Hoka One One Carbon X-SPE – nieoprocentowana lokata

HOKA ONE ONE Carbon X-SPE - czy pozwolą oderwać się od ziemi?
HOKA ONE ONE Carbon X-SPE - czy pozwolą oderwać się od ziemi?
Partnerzy medyczni TreningBiegacza.pl

Postęp w technologii nie znosi próżni. Nieważne, czy chodzi o nowy model smartphone’a, e-auta, czy mniej lub bardziej ekologiczne produkty. Wydawało się, że w bieganiu też już nie można nic wymyślić, bo biegaliśmy już w pepegach, trampkach, sofixach, zero-drop’ach, na boso, a ostatnio wróciła do łask wyolbrzymiona amortyzacja. Jakby tego było mało, producenci zaczęli kombinować, jak przyspieszyć biegaczy. To prawie jak reklama banków, które oferują wysokooprocentowane lokaty. Ba, niektórzy potrafią nawet wyliczyć, ile procent szybciej można pobiec w ich produkcie. Nie widziałem takich deklaracji u Hoka One One. W moim teście postaram się sprawdzić, czy model X-Spe to dobrze ulokowane pieniądze.

Uważni czytelnicy zapewne pamiętają test modelu Hoka One One Speedgoat 4 GTX i skróconą historię marki przybliżoną przez Małgosię Kułakowską. Byłem ciekawy czy testowane przeze mnie Hoka One One Carbon X-SPE będą faktycznie latać nad ziemią. W tym modelu producent poszedł o jeden krok dalej, nadążając za trendami rynkowymi i zainstalował w podeszwie karbonową płytkę, stąd też mamy w nazwie „Carbon”. 

Nie pozostało mi nic innego jak poddać buta solidnym testom i przekonać się, czy i ile procent mogę urwać w moich wynikach. 

Unboxing

Buty trafiły do mnie na początku moich wakacji, które zazwyczaj spędzam aktywnie. Leżenie na plaży jest rzadkością i traktuję je jako regenerację w treningach. Czy też tak macie, że każdą przesyłkę z butami traktujecie niemal jak prezent pod choinkę w dzieciństwie?

Moje wątpliwości pojawiły się po zmierzeniu grubości podeszwy. W rozmiarze EUR 46 2/3 (US12) zmierzyłem 35mm w śródstopiu i 45mm w okolicach pięty. No i pojawił się dylemat, co teraz? Trenować i biegać można dalej, ale co ze startami? Pobiegnę życiówkę i dostanę DSQ na mecie? Koledzy zobaczą foty z biegu i mnie obśmieją?

Sklep TreningBiegacza.pl

Kupując u nas, wspierasz rozwój serwisu!

To nie w moim stylu, więc spróbowałem to również wyjaśnić. Niestety, do tej pory nie dostałem odpowiedzi na maila wysłanego do producenta.

Jedziemy z tym testem.

Pierwsze wrażenie po wyciągnięciu z pudełka, to lekko zadarta ku górze podeszwa. Widzę, że to również powoli staje się trendem. Kolorystycznie jest bardzo przyjemnie, akurat jestem nad morzem, jest lato. Jakoś ten układ białego z morskim niebieskim spodobał mi się w tym momencie. Buty są przeznaczone do biegania po ulicy, więc nie powinny zabrudzić się w terenie, bo nie zamierzałem w nich biegać po lesie. Cenowo but jest już w wadze ciężkiej i według mnie powinien się dobrze prezentować na nogach. Producenci podają wszystkie parametry buta dla rozmiaru 42.5EUR i tu waga buta to 250g. W moim rozmiarze 46 2/3EUR to 275g, ale zapewniam z ręką na sercu, że but jest odczuwalnie bardzo lekki i … waży zaledwie 5g więcej od flagowego buta treningowo-startowego innego producenta. Także mimo dość solidnego wyglądu użyte materiały sprawiają, że but jest lekki i nie czuję jego wagi w czasie biegu.

Rozmiarówka.

Mój pierwszy trening w Carbon’ach X-Spe, to nie był może skok na zupełnie głęboką wodę, ale i tak był konkret. Pochodziłem w nich kilka minut i stwierdziłem, że są na tyle wygodne, że wykonam w nich zaplanowany na ten dzień bieg ciągły w 2-gim zakresie. Na moim obecnym poziomie są to prędkości rzędu 4min/km, czyli zupełnie przyzwoite, jak na ambitnego amatora. Pierwsze metry spokojnej biegowej rozgrzewki i czuję, że jest miękko. Nie spodziewałem się oczywiście, że płytka karbonowa nagle teleportuje mnie na orbitę, ale tego, że będzie aż tak miękko w ogóle nie oczekiwałem. Po rozgrzewce ruszyłem od razu tempem 15km/h i czuję, że dalej „pływam”. Buty zamiast oddawać, pochłaniały energię, płytki jakby w ogóle nie było i niemal wydałem z siebie jęk zawodu. Czułem się lekko nabity w butelkę. Zainwestowałem w jakąś nieoprocentowaną lokatę. Uczucia pierwszego rozczarowania dopełniło trzymanie trakcji na wilgotnej po deszczu asfaltowo-chodnikowej nawierzchni. Nie było rewelacji, bo dodatkowo na bulwarze nadmorskim czuć było, że na odcinkach z lekko nawianym piaskiem stopa niejako zostaje w tyle i muszę wkładać więcej energii w odbicie niż w innych butach.

