fbpx
Relacje

Beskidzka 160-ka na raty – inny wymiar górskiego biegania. Czas, który warto poczuć.

Bieg, który przyciąga wielu amatorów górskiej rywalizacji. Rywalizacji, która rozpoczyna się wcześniej nad ranem – o godzinie czwartej zawodnicy są już na trasie. Ponad 5000 m przewyższeń, setki ...
beskidzka 160 ka na raty inny wymiar gorskiego biegania czas ktory warto poczuc 01

Bieg, który przyciąga wielu amatorów górskiej rywalizacji. Rywalizacji, która rozpoczyna się wcześniej nad ranem – o godzinie czwartej zawodnicy są już na trasie. Ponad 5000 m przewyższeń, setki czołówek oświetlających marzenia i drogę do mety, a przy tym udzielająca się wszystkim świetna biegowa atmosfera – tak w skrócie wygląda linia startu. Nic więc dziwnego, że z roku na rok Beskidzka 160-tka na raty przyciąga coraz to więcej miłośników biegania – Ci którzy raz już uczestniczyli w tej imprezie chętnie tu powracają, a i z roku na rok przybywa tej rywalizacji amatorów biegowego szaleństwa.

Tegoroczną beskidzką 160-kę można określić wieloma pożywnymi przymiotnikami, ale na pewno nie był to łatwy i szybki bieg. Po pierwsze – trudna  pogoda. Całą noc przed biegiem padało, przez co trasa skutecznie rozmiękła zamieniając się w błotnistą ślizgawkę. Na odprawie o godzinie 3.15 nad ranem, organizator zawczasu zadbał o nasze bezpieczeństwo prosząc o szczególną ostrożność – uprzedzając by nie wybiegać poza trasę i nie wpaść w liście po pas. Takie atrakcje zapewne dopadły co poniektórych, bo biegi górskie nie należą do łatwych – ale to właśnie wymagająca trasa i „ciekawostki” jakie mogą czyhać na drodze stają się dla wielu istotnym magnesem do uprawiania górskiego biegania.

Pogoda wyznacza warunki – Ty biegniesz dalej.

O godzinie czwartej deszcz nie odpuszczał, na szczęście nie było zbyt zimno. W górnych partiach trasy deszcz przeplatał się ze śniegiem i choć nie ułatwiało to samej rywalizacji, to poprawiało nastrój pięknymi widokami. Druga pętla podała już nieco łagodniejszą aurę, przez chwilę zrobiło się nawet pogodnie, ot taka łaskawa chwila. Bo kolejne okrążenie to już mniej sympatyczna mżawka i dość przenikliwe zimno. Myślę, że wielu biegaczy w końcówce biegu rozważało potrzebę posiadania czołówki przeciwmgielnej… Taka aura. Ale góry są przecież po to, by zaskakiwać.

Po drugie – nawierzchnia.

Ze względu na  deszcz towarzyszący na dużej części trasy, było bardzo błotniście i ślisko. Do tego sporo drobnych ruchomych kamieni powodowało, że podnoszenie wzroku w celach krajoznawczych okazywało się wyjątkowo ryzykowne. Zachowanie wysokiej ostrożności w trakcie biegu, stawało się numerem jeden w rywalizacji, czas schodził na drugi plan. Wyjątkowo łatwo o potknięcie, ale takie jest właśnie górskie bieganie – tu musisz znaleźć swój rytm, zachować najwyższą czujność i koncentrację. Jak najbardziej sprawdziło się na tej trasie obuwie z agresywnym bieżnikiem, same umiejętności mogłyby bowiem chyba nie wystarczyć.

beskidzka-160-ka-na-raty-inny-wymiar-gorskiego-biegania-czas-ktory-warto-poczuc-04

Przewyższenia w wersji extreme – to trzeba przeżyć.

Spora różnica w wysokości na trasie to jedna z charakterystycznych cech 160-tki na raty. Cóż, pamiętając rozmowę przy wiosennej edycji 2014 r. mogłam się tego spodziewać – organizatorzy nie zawiedli. Postarali się aby bieg stał się nie tylko pięknym przeżyciem, ale i wymagającym wyzwaniem, po którym meta smakuje zupełnie inaczej niż w płaskiej, asfaltowej rywalizacji. Ekipa Beskidzkiej 160-tki dołożyła wszelkich starań by zmaksymalizować liczbę kilometrów w górę i w dół. Niezły wyczyn, biorąc pod uwagę, że bieg dzieje się jednak Beskidach, a nie w Tatrach. Poprzeczkę poziomu trudności jeszcze wyżej podnosił fakt, że zarówno zbiegi i podbiegi były wyjątkowo długie (jedna pętla licząca 20 km składała się z czterech podbiegów i czterech zbiegów), co dość mocno dawało w kość stopom i czworogłowym.

