fbpx
Petzl Swift RL

Petzl Swift RL – 900 lumenów oświecenia

Wiesz, co różni dobrą czołówkę do biegania od tej marnej jakości? Absolutnie wszystko. Waga, niezawodność, czas pracy na jednym ładowaniu, zasięg, pewna automatyzacja trybów działania etc. etc. Czy Petzl Swift RL spełnia wszystkie pokładane w nim nadzieje, skoro to najnowszy, dopiero co wypuszczony z deski kreślarskiej, a następnie fabryki produkt? Przekonajmy się.

Kilka słów o marce Petzl

Marka Petzl została założona w 1973 roku we Francji przez Fernanda Petzla. Przez te lata wyspecjalizowała się w trzech dziedzinach: produkcji sprzętu wspinaczkowego i na wysokości oraz tak zwanych czołówek, m.in. do biegania. Wszystkie produkty Petzla charakteryzuje wysoka jakość wykonania i trwałość, a na potwierdzenie mych słów przedstawiam Petzl Myo XP. Moją pierwszą czołówkę, którą nabyłem ponad 10 lat temu. Nadal działa.

Petzl Swift RL – 900 lumenów oświecenia
Rysunek 1 – Petzl Myo XP, którą nabyłem, gdy rozpoczynałem przygodę z bieganiem.

Od tego jednak czasu minęło ponad 10 lat, co w przypadku nowych technologii jest niemalże kosmiczną podróżą.

Wróćmy jednak do naszego bohatera z teraźniejszości.

Petzl Swift RL

To typowo kompaktowa czołówka, która jak na swoją wagę i rozmiary może poszczycić się niebywałymi osiągami. Waży zaledwie 102 gramy, co przy Nao+ testowanym ostatnio ważącym 197 gramów, jest sporą różnicą.

Petzl Swift RL – 900 lumenów oświecenia
Rysunek 2 – Porównanie wagi Petzl Swift RL z Petzl Nao+

Naturalnie nie jest to test, który ma wykazać wyższość jednej czołówki nad drugą, warto jednak wskazać pomiędzy nimi zasadnicze różnice. Przydadzą się czytelnikom, którzy chcą zadecydować o wyborze i zakupie czołówki do biegania, poprzez sklep internetowy bez badania organoleptycznego poszczególnych modeli.

Petzl Swift RL – zastosowane technologie

Czołówka Petzl Swift RL ma trzy tryby świecenia, które odpowiednio dostarczają 100, 300 lub 900 lumenów światła. Nietrudno się domyślić, że wraz z rosnącą mocą wzrasta zapotrzebowanie na prąd, a tym samym skraca się czas działania. Nieubłagane prawa przyrody.

Producent dobrze to jednak rozwiązał.

Moja stara czołówka, ta z pierwszych zdjęć. Jak ją raz włączyłem na określony tryb (tak, miała 3 różne tryby mocy świecenia), to tak już leciałem do końca treningu najczęściej. Od czasu do czasu zdarzało mi się ją przełączać, ale to sporadycznie, bo przyciskanie małego guziczka w rękawicach nie jest prostą czynnością, a że biegamy z czołówką głównie późną jesienią oraz w zimie, to de facto te rękawice obecne są zawsze.

W nowym sprzęcie nie ma już takiej ani potrzeby, ani problemu. Oczywiście przycisk włącznik jest (nawet istnieje możliwość zablokowania go w trakcie podróży, aby czołówka samoistnie się nie włączyła w walizce), ale dzięki trybowi, który nazywa się Reactive Lighting jego funkcjonalność sprowadza się do włączenia – wyłączenia. W trakcie treningu nie ma potrzeby używania go.

Reactive Lighting. Za tym marketingowym hasłem kryje się czujnik światła, który analizuje ilość światła otoczenia i błyskawicznie dostosowuje tryb świecenia. Mega przydatne rozwiązanie, które minimalizuje klikanie przycisków do absolutnego minimum. Przy tym działa taka sprawnie, że nawet znienacka pojawiające się światło (np. jadący z daleka samochód) rozpoznawany jest jako źródło światła i tryb automatycznie przełącza się na ten minimalny, aby nie oślepiać kierowcy jadącego z naprzeciwka. Oceniam działanie tego trybu jako bardzo użyteczny.

