PETZL IKO CORE

PETZL IKO CORE nie zawodzi!
PETZL IKO CORE nie zawodzi!

“Czy kolejna czołówka może mnie jeszcze czymś zaskoczyć?” – pomyślałam, wiedząc, że w moje ręce trafi niedługo absolutna nowość, lampka czołowa PETZL IKO CORE. Przecież niedawno kupiłam sobie świetną czołówkę, która spełniła wszystkie moje oczekiwania.

Po pierwsze, musiała być mocna, bo moja stara lampka blado wypadała na tle czołówek kolegów, które oświetlały leśne ścieżki niczym miejskie latarnie. Po drugie, musiała świecić długo, ponieważ w czerwcu planowałam pobiec nocny górski maraton organizowany w ramach biegu Sudecka Setka, którego start przewidziano na godzinę 22.00, a to oznaczało, że muszę mieć pewność działania czołówki przez co najmniej pięć godzin. Po trzecie, musiała być wygodna i dobrze trzymać się głowy, nie latając na boki przy każdym kroku i nie ściskając przy tym czoła aż do bólu. A po czwarte, wszystko to w ramach przystępnej ceny. Co chciałam, to dostałam, w końcu wszystko już dawno zostało wymyślone i sprawdzone, więc czym PETZL mógł mnie jeszcze zaskoczyć? No, jakoś mógł.

Nowa czołówka, nowa konstrukcja.

Czy Petzl może mnie jeszcze zaskoczyć?

Wyobraźcie sobie tylko, że dostajecie czołówkę, która ma maksymalną moc 500 lumenów pozwalających oświetlić do 100 m szlaku przez 2,5 godziny. Niby nic nowego, prawda? Na rynku są czołówki o analogicznej mocy. Ale nowa PETZL IKO CORE waży 79 gramów. Tylko! To plasuje ją obecnie w kategorii najlżejszych czołówek na rynku. Taką wagę ma pusta, nadmuchana powietrzem bułka wrocławska albo jeden średni, pusty naleśnik. Z tym że to jeszcze nie wszystko. Bo jeśli jesteście przyzwyczajeni do gumy opinającej głowę, to pora zmienić przyzwyczajenia.

Opaska AirFit.

AirFit

Petzl Iko Core zamontowana została na czymś, co wygląda jak plastikowy szkielet, który nakładamy na głowę. Jest to specjalnie skonstruowana, innowacyjna, opływowa opaska AIRFIT z półsztywnym pałąkiem i ultracienkim korpusem lampy. Do zalet tej konstrukcji należy to, że nie pochłania ona ani potu, ani deszczu, zapewniając komfort użytkowania, a dodatkowo dzięki jej niewielkiej szerokości zmniejszono ilość punktów kontaktu z głową, co podnosi komfort podczas upalnych dni i zapewnia większy przepływ powietrza podczas dynamicznych aktywności.

Prosta, lekka i wygodna!

Dodatkowo zasilanie znajduje się z tyłu, dzięki czemu ciężar reflektora rozkłada się na całą głowę, zapewniając właściwe wyważenie i wygodę. Owa konstrukcja zapewniać ma także wszechstronność czołówki – według producenta można ją nosić nie tylko na głowie, ale także na szyi, albo włożyć do pokrowca i przerobić tym samym na lampę, którą można powiesić na drzewie czy namiocie. Można ją również złożyć na płasko, zmniejszając tej rozmiary. Warto dodać, że AIRFIT jest patentem PETZL’a. Opaska posiada również elementy odblaskowe umieszczone z tyłu oraz jest w pełni kompatybilna ze wszystkimi kaskami marki Petzl. 

Sklep TreningBiegacza.pl

Kupując u nas, wspierasz rozwój serwisu!

Nowy pomysł na czołówkę.