Wypadało trochę ochłonąć i wypróbować buty na innych treningach i nawierzchniach. Mimo tego, że są to zdecydowane „uliczniki” wziąłem je na trening po lesie, gdzie po kilku km rozbiegania chciałem pobiegać odcinki rytmowe, częściowo po asfalcie, a potem już po leśnej ścieżce, żeby na świeżo mieć porównanie. I tu już było ciekawiej, bo rytmy na asfalcie tempem ok. 3:20/km biegało się bardzo przyjemnie, z poczuciem współpracy buta ze stopą, była odczuwalna dynamika, sprężystość i efekt oddawania energii. Chyba w końcu poczułem tę płytkę. Po kilku odcinkach asfaltowych wbiegłem do lasu i tu już było słabiej. Głównie przez to, że buty mają podeszwę zdecydowanie nie nadającą się na przełajowe ścieżki. Oczywiście, jak ktoś chce, może sobie biegać, w czym chce i gdzie chce, ale niech się nie spodziewa po Carbon’ach X-Spe, że będą demonem prędkości w lesie. Trzymanie trakcji jest takie sobie i na błotnym lub śliskim odcinku ścieżki gleba na zakrętach jest niemal gwarantowana.

Hoka One One Carbon X-SPE wyposażone są w węglowe płytki.

Hoka One One Carbon X-SPE jak już wspominałem, to uliczniki treningowo-startowe, ale czym byłby taki test, jeśli nie wypróbowałbym tych butów na luźnym rozbieganiu lub podczas 20km+ longrun’a. Jasne, że nie ma sensu męczyć drogich butów na klepaniu km. Jednak co mnie miło zaskoczyło, to duży komfort podczas spokojnego biegania. Biegnąc wolno nie odbijamy się odpowiednio dynamicznie, żeby zaangażować płytkę karbonową. To jakby jeżdżenie po mieście sportowym autem w trybie comfort, ale jak pojedziecie do Monaco, to tam też grube fury wloką się z prędkością 20-30km/h po mieście 😉 Tu, w przeciwieństwie do twardego sportowego zawieszenia w tego typu autach, mamy dużą przyjemność podczas wolnego biegu. But doskonale amortyzuje i pozwala odpocząć mięśniom. Również podczas longa to uczucie miłego komfortu towarzyszy nam przez cały czas trwania biegu.

Summa summarum znakomitą większość treningów w Hokach wybiegałem zdecydowanie na asfalcie. Byłem bardzo zadowolony z komfortu, trzymania stopy i amortyzacji. Aż w końcu przyszedł czas na kolejny bieg ciągły w 2 zakresie, który tym razem wykonałem na słynnym Zakręcie Śmierci, biegnąc tym razem z dołu pod górę i po nawrocie ponownie w dół. Chyba wszyscy, którzy mieli okazję tam trenować, mogą potwierdzić, że nie czuć tego podbiegu, a wręcz w kierunku Szklarskiej Poręby biegnie się szybciej. I tak było tym razem. Do nawrotu buty super współpracowały, a po ok 8km nagle tempo zaczęło siadać, mimo że przecież zbiegałem. Czułem, że zaczynam się zatapiać w amortyzację podczas lądowania jak w lepką smołę. Coś jakby but stracił dynamikę. Nie umiem tego wytłumaczyć.

Uznałem, że skoro płytka karbonowa ma wspomagać przy szybkim bieganiu, to należy ją przetestować na bieżni. Odcinki 300m tempem 3:15-20/m, to był ten przedział szybkości, gdzie nogi w tych butach czuły się jak ryba w wodzie.

W końcu przyszedł czas na zawody. W tym dziwnym okresie pandemii, gdzie świat biegów ulicznych nagle zamarł, okazało się, że bieganie wróciło w formie zawodów do swoich źródeł. Czyli ścigania się na bieżni lekkoatletycznej. Pojawiły się koleżeńskie mityngi, sprawdziany i kameralne zawody. Właśnie w jednym z takich koleżeńskich sprawdzianów, przeprowadzonego z zachowaniem pełnych zasad obowiązujących na zawodach, przetestowałem moje karbonowe Hoki. I tu muszę przyznać, że to był strzał w 10! 3000m w 10min z małym hakiem, czyli bieganie po 3:22/km było wielką przyjemnością. Buty świetnie pracowały na bieżni, czuć było jednocześnie komfort i dużą dynamikę. Jakbym był sędzią skoków narciarskich, to bym przyznał 20pkt.