Petzl Swift RL – dla kogo

Biorąc pod uwagę, że czołówka może pracować od minimum 2 do nawet 50h można zakładać, iż sprosta oczekiwaniom dowolnego nocnego ultra. Nie byłbym jednak aż takim optymistą. Spójrz:

  • W trybie REACTIVE LIGHTING, na poziomie  Max Burn Time, latarka ma 100 lumenów, 35 m zasięgu, czas świecenia wynosi  od 10 do 50 h.
  • W trybie REACTIVE LIGHTING, na poziomie  Standard , latarka ma 300 lumenów, 55 m zasięgu , czas świecenia wynosi od 5 do 40 h.
  • W trybie REACTIVE LIGHTING, na poziomie  Max Power,  latarka ma 900 lumenów, 150 m zasięgu, czas świecenia wynosi od 2 do 30 h.
Petzl swift rl
TRYBY ŚWIECENIA – OD LEWEJ – max burn time, standard, max power – a całkiem po prawej Nao+ w trybie MAX

Powyższe informacje pochodzą od producenta. Mocno niepokoją mnie te przedziały – wszak pomiędzy 10 a 50 godzin jest 40 niewiadomych. To raz.

Dwa. Biegnąc po lesie, przy moim dość słabym wzroku tryb Burn Time nie zapewnia mi aż tak dobrego oświetlenia, aby nie przegapić dziury, wystającego korzenia, czy innych czyhających pod liśćmi przeszkód. Trzeba zatem wybrać podczas biegu tryb Standard. Ten jest w zupełności wystarczający i o ile nie planujemy biec nocą dłużej niż 5h, powinien wystarczyć. Traktuj niższą cyfrę jako gwarancję producenta, natomiast wyższą jako możliwość, którą można osiągnąć przy bardzo sprzyjających warunkach atmosferycznych: światło latarni, pełnia, światło pochodzące z czołówek biegaczy biegnących obok itd. Ważne przy tym jest wzięcie pod uwagę, że na przykład gdy biegniemy pod górę, na podbiegu i świecimy pod nogi – to czołówka świeci delikatniej. Natomiast, gdy świecimy daleko przed siebie chcąc oświetlić odległą przestrzeń, czołówka pracuje intensywniej. Tak więc pomiar nie zawsze będzie jednoznaczny.

Bieganie w trybie Max Power to zupełnie inna bajka. Czujesz się jakby przed tobą jechał samochód i oświetlał ci wszelkie zakamarki ścieżki wijącej się przed tobą. Warto tu dodać słowo porównania z Nao+

W przypadku Swift strumień światła jest bardziej zwarty, powiedziałbym nawet, że punktowy z fajną rozłożystą poświatą na boki – ale z wyraźnie zaznaczonym mocnym punktem centralnym. Z kolei w Nao+ cały strumień jest jednolicie rozlany po powierzchni i sięga na boki głębiej w las. To daje mi wrażenie większego poczucia bezpieczeństwa, bo jak mawiała Melisandre w Grze o tron „Noc jest ciemna i pełna strachów”. Generalnie, jak miałbym wybierać, to wolę biegać z Nao+, który przy swoich 750 lumenach może wyglądać blado w porównaniu ze Swiftem, jednakże strumień światła jest dla mnie bardziej przekonujący. Trzeba oczywiście pamiętać, że Swift jest urządzeniem kompaktowym, a Nao+ to zdecydowanie wyższa półka – również cenowo.

Skoro już wywołałem temat ceny

Petzl Swift RL kosztuje 369 zł. Nie będę rozprawiał czy to dużo, czy mało. Zwrócę jednak uwagę, że kupując taki sprzęt, będziesz go używał dobre 10 lat albo i dłużej. Ja osobiście wolę kupić raz, porządnie i nie dostarczać sobie wrażeń awarii, zaskakujących rozładowań akumulatora, czy też niewygody użytkowania.

Wygoda wbrew pozorom ma i znaczenie w przypadku czołówki. Tę można uregulować na głowie wedle uznania. Dwa swego rodzaju klipsy w łatwy sposób umożliwiają dostosowanie długości pasków i ułożenie czołówki w sposób dla nas optymalny.

A co w przypadku deszczu?