W związku z tym, że PETZL w czołówce IKO CORE pozbył się zwijanej gumki na rzecz półsztywnego “pająka”, tej czołówki nie dostaniecie w plastikowym pudełku. Być może wynika to również ze społecznej odpowiedzialności firmy i zamiaru redukcji zbędnego plastiku na rzecz materiałów łatwo biodegradowalnych. W każdym razie czołówka trafi w wasze ręce zapakowana w poręczne pudełko kartonowe. Oceniam to rozwiązanie bardzo na plus, ponieważ rzeczy wtłoczone w sztywny plastik wydają się jednak tandetne, a produkt prezentuje się o wiele lepiej, jeśli znajduje się w gustownym, nawet jeśli skromnym, opakowaniu. Ponadto, zamiast z wielkim trudem rozcinać sztywny plastik, żeby w końcu dostać się do widocznej na pierwszy rzut oka zawartości, w tym przypadku bez żadnego problemu, bez konieczności użycia nożyczek, otwieramy pudełko, i wtedy produkt ukazuje nam się w całej okazałości, jak najlepsza niespodzianka.

Opakowanie czołówki PETZL IKO CORE.

Kiedy pająk siada na głowę

A niespodzianka jest. Wygląd czołówki naprawdę zaskakuje, z początku nawet nie potrafiłam umiejscowić lampki ani zlokalizować przodu. Ale oglądanie tej konstrukcji “pająka” w pudełku było czystą przyjemnością; podziwiałam PETZL IKO CORE jak okaz w muzealnej gablocie i nie chciałam psuć chwili, wyciągając czołówkę z pudełka. Ostatecznie odważyłam się ją wyjąć i obejrzeć z bliska. A kiedy w końcu nałożyłam lampkę na głowę, przyszły mi do głowy tylko dwa słowa: “ale czad!”. Ta czołówka sama dopasowała mi się do głowy. Nie musiałam nic szczególnego robić, ona po prostu sobie tam usiadła i zniknęła – można powiedzieć, że “pająk” siedział mi na głowie, a ja nic o tym nie wiedziałam. 

Dopasowanie odbywa się w sposób bardzo prosty – tył pająka spięty jest gumką, którą wystarczy ściągnąć w jednym miejscu, aby całość ułożyła się idealnie. Nazwałabym to rozwiązanie bardzo intuicyjnym … gdyby nie to, że okazało się, iż ubrałam czołówkę do góry nogami! Zorientowałam się dopiero wtedy, kiedy zobaczyłam na zdjęciu wywrócone logo i stwierdziłam, że PETZL chyba jednak wolałby, aby osoba biegnąca za mną potrafiła odszyfrować jego nazwę bez konieczności przekręcania głowy w którąkolwiek stronę. Jednak nawet w tej pozycji czołówka leży na głowie tak wygodnie, że nigdy bym nie pomyślała, że noszę ją “nieprawidłowo”. 

Czołówka do góry nogami także jest wygodna.

Warto dodać, że PETZL odchudził IKO CORE nie tylko poprzez zastosowanie konstrukcji pająka, ale także poprzez rozdzielenie lampki od pojemnika na akumulator i na baterie. Wcześniejsze czołówki miały te dwie rzeczy połączone w jedną całość, tworząc niejako wielki, plastikowy, świecący klocek, który wskakiwał nam na czoło. Tym razem pojemnik wędruje do tyłu, aby równomiernie rozłożyć ciężar konstrukcji, dzięki czemu dostajemy dwa lekkie, płaskie prostokąty: z tyłu jest tym razem już wąski pojemnik na akumulator i baterie, którego kompletnie się nie czuje, a do przodu wędruje lampka, która dzięki temu rozwiązaniu staje się nie grubsza niż sznurówka (dokładnie wymiary to 44 mm szerokości w najszerszym miejscu, 32 mm wysokości od góry do przycisku włącznie i 6 mm grubości lampki, a 11 mm grubości w miejscu przycisku).

6mm lampki!

Muszę przyznać, że ten pomysł bardzo mi się podoba. Czołówki z wielkimi lampami z przodu są ciężkie i często na biegach górskich “skaczą” na głowie, przez co trzeba mocniej ścisnąć gumkę, aby się nie ruszały, ale to ostatecznie zawsze kończy się bólem głowy. W przypadku PETZL IKO CORE nie ma z przodu żadnego ciężaru, a pojemnik z tyłu również jest praktycznie niewyczuwalny. 

