Legenda spod Maratonu wiecznie żywa

Partnerzy medyczni TreningBiegacza.pl

Ateńscy hoplici. Perskie okręty. Heroiczna bitwa. Morderczy bieg obwieszczający zwycięstwo. W końcu śmierć na ateńskiej agorze. Oto historia, która zainspirowała nowożytnych do stworzenia największych masowych imprez biegowych – maratonów.

Maraton 2500 lat po bitwie

Miasteczko (choć bardziej należałoby napisać ‘mieścinka’) Marathonas położone jest na wschodnim wybrzeżu Attyki. Nie robi wielkiego wrażenia. W Maratonie po słynnej, zwycięskiej konfrontacji Ateńczyków z Persami pozostał jedynie skromny kopiec (i znów raczej kopczyk). Tyle z czci i chwały poległych w bitwie 192 hoplitów. Z ulicy jest on praktycznie niewidoczny, utajony wśród gaju oliwnego. Gdyby nie brązowa tablica i pomnik generała Miltiadesa pewnie bym go przeoczył. Generał Miltiades stoi dumny, w lekkiej zbroi. W prawej dłoni trzyma miecz. Lewą pokazuje Persom: STOP! Nie przejdziecie!

Heroiczny posłaniec

Według legendy, po zwycięskiej bitwie posłaniec o imieniu Filippides pobiegł z powrotem do Aten aby obwieścić zwycięstwo w walnej bitwie. Po wyrzuceniu z siebie słynnych słów: “zwyciężyliśmy!”, padł z wycieńczenia na agorze. Historycy spierają się czy to sam Filippides pobiegł do Aten, czy inny posłaniec. Niektórzy twierdzą, że biegła cała armia grecka. Jakkolwiek by nie było, w naszej zbiorowej zapisał się przede wszystkim Filippides i to on stał się pierwszym maratończykiem. Za ten chwalebny czyn doczekał się pomnika we współczesnym Maratonie, tuż przy… autostradzie.

Sklep TreningBiegacza.pl

Kupując u nas, wspierasz rozwój serwisu!

Inspiracja dla współczesnych

Historia bitwy maratońskiej, a przede wszystkim heroicznego biegu z powrotem do Aten inspirowała pokolenia. Zainspirowała też Michela Bréala, francuskiego filologa, który przekonał swojego przyjaciela, Pierre’a de Coubertina, aby włączył bieg o dystansie maratońskim w program pierwszych nowożytnych igrzysk olimpijskich w Atenach w 1896r. Zachwycony pomysłem, de Coubertin tak właśnie zrobił. Dylematem pozostawał dystans współczesnego maratonu.

Skąd te 42,195m?

W starożytności z pola bitwy do Aten biegły dwie drogi. Pierwsza z nich była trudna i górzysta, o szacowanym dystansie 34,5km. Druga biegła równiną. Była płaska, choć dłuższa o sześć kilometrów. Którą z nich wybrał Filippides? Według historyków, hoplita pobiegł krótszą drogą, gdyż na równinie grasowały ciągle niebezpieczne podjazdy perskie.

Obecnie asfaltowa droga z Maratonu do Aten wynosi około 37km. De Coubertin zadecydował, że na pierwszej olimpiadzie, maratończycy pokonają zaokrąglone 40km. W sumie w wyścigu uczestniczyło 17 biegaczy (13 Greków i 4 obcokrajowców). Wygrał Grek, Spyridon Louis z czasem 2:58:50 i był jedynym zawodnikiem, który złamał barierę trzech godzin. Pozostała dwójka na podium – Kharilaos Vasilakos (Grecja) oraz Gyula Kellner (Węgry) – przybiegli w 3:06. Czasowo panowie pobiegli nienajlepiej, porównując ich do dzisiejszej czołówki maratończyków, ale legenda została wskrzeszona!

W 1908 roku na igrzyskach w Londynie, organizatorzy zwiększyli dystans o 2,195m, gdyż meta musiała znajdować się w pobliżu trybuny gdzie zasiadała królowa brytyjska. Od tamtego czasu 42,195m utarło się, a bieg mężczyzn na tym dystansie tradycyjnie kończy każde letnie igrzyska olimpijskie. Czyli wychodzi na to, że ta słynna, magiczna bariera 42 km i 195m to w sumie trochę taka losowa liczba. Cóż z tego, skoro pomogła przetrwać bohaterom spod Maratonu w pamięci nowożytnych? Dlatego nie dziwię się, że na równinie maratońskiej stoi jedynie kopczyk – niewielki symbol wielkiego zwycięstwa. Bo po co ateńczykom Miltiatesa kopce, obeliski, statuy czy pomniki? Oni zbudowali sobie pomnik trwalszy od spiżu. Bo w dzisiejszych czasach wielu pragnie wstąpić w ich nieśmiertelne szeregi, zostając maratończykami…