Szkoda, że im więcej km, tym już tak fajnie nie było. Mam wrażenie, że przy obecnym przebiegu ok. 280km amortyzacja zaczęła tracić swoje właściwości. Ograniczyłem bieganie w nich do max 20km i treningów lekkich kończonych rytmami, czasem biorę je na podbiegi.

Ile tych procent i dla kogo?

Hoka One One Carbon X-SPE nie ściemnia, że dzięki nim urwiesz ileś tam procent na zawodach. Daje dużo amortyzacji, a jednocześnie oferuje płytkę karbonową, która ma wspierać szybkie i dynamiczne bieganie. Wydaje mi się, że to co zyskujemy dzięki płytce karbonowej, to już na dłuższym biegu tracimy na amortyzacji. Jak dla mnie jest zdecydowanie za miękko pod nogą.

Faktem jest, że spora ilość amortyzacji powoduje, że odczuwamy komfort w rejonie palców i całego śródstopia. Trzymanie w rejonach kostek jest stabilne i pozwala na szybkie bieganie. Mój test podczas zawodów na bieżni potwierdza, że to ciekawy wybór dla ambitnego amatora poszukującego butów na krótsze dystanse na zawody. Dłuższe mocniejsze bieganie sprawiało mi już małe problemy. Buty oczywiście zdecydowanie przeznaczone są na asfalt. Na mokrej i słabo przyczepnej nawierzchni nie trzymają zbyt dobrze trakcji.

Mówiąc kolokwialnie potencjalne oprocentowanie jest zjadane przez podatek 😉 wg mnie bilans jest na zero.

Jeśli chodzi o zastosowaną płytkę węglową, to mam porównanie do 2 innych modeli z karbonem i tu wg moich subiektywnych odczuć, niestety Hoka One One Carbon X-SPE ustępuje konkurencji. 

Regulacje World Athletics

Na początku testu zwróciłem oczywiście uwagę na grubą podeszwę buta i od razu ją zmierzyłem. Chciałem być pewien, czy spełniają normy World Athletics, o których można przeczytać tutaj. A dokładnie chodziło mi o powyższe ustalenia:

  • Podeszwa nie może być grubsza niż 40 mm.
  • But nie może zawierać więcej niż jedną sztywną osadzoną płytkę lub ostrze (z jakiegokolwiek materiału), które przebiega albo na całej długości, albo tylko na części długości buta. Płytka może znajdować się w więcej niż jednej części, ale części te muszą być ułożone kolejno w jednej płaszczyźnie (nie mogą być ułożone jeden na drugim ani równolegle) i nie mogą się na siebie nakładać.

Nie udało mi się ostatecznie ustalić, czy start w tych butach jest pod tym względem dopuszczalny.

Buty miałem okazję przetestować na różnych nawierzchniach.
Buty miałem okazję przetestować na różnych nawierzchniach.

Podsumowanie

Hoka One One Carbon X-SPE to ciekawe buty startowo-treningowe. Z wielką przyjemnością zakładam je na każdy trening tempowy. Przebieżki i szybkie odcinki tempowe to ich naturalne środowisko treningowe. Równie przyjemnie i szybko można w nich biegać na bieżni tartanowej. Biegi ciągłe na amatorskich prędkościach nie dają wprawdzie spodziewanej satysfakcji, a z kolei dłuższe wybiegania w Carbonach X-Spe są bardzo komfortowe. 

Nie można się w ogóle doczepiać do ich wentylacji i przewiewności, które w letnich warunkach są na wysokim poziomie. Stopa się nie przegrzewa i jest odczuwalny komfort termiczny.  

Stylistyka i kolory są przyjemnie dobrane i buty bardzo ładnie się prezentują na nogach.

CechaHoka One One Carbon X-SPE
Przeznaczenieulica, płaskie drogi asfaltowe
Dla kogodla każdego biegacza i w każdym stopniu zaawansowania, but treningowo-startowy. Raczej do szybszych treningów, ale równie przyjemny do codziennych rozbiegań.
Drop5mm
Waga buta (rozm. 42 EUR)250g
Amortyzacja5/5
Wygoda5/5
Rodzaj stopyneutralne
Dynamika5/5
Podobne butyNike Zoom Vaporfly 4%, Nike ZoomX Vaporfly Next%, Nike ZoomFly 3, Asics Metaracer, New Balance FuelCell TC, adidas Adizero PRO
Podeszwa zewnętrzna
Bieżnik4/5
Odczuwalność podłoża4/5
Przyczepność4/5
Podeszwa środkowa
Elastyczność4/5
Responsywność4/5
Wsparcie łuku podłużnego5/5
Stabilizacja5/5
Cholewka
Dopasowanie5/5
Przodostopie5/5
Trzymanie pięty5/5
Elastyczność4/5
System wiązania5/5
Wentylacja5/5
Ochrona palców5/5