Nowy panel świetlny.

Jak mocno świeci pająk?

Odchudzona, wąska lampka, pomieściła aż 7 diod, zapewniając dwa typy wiązki światła (szerokie lub mieszane) oraz trzy poziomy oświetlenia białego, które przełącza się przyciskiem na dole. Pierwszy poziom to zaledwie 6 lumenów, kiedy zapalają się trzy diody na górze; drugi poziom to 100 lumenów, kiedy zapalają się wszystkie diody, a trzeci poziom to 500 lumenów, kiedy również świecą wszystkie diody, tylko o wiele mocniej. Dodatkowo jest małe czerwone światełko, które miga, gdy próbujemy zwiększyć moc, ale bateria jest już na wyczerpaniu i nam na to nie pozwala. Nie ma za to czerwonego światełka osobno, jako alarmowego. 

KOLORTRYBILOŚĆ ŚWIATŁA (LM)ZASIĘG (M)CZAS (H)REZERWA (H)
BIAŁYMAX BURN TIME6 lm10 m100 h
STANDARD100 lm45 m9 h2:30 h
MAX POWER500 lm100 m2:30 h4:30 h

Warto w tym miejscu dodać, że PETZL IKO CORE prezentuje nowy panel świetlny, który zapewnia jednorodne i równomierne oświetlenie, co doskonale widać, kiedy porównujemy wiązkę światła oferowaną przez inne czołówki. Rzeczywiście, można dostrzec różnicę w terenie, choć to jasne, białe mocne światło sprawiało, że początkowo wszystko naokoło wydawało mi się zielone. Jeśli zaś chodzi o samą moc czołówki, to szczerze mówiąc, gołym okiem nie widziałam sporej różnicy między PETZL IKO CORE a lampkami o mocy 350 lumenów, natomiast rzeczywiście nowy panel świetlny gwarantuje jednorodne, można powiedzieć “gęste” oświetlenie.

Strumień światła.

W najmocniejszym trybie czołówka świeci wyjątkowo jasnym, białym światłem, jednak trzeba w tym miejscu dodać, że moc 500 lumenów można uzyskać po pierwsze tylko na akumulatorze, albowiem po wyczerpaniu akumulatora i zmianie zasilania na baterie, można uzyskać maksymalnie 350 lumenów i tylko do dwóch godzin (PETZL IKO CORE sam wyczuwa źródło zasilania i dopasowuje moc światła). Po drugie, maksymalną moc można mieć przez dwie i pół godziny, nie więcej, przy czym po upływie dwóch godzin i około piętnastu, dwudziestu minut, czołówka miga, kilka razy informując, że za chwilę zakończy swoją ciężką pracę. I rzeczywiście, po dwóch godzinach i trzydziestu minutach wyłączają się cztery diody w dolnym rzędzie i świecą wyłącznie trzy diody w górnym rzędzie lampki. Stopniowe ograniczanie oświetlenia to świetne rozwiązanie, które nie zostawia użytkownika niespodziewane w całkowitej ciemności. Te trzy diody świeciły jeszcze trzy godziny i dwadzieścia minut, dopóki bateria całkiem nie padła. Wtedy nie świeci już nic, nawet czerwone światełko.

Dwa rzędy diod.

Zasilanie

Czołówka dostępna jest w wersji Hybrid Concept, co oznacza, że zasilanie odbywa się poprzez akumulator CORE 1250 mAh (w zestawie; czas ładowania akumulatora to 3 godziny), który po wyciągnięciu zastąpić można 3 klasycznymi bateriami AAA. Jest to świetne rozwiązanie dla wszystkich, którzy lubią dużo biegać, ponieważ zawsze można wziąć baterie ze sobą (czy nawet kupić w pobliskim sklepie) i mieć nadal działającą czołówkę. Jest to jednak średnie rozwiązanie dla wszystkich, którzy lubią szybko biegać i nie mają czasu na zmienianie baterii w lampce na punkcie czy przepaku, dla nich czas działania przy maksymalnej mocy może okazać się również zdecydowanie za krótki. Zawsze pozostaje możliwość zmniejszenia mocy lampki do 100 lumenów, co pozwala wydłużyć czas pracy akumulatora do 9 godzin, jednakże kupowanie lampki o mocy 500 lumenów tylko po to, żeby później z tej funkcji nie korzystać, bo szkoda baterii, jest raczej mało rozsądne. Niemniej jednak możliwość działania czołówki na dwóch źródłach zasilania ocenić należy pozytywnie. 

