Jestem grubasem! Bezpieczne odchudzanie, część pierwsza

Czasami zdarza się, że stajemy przed lustrem… spoglądamy na swoje ciało… wpatrujemy się… zastygamy w bezruchu… w głowie kłębią się myśli… „jak ja wyglądam!”

Nie mogę na siebie spojrzeć, zapuściłem się jak stary niedźwiedź na zimę! Z młodej sylwetki przeistoczyłem się w jakąś poczwarkę! Tak ten Pokemon w lustrze to ja! Muszę się wziąć za siebie!

Szkopuł w tym, że nie bardzo wiem jak – głodówka nie dla mnie, wysiłek fizyczny zdepcze, zniszczy mnie po 5 minutach. Jeżeli chciałbym umrzeć to wyszedłbym pobiegać na pół godziny – gazety miałyby o czym pisać, już widzę te nagłówki: „W parku znaleziono zwłoki człowieka giganta”, „Zdechł ostatni dinozaur” – normalnie określili by to martwe znalezisko jako wysokiego lub niskiego, blondyna lub bruneta – ale nie, nie w moim przypadku – przydomek „człowiek hamburger” będzie mnie prześladował nawet po śmierci. Wyobrażam sobie jak rodzina dostaje rachunek na kwotę 30 tyś. zł od firmy pogrzebowej „Hades”, ze szczegółową rozpiską:

  • trumna 10 tys. zł – człowiek o rozmiarach wieloryba – pośmiertne deskowe łoże 4- krotnie większe niż u przeciętnego zjadacza chleba,
  • transport – 8 tys. zł – dźwig budowlany – kondukt żałobny dostałby kontuzji kręgosłupa, w końcu po 100 kg przypadłoby na jednego nosiciela trumny,
  • krawiec – 8 tys. z. – co jak co ale nawet po śmierci zużyją na mnie tyle materiału co na płótno na żagiel do katamaranu!
  • miejsce w prosektorium 4 tys. zł – bo zająłem 4 lodówki i nie mogli przyjąć więcej interesantów…

Jak widać nawet po mojej śmierci rodzina będzie miała kłopoty finansowe – lepiej już teraz zacznę odkładać kasę na swoją ostatnią podróż… do piekła, bo anioł strzegący bramy do raju powie: Panie nie zmieścisz się w tej bramie…

To nie jest tekst fantasy, tak wygląda codzienność wielu ludzi. Chcąc osiągnąć zamierzony cel, najpierw musimy zaakceptować siebie takimi jakim jesteśmy, nie wolno nam patrzeć na siebie z obrzydzeniem, trzeba sobie uświadomić, że wyglądam tak jak wyglądam ale to nie koniec świata, mam tysiąc możliwości aby to zmienić, zmienić od dzisiaj. Drugim etapem jest określenie celu- dla jednego będzie to 5 kg mniej, dla drugiego przebiegnięcie maratonu (czyli od zera do bohatera). Etap finalny to już realizacja pewnych działań mających na celu umożliwienie nam samorealizacji – osiągnięcie upragnionego celu.

Zasady bezpiecznego odchudzania

Hierarchia stosowania rodzajów wysiłku fizycznego jest banalna. Według zasady PWZK- Przemyślane Wprowadzenie Zapobiega Kontuzjom, która polega na stopniowemu pobudzaniu i obciążaniu naszego organizmu, tak aby wszystkie stawy i mięśnie oraz nasz układ krążeniowy i oddechowy zaadoptowały się do stopniowego zwiększania dawki ruchu.

Przykład:

  • basen – ale nie ten słynny basenik szpitalny, tylko zwyczajna w świecie pływalnia, jezioro, morze, ocean, pomaga w przyzwyczajaniu organizmu a przede wszystkim układu mięśniowo-szkieletowego ( mięśnie i stawy),
  • rower – jazda na dwóch kółkach napędzanych siłą mięśni powoduje już większe obciążenie kręgosłupa i stawów kolanowych niż w przypadku basenu,
  • siłownia – po zrobieniu zaprawy (basen i rower) można wpleść ćwiczenia wzmacniające poszczególne partie mięśniowe, mowa tu o bardzo małych obciążeniach z większą ilością powtórzeń,
  • bieganie – jako pierwotna forma wysiłku, do którego jesteśmy stworzeni przynosić najwięcej frajdy ale też i największe efekty, z początku powinniśmy biegać po trasach płaskich, unikać zbiegów (wtedy działają największe siły na stawy kolanowe, co w efekcie może prowadzić do kontuzji przeciążeniowych, a te z reguły są długotrwałe). Często jako formę wprowadzenia możemy stosować marszo-biegi, czyli nic innego jak spacerki połączone z bieganiem.
Reklama - koniecznie sprawdź!