I z tym sobie poradzono. Latarka wykonana jest w standardzie IPX4, co oznacza, że swobodnie możesz w niej biegać nawet podczas solidnej ulewy. Certyfikacja IPX4 zapewnia ochronę przed zachlapaniem i spryskaniem wodą z różnych kierunków z natężeniem do 10 litrów na minutę.

Zapewne zadasz sobie pytanie, co uznałem za słabość tego urządzenia?

Tak, znalazłem jego słaby punkt. Jest to jego ładowanie.

Domyślnie wraz z czołówką dostajemy kabel, który podłączamy do portu USB. Ten niestety nie ładuje za szybko. Bite 6h trzeba czekać, aby naładowało do pełna. Nie będziesz jednak musiał czekać na punkcie, aż załaduje Ci się czołówka, abyś mógł biec dalej. Akumulator w w Petzl Swift RL jest wymienialny, co czynisz dosłownie w kilka sekund.

Czas na pomiary Petzl Swift RL

Nie jestem w stanie dokonać pomiaru ciągłego w okolicznościach przyrody i zrobionego za jednym razem. W miejscu gdzie biegam mam mocno zróżnicowaną trasę. Około 2 kilometrów biegnę miastem, a później blisko 8 mam po parku, gdzie raz jest całkowita ciemność, a raz jasno niczym w dzień. Bardzo ciężko jest wyciągnąć jednoznaczne wnioski, że działa tyle i tyle godzin w takim, czy innym trybie. Dość powiedzieć, że normalnie bateria starczała na ponad 2 tygodnie biegania tj. ponad 10 treningów. Cały czas ustawiona była w trybie Reactive Lighting i w zasadzie miała możliwość pracy we wszystkich zakresach, przy czym na tym wymagającym największego nasilenia energii, najwięcej.

Przyznam, że uzyskane czasy, jak dla mnie, są w zupełności satysfakcjonujące. Na moje miejsko, parkowo, lesiste przestrzenie w stu procentach wystarczające. Zadowalające będzie również dla tych, którzy zechcą pobiegać po górach nocą, biorąc udział w biegu ultra.

Konkurs, konkurs, konkurs

Wiem, że zdecydowana większość osób, z uwagi na pracę, biega po nocach. Dlatego dziś, prosty, szybki konkurs.

Pokaż, jak biegasz nocą!

Skorzystaj z systemu komentarzy poniżej artykułu, dołącz fotkę z biegania nocą i zgarnij jedną z 3 książek “Trening core. Płaski brzuch, idealna sylwetka“.

Nagroda w konkursie!

Trening Core - płaski brzuch, idealna sylwetka
Trening Core – płaski brzuch, idealna sylwetka
Zrzut ekranu 2019 12 16 o 15.49.39
Zrzut ekranu systemu komentarzy.

Przez system komentarzy możesz dodać odpowiedź w postaci fotograficznej (druga ikona od lewej). Natomiast jeżeli chcesz pokazać film – wrzuć go na swój kanał YouTube a w systemie komentarzy zamieść link do niego.

Jeden autor może udzielić więcej niż jednej odpowiedzi.

Zasady konkursu

Odpowiedzi udzielasz w komentarzu pod treścią konkursu tu na stronie. Czekamy do 18 lutego 2020r. do godziny 22:00! Wyniki ukażą się do 23 lutego pod tym postem.

Biegaj, startuj w konkursie i wygrywaj!

Razem
0
Shares

(32) Napisz komentarz

  1. Uwielbiam biegać wieczorem, bo wtedy jest
    cicho, można pomyśleć i się zrelaksować… Jeszcze przyjemniej, biega sie z przyjaciółmi Zazwyczaj mam odblaski na spodniach, kurtce ale brakuje jednak profesjonalnego oświetlenia;)

      1. Dziękuję bardzo! To niezwykłe wyróżnienie i będzie dużą motywacja do treningów 😉

  2. https://uploads.disquscdn.com/images/6d5638014a555134d9a58d1f990586958486cc5f82639c817753f53571fef3a3.jpg Biegam rónymi porami dnia, ale wieczorem obowiązkowo oświetlenie musi być. Z przodu czołówka, z tyłu czerwony migacz aby ktoś czasami we mnie nie wjechał, na kostce kolejna opaska odblaskowa, czasem kamizelka na zmianę z bluzą z odblaskami. I lecę jak choineczka ubrana czasami, ale wiem że to dla mnie jak i mojego bezpieczeństwa….