Hybrid concept.

Czołówka jest również wodoodporna w standardzie IPX4, co oznacza, że co prawda deszcz jej niegroźny, ale nurkowanie jest wykluczone. Dla ścisłości, wśród czołówek dostępnych na rynku o mocy 500 lumenów jest to niemalże najniższa klasa szczelności. Petzl daje jednak jedną z dłuższych gwarancji: 5 lat na latarkę, a na akumulator CORE 2 lata lub 300 cykli ładowania. À propos ładowania, akumulator można naładować do pełna w zaledwie trzy godziny. 

Akumulator.

Kiedy pająk zsuwa się na oczy

W związku z tym, że nikt z was nie kupuje czołówek, żeby je oglądać, tylko, żeby w nich biegać, zabrałam tę nowinkę na testy. Pająk nadal leżał wygodnie na głowie i można było szybko o nim zapomnieć, ale tylko do czasu. Po kilku kilometrach, kiedy spociło mi się czoło, konstrukcja zaczęła powoli zsuwać się w dół coraz bardziej ku moim brwiom, więc co chwila poprawiałam ją w obawie, że za chwilę spadnie mi na oczy. Nie pomogło mocniejsze ściągnięcie linki pająka, czołówka nadal zsuwała się coraz niżej. Na szczęście ostatecznie nie spadła mi z głowy, jednak przed całkowitym zsunięciem się czołówki z głowy chronią… uszy. Tylko dzięki nim cała konstrukcja zatrzymuje się ostatecznie gdzieś w połowie czoła, jednak nie da się ukryć, że po pewnym czasie pająk zaczyna drażnić uszy, zupełnie jakby nosiło się niewygodne okulary. Po kilku kilometrach postanowiłam więc, że może jednak spróbuję nałożyć czołówkę do góry nogami? I szczerze mówiąc, był to strzał w dziesiątkę. 

Po pierwsze, PETZL IKO CORE do góry nogami można umieścić na głowie naokoło jak opaskę (dziewczyny na pewno wiedzą, o co chodzi), umieszczając reflektor tuż przy linii włosów, powyżej czoła, przez co nie zsuwa się z niego w trakcie biegu. Po drugie, w tej pozycji czołówka oferuje, moim zdaniem, o wiele lepsze doświetlenie szlaku. Lampka jest bowiem ruchoma i można nią sterować do góry i na dół, jednak przy “prawidłowym” położeniu ten ruch jest ograniczony – reflektor blokuje się o plastikową opaskę, przez co, w przypadku pozycji na dół, światło skierowane jest dopiero około 3 metry przed nami, wskutek czego bardzo się rozprasza i trudno dostrzec coś bliżej. Natomiast kiedy czołówkę ubieramy do góry nogami, lampka ma większy zakres ruchu i można ją skierować niemal tuż pod nogi. Tak więc gdy miałam czołówkę nałożoną prawidłowo, bardzo często musiałam schylać nisko głowę i wbijać wzrok w ziemię, żeby dostrzec, na co zaraz wpadnę po drodze, tylko jak długo da się biegać w pozycji, w której broda dotyka nam mostka? Natomiast nakładając PETZL IKO CORE na odwrót, mogłam oświetlić szlak kierując w dół lampkę, a nie głowę i tym samym zachować wyprostowaną pozycję. 

