Ćwiczyć czy nie ćwiczyć?

Pięć najważniejszych powodów, dla których dzieci bojkotują zajęcia z wychowania fizycznego w polskich szkołach.

W tym tygodniu rozpoczyna się nowy rok szkolny, a cała rzesza dzieci i młodzieży wraca z wakacji do szkoły. Niestety, wielu z nich powróci tylko do klas – w ogóle nie zobaczymy ich na zajęciach prowadzonych na salach sportowych, bieżniach i basenach. Z moich rozmów z nauczycielami wynika, że nieobecności polskich dzieci na lekcjach wychowania fizycznego to jest smutna codzienność. Nauczycielskie obserwacje niestety potwierdzają także statystyki. Raport Najwyższej Izby Kontroli z lipca 2010 roku wskazuje, że już w szkole podstawowej regularnie nie ćwiczy około 17% uczniów. Liczba niećwiczących rośnie w gimnazjum (22%), a w szkołach ponadgimnazjalnych sięga niemal jednej trzeciej (32%).

To są naprawdę zatrważające dane. Wychowujemy pokolenie Polaków niesprawnych fizycznie, którzy ani nie dostrzegają w ruchu wartości, ani tym bardziej nie odnajdują radości w prowadzeniu aktywnego trybu. Mniemam, że takie postawy są obce większości czytelników portalu Trening Biegacza. Jednak, aby przeciwdziałać, najpierw trzeba zrozumieć, skąd się wziął problem. Dlaczego młodzi Polacy tak niechętnie chodzą na zajęcia z wychowania fizycznego w szkołach? W tym tygodniu przedstawiam najważniejsze ku temu powody, a w przyszłym podzielę się także kilkoma potencjalnymi rozwiązaniami tego problemu.

