylem sportu). Więcej o tej formie aktywności poniżej w artykule Anny Kańciurzewskiej.

THULE Chariot CROSS wózek biegowy

Na swoich dzieciach przetestowałam sporo wózków ‘do chodzenia”, Thule to nasz pierwszy wózek biegowy. I o ile ze starszą córką nie było problemu – bardzo lubiła “się wozić”, to z młodszą (2 latka) poznałam “wyższą szkołę jazdy”. Odkąd zaczęła chodzić, wózek zaczął ją parzyć ogniem piekielnym – musiała być bardzo zmęczona, by dać się posadzić. Kiedy przywiozłam paczkę do domu i rozłożyłam wózek, córka przyglądała mi się bacznie, po czym uciekła do drugiego pokoju – nie chciałam jej zmuszać, aby wsiadła. Po pewnym czasie wzięła swojego misia, wsiadła do wózka i łaskawie wyraziła pozwolenie mówiąc: “Misiu dziś pobiegamy z mamą (a zwracając się do mnie)… Po drodze wstąpimy na lody”. Nareszcie mogłam spędzić czas z Młodszą, realizując trening bez wyrzutów sumienia.

na-przekor-malkontentom-biegajaca-mama-i-zywe-srebro-w-wozku-02

- Wystartuj -

Wiele kobiet zastanawia się, jak rozpocząć powrót do aktywności fizycznej po porodzie. Kiedy i od czego zacząć? Jak rozpoznać, że nasz organizm jest już gotowy na bieganie po wszystkich zmianach, jakie zaszły w nim podczas tych wyjątkowych 9 miesięcy? Mamy nadzieję, że artykuł Pauliny Zarębskiej pomoże Ci rozwiać wątpliwości: Trening młodej mamy – bieganie po porodzie.

Pierwsze wrażenie

Przebiegłyśmy uliczkami rynku, za miasto, w kierunku mojej najlepszej trasy biegowej. Nie pamiętam, kiedy ostatnio siedziała tak spokojnie w wózku, wygląda na to, ze Młoda preferuje szybszą jazdę po wertepach. Przemierzyłyśmy około 13km ze średnią prędkością 5.36sec/1km po polnej drodze, wśród drzew i ptaków. I od razu wiedziałam: bieganie z wózkiem różni się od biegania bez. Górna część ciała nie pracuje już tak aktywnie. Trzeba wziąć poprawkę na to, że musimy przyzwyczaić się do „bezruchu” szyi oraz rąk podczas biegu. Może się pojawić napięcie w karku i ramionach – ale po kilku treningach już tego nie odczuwałam.

Wygląd

Ładny wygląd to duży atut tego wózka –  niby prosty, bez jakiś tam udziwnień, a przyciąga wzrok. Kolorystyka żywa, czerwony z szarymi dodatkami. Grube, gumowe, pompowane opony (dopompowałam na stacji benzynowej – wzrok kierowców bezcenny) – amortyzacja zacna.

Opis produktu:

  • 4 możliwości aktywności: Rower, bieg, spacer, narty;
  • Łatwe składanie; na wycieczki poza miejscem zamieszkania; nie zajmuje za wiele miejsca w bagażniku, dodatkowo ściągając koła znacznie zmniejszamy objetość;
  • Siedzisko jest regulowane w kilku pozycjach: siedząca, półleżąca, leżąca (jest to bardzo ważne, jeżeli dziecko śpi popołudniami);
  • Łatwe i sprawne rozkładanie siedziska jednym przyciskiem;
  • Pięciopunktowe pasy bezpieczeństwa;
  • Spełnia wymagania standardów bezpieczeństwa;
  • Stabilna oraz płynna jazda dzięki resorom piórkowym.

Prowadzenie

Bardzo płynne, lekkie prowadzenie, czasami mam wrażenie jakbym nie używała w ogóle siły, aby pchać wózek. Nie są problemem wysokie krawężnIki, dziurawe chodniki, czy polna droga i góry – wózek poradzi sobie na każdej powierzchni. Wystarczy napompować porządnie koła i ruszyć się. Pogoda nie jest przeszkodą, my biegałyśmy także w deszczu i było całkiem przyjemnie.

Wózek umożliwia bieganie, spacery, chodzenie w góry, jazdę na rolkach, możliwości jest naprawdę sporo.

Podsumowanie

Ciągła praca, stres, zmęczenie, brak ruchu sprawia, iż jesteśmy ospali, nerwowi i mało radośni. Brak czasu dla dzieci wynagradzamy im nowymi zabawkami i gadżetami. I gdzieś w natłoku tego ogromu bodźców nasuwa się jedno pytanie: Co w życiu jest najważniejsze? Moja odpowiedź brzmi: W życiu najważniejsza jest RODZINA, jej dobro jest dla mnie priorytetem. Jestem aktywną mamą od wielu lat, to dzięki bieganiu uwierzyłam w siebie, poczułam, że chcę i mogę. Nie rezygnujmy z własnego szczęścia, korzystajmy  z tego, co nam oferuje technologia, by móc we własnym tempie przemierzać biegowe ścieżki.