Samo światło jest rzeczywiście bardzo jasne i na tyle mocne, a wiązka na tyle szeroka, że można bez problemu dostrzec wszystko przed sobą i wokół siebie na całej szerokości górskiego szlaku, i to odpowiednio wcześnie. Natomiast gdybym miała się czegoś przyczepić, to tylko tego, że w trakcie używania czołówki brakowało mi czegoś pośredniego między 500 lumenów a 100 lumenów. Nie wszystkie tereny potrzebują aż tak mocnego oświetlenia, jednak 100 lumenów to trochę za mało, jak na nocne bieganie po lasach. Ostatecznie można jedynie zmienić akumulator na baterie i mieć wtedy lampę o mocy 350 lumenów. Jednak ten niuans to nie jest rzecz, która uniemożliwiłaby wygodne korzystanie z czołówki, raczej pewna wskazówka dla PETZL’a na przyszłość. 

Petzl Iko Core.

Porównanie

Wyjątkowość tej czołówki nie polega na długiej gwarancji, nadzwyczajnej wodoszczelności czy odporności na pył. Nie jest ona również szczególnie mocna, przecież na rynku jest wiele innych firm, które od dawna oferują mocniejsze lampki lub nawet o tej samej mocy, ale to o dłuższym czasie pracy niż tylko 2,5 godziny (np. Black Diamond zapewnia oświetlenie 500 lumenów przez 70 godzin). IKO CORE nie oferuje również największego zasięgu, ale akurat ten wskaźnik zawsze wydaje mi się najmniej miarodajny.  

Petzl IKO CoreFenix HM50R czołówkaMactronic Phantom 500Black Diamond Icon NELendlenser MH8Silver Cross Trail 5 Ultra
Zasięg maks500 lumenów500 lumenów500 lumenów500 lumenów600 lumenów500 lumenów
Czas pracy2,5 h2,5 h (na akumulatorze)6 h70 h7 h4 do 6 h (na bateriach) do 8h (na akumulatorze)
Zasięg100 m80m191 m110 m200 m130 m
SzczelnośćIPX4 (całkowita ochrona przed spryskiwaniem i zachlapaniem wodą z różnych kierunków z natężeniem do 10 litrów na minutę – można przyjąć, że odpowiada ulewie)wodoodporność IP68 (całkowita ochrona przed wnikaniem pyłu; ochrona przed zalaniem przy ciągłym zanurzeniu i zwiększonym ciśnieniu wody (1 m głębokości)IPX4 (całkowita ochrona przed spryskiwaniem i zachlapaniem wodą z różnych kierunków z natężeniem do 10 litrów na minutę – można przyjąć, że odpowiada ulewie)IP67 (całkowita ochrona przed wnikaniem pyłu; ochrona przed zalaniem przy zanurzeniu na taką głębokość, aby dolna powierzchnia obudowy znajdowała się 1 m pod powierzchnią wody, a górna nie mniej niż 0,15 m w czasie 30 min)IP54 (ochrona przed wnikaniem pyłu w ilościach zakłócających pracę urządzenia;ochrona przed kroplami padającymi pod dowolnym kątem, ze wszystkich stron (deszcz)IPX5 (całkowita ochrona przed strumieniem wody płynącej z różnych kierunków z wydajnością do 12,5 litra na minutę)
waga79 g63 g (bez baterii litowej)255 g (z bateriami)230 g (z bateriami)140 g 152 g (z bateriami)
gwarancja5 lat latarka, 2 ata akumulator66 miesięcy (po zarejestrowaniu)2 lata36 miesięcy5 lat
zasilanieakumulator lub baterie 3xAAAakumulator (nie ma go w zestawie)
bateria jednorazowa litowa
baterie 4xAAbaterie 4xAAakumulatorakumulatorbaterie 4xAA
cena299 zł229 zł239 zł449 zł315 zł764,99 zł

Natomiast to, co ją wyróżnia, to lekkość (co prawda w tabeli jest latarka Fenix, której waga to 63 gramów, ale waga została podana bez baterii, bez której i tak nie da się tej czołówki używać) oraz nowa, unikalna konstrukcja. Ledwie 79 gramów PETZL IKO CORE to absolutny hit w porównaniu do czołówek, które ważą dwukrotnie i trzykrotnie więcej. Dodatkowo ten ciężar jest rozłożony równomiernie, a więc inaczej niż w przypadku pozostałych czołówek – nie musimy umieszczać całej masy na czole i walczyć z grawitacją w trakcie biegania. Akumulator znajduje się z tyłu głowy, nie tylko odejmując wagę lampki dźwiganej z przodu, ale także niejako spajając całą konstrukcję czołówki, natomiast na czoło idzie wyłącznie wąska, chuda i lekka lampka. 