  1. Współczesne środowisko otaczające młodego człowieka. Dorastający nastolatek kształtowany jest przez wzorce, którymi karmi go otoczenie – najbliższa rodzina, przyjaciele, znajomi, a także (od całkiem niedawna) media. Mniej lub bardziej świadomie przyswaja i imituje to, co jest dokoła niego. Tak tworzy się system wartości. Jeśli zatem rodzina nastolatka woli spędzić weekend przed telewizorem albo najwyżej na spacerach po hipermarkecie, to trudno oczekiwać od niego inicjatywy ruchowej w innym kontekście. Postawa rodziców jest tutaj jak najbardziej kluczowa. Niestety, nierzadko jest tak, że to właśnie oni zabijają chęć do ruchu i aktywności fizycznej już we wczesnym dzieciństwie. Dzieci rodzą się ciekawe świata. To mali odkrywcy, którzy pragną odkrywać otaczający ich świat fizyczny. A od małego słyszą tylko „nie biegaj, bo się przewrócisz”, „nie skacz, bo sobie coś zrobisz” albo „po co masz się tak męczyć?” Mimo dobrych intencji dorosłych, trzymanie dzieci pod kloszem nieaktywności, wcale im nie służy. Jeśli szkoła jest dwa kroki od domu, wcale nie trzeba dowozić ich samochodem. Jeśli są już wystarczająco duże, niech pojadą z kolegami rowerem. A jeśli rower nie wchodzi w grę, niech to będzie spacer. Codzienna nieformalna aktywność fizyczna buduje bowiem fundament do ćwiczeń także w innych kontekstach. Najgorsza jest jednak aktywna kolaboracja rodziców przy wypisywaniu zwolnień z lekcji wychowania fizycznego. W szczególności jeśli są to powody, które wcale nie dyskwalifikują ich dzieci z ćwiczeń! To rodzicielskie wzorce i postawy kreują obraz sportu w oczach dziecka. Nawyki nabyte na wczesnym etapie życia jest potem bardzo trudno zmienić. Badacze aktywności fizycznej twierdzą, że pierwsze dziesięć lat życia jest w tej kwestii najważniejsze. Jeśli nie zaszczepi się wtedy w dziecku sportowego „bakcyla”, potem jest dużo, dużo trudniej.
  2. Atrakcyjność zajęć wychowania fizycznego. Zajęcia z wychowania fizycznego nierzadko postrzegane są przez młodych ludzi jako mało atrakcyjne. Im są starsze, tym wyraźniejszy jest to trend. Brakuje przede wszystkim innowacji i różnorodności. Pamiętajmy, że żyjemy w epoce cyfrowej, środowisku pełnym bodźców. Młodzi ludzie żyją w dużo szybszym tempie, niż pokolenie ich rodziców. Zmiana jest dla nich czymś zupełnie normalnym, ale przez to ekscytacja czymś nowym trwa krócej. W dzisiejszych czasach komputerowi łatwo jest wygrać rywalizację z boiskowymi grami i zabawami. Dlatego jeśli lekcje wychowania fizycznego mają ograniczony repertuar i nie są prowadzone z pasją, statystyczny młody człowiek ćwiczyć nie będzie. Nawet jeśli się go do tego zmusi lub przekupi (np. lepszą oceną lub sprawowaniem), nie zbuduje to trwałej wewnętrznej motywacji do kontynuowania aktywnego stylu życia po skończeniu szkoły. Dlatego postawa i pasja nauczyciela jest tutaj bardzo istotna.
  3. Higiena osobista. Nierzadko jest tak, że warunki do lekcji wychowania fizycznego daleko odbiegają od europejskich standardów. Wcale nie chodzi tu tylko o sprzęt czy infrastrukturę sportową. Częstym problemem jest brak dostępu do pryszniców albo nie przeznaczanie na nie wystarczająco dużo czasu. Ćwiczenia fizyczne to ważna sprawa, ale przemyślane zaplanowanie czasu i miejsca na odświeżenie się oraz regenerację po nich może być dla młodego człowieka decydujące przy odpowiedzi na pytanie: ćwiczyć czy nie ćwiczyć?
  4. Okres dojrzewania. Na czas nauki w szkole przypada trudny i burzliwy okres dojrzewania człowieka. Mierzą się z nim wszyscy nauczyciele, ale nauczyciele W-F mają szczególnie pod górkę. Nierzadko jest tak, że samo przebranie stroju w nieprzystosowanym do tego miejscu powoduje opór względem ćwiczeń. Pod okres dojrzewania zalicza się też zmiana proporcji ciała lub brak koordynacji ruchowej, za czym często idzie lęk przed wyśmianiem i odrzuceniem. W przypadku dziewczyn może pojawić się też przeświadczenie, że podczas ćwiczeń fizycznych wyglądają mniej atrakcyjnie niż zwykle.
  5. Brak sukcesów i poczucia własnej skuteczności. Wreszcie motywację do ćwiczeń odbiera brak sportowych sukcesów albo chociaż odczuwanych postępów. Jeśli ktoś próbował skakać przez skrzynię i nie wychodziło mu to przez kilka prób, negatywnie wpłynie to na jego poczucie własnej skuteczności na zajęciach W-F, a co za tym idzie, obniżoną pewność siebie i poczucie własnej wartości. A skoro nie jest się w czymś dobrym, to po co się dalej starać i wystawiać na pośmiewisko? Lepiej poprosić rodziców o zwolnienie…

Jestem głęboko przekonany, że jesteśmy stworzeni do ruchu – do biegania, skakania i dźwigania. Niezależnie od tego jak bardzo staniemy się zaawansowani technologicznie, nasz genom nie nadąży za taką zmianą i do poprawnego funkcjonowania cały czas będzie potrzebował aktywności fizycznej. Znaleźliśmy się teraz w niełatwej sytuacji. Jednak wspólnymi siłami możemy wszystko odwrócić i sprawić, aby lekcje W-F cieszyły się popularnością wśród młodych Polaków. Dlatego zapowiadam kontynuację artykułu w przyszłym tygodniu z proponowanymi rozwiązaniami tych problemów.

Bibliografia

- Wystartuj -
  • Najwyższa Izba Kontroli (Lipiec, 2010). Wychowanie fizyczne w szkołach publicznych. Raport.
  • Niemczyk, A. (28 Sierpień, 2013). Mój pomysł na sport. Przegląd Sportowy.
  • Zapotoczna, D. (2013) Nastolatek na lekcji wychowania fizycznego. Magazyn Trenera, 26(3).

Autor: Grzegorz Więcław | Kontakt: grzegorz.wieclaw@gmail.com | http://emsep.blogspot.com/ | Grzegorz Więcław – psycholog sportu, trener mentalny. Absolwent prestiżowego programu studiów magisterskich na Uniwersytetach w Jyväskylä (Finlandia) i Lipsku (Niemcy). Zrzeszony w Europejskim Stowarzyszeniu Młodych Specjalistów ds. Psychologów Sportu (ENYSSP) oraz Europejskiej Federacji Psychologii Sportu (FEPSAC).