Trasa w pętli – i już za drugim razem wiesz, co Cię czeka. Przy pokonywaniu trzeciej pętli świadomość stromizny podejścia i czekającego za rogiem zbiegu staje się niemal bolesna. Nie możesz się łudzić, że za moment będzie łatwiej, to tylko podkręca wymagania względem samego siebie. Musisz bowiem znaleźć w sobie dużą determinację by ruszyć na kolejne kółko. Ale co najważniejsze – większości się to udało. To też szczególna cecha i istota rywalizacji w górskim bieganiu: ciągle podkręcana w sobie motywacja – bez niej daleko nie zabiegniesz.

Meta – moment, kiedy stajesz się z siebie dumny.

beskidzka-160-ka-na-raty-inny-wymiar-gorskiego-biegania-czas-ktory-warto-poczuc-02

Końcówka w postaci wejścia na metę i na samą Czantorię była… mordercza. Masz w nogach 62 km, jest zimo, mokro i ślisko, a przed Tobą wielka góra, której końca nie widać. Liczysz światła na słupach kolejki i mruczysz brzydkie słowa pod nosem, a te ostatnie wcale nie okazują się być ostatnimi. Potem jednak przychodzi moment kiedy już wiesz, że było warto. To nie tylko piękny medal, ale i moc wrażeń, które pozostają w Tobie na zawsze. I tego nikt Ci nie odbierze. I tak jak jeszcze przed kilkunastoma minutami zadawałeś sobie pytanie „co ja tutaj robię?”, tak już wiesz, że za rok zjawisz się tutaj ponownie.

beskidzka-160-ka-na-raty-inny-wymiar-gorskiego-biegania-czas-ktory-warto-poczuc-03

Szczególnie przypadła mi do gustu zapowiedź organizatorów o dyskwalifikacji w przypadku zaśmiecania trasy. Szkoda tylko, że ta groźba nie zadziałała. Cóż, w  tej kwestii wiele jest jeszcze u nas do zrobienia. Tu jednak winę ponoszą jedynie Ci, którzy dopuszczają się takich czynów – może po prostu, powinni się jeszcze wiele nauczyć, a przede wszystkim szacunku – nie tylko do siebie, ale do przyrody. Natura jest bowiem jedynym miejscem, które samo nie potrafi się bronić.

Dobrze zorganizowana impreza, w bardzo miłej i przyjaznej atmosferze. Organizatorzy zadbali o bufety na trasie, ale i pozytywne chwile po przekroczeniu linii mety. Beskidzka 160-tka na raty to bieg, który skupia nie tylko pasjonatów biegania, ale i gór przede wszystkim. W górach biega się inaczej. To miejsce, w którym świat biegania nabiera innego wymiaru. W miejscu, w którym góry łączą się z Twoją największą pasją – bieganiem. W miejscu, w którym czujesz się wolny.

Szczęście w duszy, szczęście w oczach. Warto wrócić tu za rok. Na pewno.

Violetta Domaradzka

Zapraszamy również na fanpage biegu Beskidzka 160 Na Raty

Oprawa zdjęciowa: Magdalena Późniewska http://biegamgdziechce.pl/ | © Copyright 2015

Czy mój wpis Ci w jakiś sposób pomógł?

Kliknij gwiazdkę, aby ocenić artykuł!

Średnia ocena 0 / 5. Liczba głosów: 0

Jak dotąd brak głosów! Bądź pierwszą osobą, która oceni ten artykuł.

Total
0
Shares

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Poprzedni wpis
Zapomnij o zimnie z adidas Climaheat
Następny wpis
Równość dla kobiet - jak to było w bieganiu ?
Opinie

Dołącz do takich jak Ty!

Dołącz do ludzi takich jak Ty, którzy już nam zaufali i zostali biegaczami!

  • Podczas 10 tygodni udało mi się poprawić bazę tlenową z 32 do 35, znaleźć swoją odskocznię od trudności życia codziennego bez szwanku dla zdrowia  i jestem przekonana, że nie zrobiłabym tego bez programu Od zera do runnera przy nieocenionym wsparciu naszej grupy na Discordzie.
    Urszula - od zera do runnera

    Urszula

    Suwałki
  • Już miałem rzucić bieganie. Chciałem dać sobie z nim spokój, ale trafiłem do Was. Powiedziałem sobie spróbuję jeszcze raz od zera i okazało się, że to strzał  w dziesiątkę. Po marszach  bóle minęły, a co najważniejsze czuję w tych miejscach  włożoną pracę na treningach.
    IMG 20241026 230234 scaled e1730212654169

    Edward

    Ryczywół (wielkopolskie)
  • Program bardzo mi się podoba. Zachęciło mnie to że trwa 52 tygodnie (przerobiłam już kilka programów typu “przebiegnij 5 km w 5 tygodni” i zawsze na początkowych etapach się wypalałam – po prostu to była zbyt intensywna aktywność niedostosowana do moich możliwości). A w tym przypadku to rozłożenie intensywności wydaje mi się kluczowe.
    Marta OZDR

    Marta

    Warszawa
plany treningowe

Masz pytania? Mamy odpowiedzi.