Pojemnik na akumulator i baterie.

Jak zostałam gadżeciarzem

Ponadto plastikowa konstrukcja pająka umożliwia zupełnie inne noszenie czołówki niż byliśmy do tej pory przyzwyczajeni – można ją po prostu założyć jak naszyjnik i nie będzie skakać na gumce i uderzać plastikiem w nasz mostek, ani nie będzie lecieć w dół pod własnym ciężarem. Możliwe jest również złożenie jej na trzy i schowanie do specjalnej torebki, dzięki czemu zmienia się latarkę, którą da się przyczepić do plecaka lub powiesić w namiocie, albo po prostu można ją wyłączyć i schować do kieszeni. Nie są więc potrzebne żadne zbędne dodatki, aby zmienić jej przeznaczenie, co na pewno przekona każdego, kto z czołówki korzysta chętnie i często, nie tylko w trakcie biegania. I nie ma żadnych przeszkód, aby ją nałożyć do góry nogami; o dziwo w tej pozycji czołówka była równie wygodna, a można nawet zaryzykować stwierdzenie, że lampka układa się wtedy o wiele łatwiej, oświetla lepiej i nie zsuwa się z głowy w trakcie biegu.

Nowe możliwości zastosowania.

I co prawda, PETZL IKO CORE można wypunktować w minusach, ale osobiście jestem nią zachwycona. Może i świeci trochę krótko, ale o wiele wygodniej jest nosić 79 gramów na głowie niż trzy czy cztery razy więcej, i to niezależnie od tego, czy trwa to godzinę, czy pięć. Może i nie powala zasięg oświetlenia, ale jednak nowy panel świetlny daje zupełnie inne światło niż standardowe lampki z dwoma czy trzema diodami. Może i są czołówki, które świecą mocniej, ale te 500 lumenów w zupełności wystarcza na bieganie po ciemnych szlakach. Co prawda, zostawia ślad na czole, jeśli chcesz ją mocno ścisnąć, ale podobnie robią inne lampki. A jeśli jesteś dziewczyną, to być może nie spodoba ci się fakt, że w przypadku tej czołówki nie można nosić kucyka nisko nad karkiem. I pewnie nie pobiegłabym w niej maratonu organizowanego w ramach Sudeckiej Setki, bo świeci zdecydowanie za krótko i musiałabym zmieniać baterie dwa razy.

Coś dla kobiet, czyli kucyk tylko wysoko.

Jednakże im dłużej używałam PETZL IKO CORE, tym mniej przeszkadzały mi wszystkie “minusy”. Jestem poprostu zachwycona tą wyjątkową, oryginalną konstrukcją i wąską lampką z przodu, i mój zachwyt zdecydowanie przewyższa jakiekolwiek zastrzeżenia czy kręcenie nosem nad czasem pracy czy innymi niuansami. Początkowo byłam dość sceptycznie nastawiona do opaski AirFit, w końcu człowiek szybko przyzwyczaja się do tego, co zna i co uznaje za bezpieczne, jednak nowa konstrukcja PETZL IKO CORE przekonała mnie do siebie w całości. Dziś więc, jak przystało na typowego gadżeciarza, nie dostrzegam żadnych jej mankamentów. Tak, można byłoby co nieco w niej pozmieniać, ale uznając ją za idealny prototyp do dalszego rozwoju w tym doskonale obranym kierunku, wierzę, że PETZL zrobi to w najbliższym czasie. A tymczasem, spokojnie na to czekając, idę sobie pobiegać do lasu. Nocą. 

O czołówce szybko się zapomina.