  3. Bieganie nocą to ostatnio prawie, że codzienność. Obecnie również biegam z czołówką firmy Petzl. Buty do biegania teraz również z odblaskami. Kierowcy nie musicie się martwić przebiegającym chłopaczkiem o godzinie 4:00 😀 Jestem widoczny lepiej niż za dnia hah 🙂

  4. Tak na wielkim marginesie 😉
    Kiedyś ważąc się straciłem w jednej chwili jakieś 5kg co bardzo mnie zresztą ucieszyło. Mój entuzjazm opadł jednak szybko, kiedy kapnąłem się waga stała na dywanie. Na twardej podłodze, pokazywała wynik niezgodny z moimi oczekiwaniami, lecz odzwierciedlający brutalną rzeczywistość. Tutaj widzę ładną, mięciutką wykładzinę, co przy takiej wadze czołówki nie ma większego znaczenia. Tylko taka mnie refleksja nawiedziła 😉

  5. Bardzo fajny artykuł i zdecydowanie na czasie. Czołówki są w użyciu właśnie jesienią/zimą najczęściej. W zasadzie większość pracujących na etacie – wyjeżdża rano do pracy jeszcze jak jeszcze jest ciemno i wraca jak już jest ciemno, więc trening też robimy jak jest ciemno.

    Przy okazji tegorocznej Łemkowyny, na minitargach wystawiał się m.in. Petzl, miałem okazję na ich stoisku pooglądać najnowszą czołówkę jaką jest właśnie Petzl Swift RL. Pierwsze wrażenie, nie tylko moje, ale zdecydowanej większości osób, które udało mi się zasłyszeć to kompaktowość tej lampki. Taka mała, taka lekka i aż 900 lumenów ! Robi wrażenie ! Czołówka z strumieniem wyższym jak 400-500 lumenów zawsze kojarzyła się z dodatkowym, dołączonym akumulatorem. Nie dla wszystkich taki dodatkowy akumulator jest komfortowy, jakby nie patrzeć jest to dodatkowe obciążenie, na treningach pomijalne, na długich biegach już odczuwalne. To jest niezaprzeczalnie ważny argument na rzecz nowej lampki Swift RL.

    Porównując strumienie światła wygrywa również nowy Swift RL ( w stosunku do np. Nao+ ), przynajmniej na papierze. Diabeł jednak tkwi w szczegółach. Nao+ pomimo mniejszego strumienia ma inna optykę, co powoduje, że jej światło jest bardziej symetryczne – świeci równomiernie. W nowym Swifcie jest bardziej asymetryczne – najmocniejsze w środku, czym dalej na boki – słabsze. Dlatego mamy wrażenie światła bardziej skupionego.

    Minusem nowej Swift RL ( w stosunku do Nao+ ) jest pojemność baterii. Wynosi ona 2350mAh, natomiast w Nao+ jest to 3100mAh. Większa pojemność i mniejszy strumień daje przewagę w tym porównaniu Nao+. Niestety, pojemność baterii jest nieodłącznie związana z wagą, więc albo niższa waga albo większa pojemność – 2350mAh wydaje się być dobrym kompromisem pomiędzy wagą a czasem użytkowania.

    Swift RL napewno warta jest uwagi, mała, lekka, kompaktowa, a jaka mocna ! Gdyby była jeszcze trochę tańsza !

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Poprzednie
saucony liberty iso 2 test 01

Saucony Liberty Iso 2 - test

Następne
gorce ultra trail 84 oczami run into the wild 03

Gorce Ultra Trail 84 - relacja oczami Run Into The Wild

Powiązane artykuły

automasaz na zakwasy test rolek movo training 01
Czytaj dalej

Automasaż na zakwasy – test rolek MOVO training

Automasaż, popularnie zwany “rolowaniem”, jest obecnie jedną z najpopularniejszych metod poprawy zdolności regeneracyjnych sportowców, zajmując miejsce zaraz obok snu czy odpowiednio dobranej diety. Pora zatem przyjrzeć się czy popularność ta jest w pełni zasłużona, w czym pomoże nam przegląd najnowszych badań na temat skutków rolowania oraz test rolek i piłek MOVO training.
Najwygodniejsze buty do biegania w trudnym terenie jakie miałem na stopach!
Sprawdź, co to za model