Poniżej znajdziesz odpowiedzi na najczęściej pojawiające się pytania dotyczące biegania.

Ile biega amator?

Wyjdźmy od tego, aby ustalić, kto to jest amator.

Amator to każda biegająca osoba, która nie żyje z biegania. A więc i ta, która dopiero zaczyna, jak i ta, która biega 2:30 maraton. Różne również będą treningi tych osób. Ten, który zaczyna biegać, będzie 10-15 kilometrów tygodniowo, a bardzo zaawansowany biegacz może przekraczać i 150 na tydzień.

Ile powinno się biegać na początku?

W pierwszych tygodniach staraj się nie biegać więcej niż od około 8 do 15 kilometrów tygodniowo z podziałem na 3 lub 4 jednostki treningowe. Z czasem, gdy poczujesz się silniejszy i sprawniejszy stopniowo wydłużaj kilometraż.

Jak oddychać w czasie biegu?

Polecam Ci książkę Tlenowa przewaga, gdzie jest bardzo dobrze udokumentowane, dlaczego powinno oddychać się nosem w trakcie biegania, spania i dowolnej innej aktywności fizycznej.

Więcej przeczytasz także w naszym artykule “Jak oddychać podczas biegania?

Jak przebiec swoje pierwsze 5 km?

Gorąco Cię zachęcam do wybrania planu treningowego dla początkujących i trenowania zgodnie z jego wytycznymi. Może sprawdzić się plan https://treningbiegacza.pl/artykul/plany-treningowe-na-5km-z-dodatkowa-aktywnoscia-i-silownia

    Ile powinno się biegać na początku?

    Zakładam, że jeszcze nie biegasz i dopiero chcesz zacząć. Gorąco polecam Ci zapisanie się do naszego newslettera, aby otrzymać roczny plan treningowy dla początkujących.

    Link do zapisu.

    Jak zacząć biegać od zera?

    Na początku oceń swój stan. Podejdź do tego bardzo świadomie i odpowiedzialnie, aby nie zrobić sobie krzywdy. Kiedy ostatnio podejmowałeś ostatnią aktywność fizyczną, ile ważych i ile masz wzrostu. Czy Twoje BMI jest w normie, czy raczej mocno odbiega od normy.

    Gdy będziesz w stanie określić swój stan, łatwiej Ci przyjdzie wybór odpowiedniego planu treningowego. W zależności od swojej obecnej formy wybierz taki, który będzie delikatnym wyzwaniem, ale nie będzie sprawiać, że po każdym treningu będziesz wracać do domu półprzytomny. Link do planów treningowych.

    Jak zacząć biegać, gdy się nie ma kondycji?

    Powoli i bez pośpiechu. Kondycja przyjdzie sama, pod warunkiem, że nie będziesz przeciążać swojego organizmu, który ma swoje limity.

    Zacznij od marszobiegu. Minutę idź, minutę biegnij. Powtórz to 7-10 razy na jednym treningu i wykonaj taki trening 3 razy w tygodniu przez najbliższe 5 tygodni. Bardzo szybko dostrzeżesz pozytywne objawy poprawy kondycji.

    Jakie tempo biegu dla początkujących?

    Adekwatne do Twojej obecnej kondycji. Jeśli nie jesteś w stanie biec bez przystanku i zaczerpnięcia tchu przez minutę, to bez sensu jest gnanie na łeb na szyję. Obierz takie tempo, aby swobodnie przy tym móc rozmawiać. Nazywa się to tzw. tempem konwersacyjnym. Jesteś w stanie biec i coś tam przy okazji mówić. Jeśli od razu brakuje Ci tchu w płucach, zwalniasz.

    Na początku nawet nie przejmuj się jednostkami typu 5 min/km, czy 25 sekund na 100 metrów. Na to przyjdzie czas.

    Masz pytania?

    Napisz do nas

      Czy mój wpis Ci w jakiś sposób pomógł?

      Kliknij gwiazdkę, aby ocenić artykuł!

      Średnia ocena 0 / 5. Liczba głosów: 0

      Jak dotąd brak głosów! Bądź pierwszą osobą, która oceni ten artykuł.

      Rozpocznij przemianę od Zera do Runnera w drodze po zdrowe życie.
      Dołączam do programu