Korzystaj wygodnie z naszego serwisu dzięki najnowszej aplikacji mobilnej dostępnej na Twojego Iphone’a i I’Pada!

Zamknij

Czas na zmiany – chcę się „przedłużyć”! Czyli od sprintera do długasa…

Czas na zmiany – chcę się „przedłużyć”! Czyli od sprintera do długasa…

Sprint jak wszyscy wiemy jest to bieg na krótkich dystansach. W nim liczy się szybkość, dynamika, refleks. Wszystkie te umiejętności można wyszkolić, lecz szkopuł tkwi w tym, że szczyt możliwości każdego z nas plasuje się na innym poziomie, toteż czasem nie da się wyżej podnieść swojego poziomu sprawności w określonej dyscyplinie. Mawia się, że sprinterem się trzeba urodzić.

Jest to prawda, bowiem nasza wewnętrzna „granica”, jaką jest po prostu nasza fizyczność, może zamknąć drogę rozwoju, a sport z ucieczki do utopii i samorealizacji, stać się może pełną rozczarowań, nierówną walką z naszymi marzeniami i nieubłaganą naturą. Zjawiskiem najczęściej występującym jest „skracanie się”, w ten także sposób wielu polskich sportowców wybiło się ponad przeciętną. Lecz co zrobić gdy 100 i  200 m. nie jest naszym żywiołem?

Tak więc, czas na zmiany - przedłużamy się!

Porównując „sprinterską setkę” ze „średniackim półtorakiem” można być podszytym tchórzem, zwłaszcza gdy dotychczasowy bieg trwał kilkanaście sekund, a teraz musimy stawić czoła kilku minutom morderczej walki ze zmęczeniem i swoją słabością. Od owego zmęczenia warto też zacząć, bo jeśli już podjęliśmy się walki o spełnienie ambicji, to tym samym podjęliśmy się walki ze swoją nastawioną na krótkotrwały wysiłek psychiką i… powstała kolejna blokada. Lecz teraz możemy spać spokojnie, nie obawiając się koszmarnych snów o ciężkich nogach i przeganiającym nas dziadku z laską, bo tą przeszkodę możemy z łatwością usunąć z naszej drogi, wystarczy tylko czas i wytrwałość. W ten sposób doszliśmy do kolejnej, jakże ważnej stacji w naszej żmudnej wędrówce, której celem są „średnie”, a mianowicie wytrwałości. Jeśli zależy nam na odniesieniu sukcesu jest ona na liście „top 10” zaraz obok sumienności i regularnego treningu. Nie możemy oczywiście przesadzić idąc w ślad za myślą, że nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu!

Wyżej wymienione przeze mnie cechy, które powinniśmy posiąść, jeżeli oczywiście do tej pory nam się to nie udało, są kwestią psychiki i nastawienia, które musi być wolne od strachu, a spętane nadzieją i cierpliwością.

W sprincie na pierwszym planie będzie „talent”, zaś w dyscyplinach wytrzymałościowych główną rolę odgrywa regularny trening i dieta, która winna być oczywiście najbliższą przyjaciółką każdego zarówno profesjonalnego, zawodowego biegacza, jak i amatora tego zdrowego zmęczenia. Szczególnie ważna jest ona w okresie zmian koncepcji treningowych. Trening przygotowujący lekkoatletę do biegów średnich, może okazać się czynnikiem bardzo wyniszczającym i osłabiającym cały organizm wraz z jego układem immunologicznym. Odpowiednia, zbilansowana dieta bogata w witaminy i większą, niż dotychczas dawkę węglowodanów (im dłużej biegamy, tym większe jest nasze zapotrzebowanie) powinna uchronić nas od częstych przeziębień, niedoborów witamin i minerałów, a nawet anemii. Wraz z wdrażaniem się w dłuższy trening będzie nam również ubywać kilogramów. Masa mięśniowa zbudowana przez trening sprinterski i ciężką siłownię będzie ulegać redukcji, czasem może mieć ona bardzo gwałtowny charakter i prowadzić do znacznego osłabienia. To także nie jest powód do paniki i rezygnacji z założonych przez siebie celów! Warto w tym miejscu spojrzeć wstecz do stacji wytrwałości i wspomóc swój organizm właśnie dietą, a i suplementacja może okazać się bardzo pomocna.

Jak widać zmiany nie są łatwe, ale może właśnie one otworzą całkiem nową, wyremontowaną trasę szybkiego ruchu, a może nawet autostradę rozwoju! Przykrym jest widok niespełnionych, młodych sprinterów, porzucających sport z powodu swych porażek i upadku po zderzeniu z rzeczywistością, która wyklucza ich z grona najszybszych na krótkich dystansach biegaczy. Zawodnicy nie mając często wsparcia ze strony bliskich i swych opiekunów są zrezygnowani, tracą zapał i chęć do dalszej pracy, rozstając się tym samym ze sportem i swą pasją. Może źródłem ich zrezygnowania i frustracji jest właśnie zły wybór?

Zatem rozwiązaniem może okazać się zmiana, a nie rezygnacja, ważny jest każdy, nawet najmniejszy krok. Bowiem jak mówi przysłowie ?śpiewać każdy może??, lecz biegać nie koniecznie musi gorzej, bo możliwym jest, że po ?lepiej? wystarczy tylko lekko się wychylić. Próbując można wiele zyskać.

Zamknij