adidas miCoach Pacer – testowanie okiem wicemiss – część trzecia

Pierwsze koty za płoty… właściwie to już nie takie pierwsze! Mianowicie, pisząc tę notkę, jestem oficjalnie po 19 treningu (czyli 1/3 drogi za mną). Czas leci błyskawicznie, a z nim napływają świeże refleksje na temat mojego nowego doświadczenia. Pierwsze, co nasuwa mi się na myśl, to progres, jaki zauważyłam od startu. Opowiem w skrócie o moich świeżych przemyśleniach na temat elektronicznego trenera adidas miCouch pacer. Oprócz tego, że nieustannie potwierdzam moje wcześniejsze pozytywne opinie, po dwóch tygodniach mogę śmiało dołożyć do tego kolejne pozytywy. Zacznę od istotnej dla mnie kwestii, mianowicie o poprawie samopoczucia i kondycji, jakie u siebie obserwuję.

Trening z tym urządzeniem, jak i każdy inny, bazuje na obserwacji siebie, świadomości swoich możliwości i zmian, jakie zachodzą w organizmie. Nie będę się rozpisywać, ale bez ogródek mogę powiedzieć – czuję ogromną poprawę! Jest wynik regularnego, dobrze dobranego treningu i bez wątpienia działa tutaj moja siła motywacji. Jasno określone cele treningowe są kluczem do osiągnięcia celu.

 

- Wystartuj -

Chciałabym skupić się dzisiaj na dodatkowych, ciekawych opcjach adidas miCoach pacer. Pierwsza z nich to możliwość połączenia odtwarzacza z mp3 i słuchania muzyki w trakcie biegu. Polega to na tym, że podłączamy kabelek przejściowy między wybranym odtwarzaczem a elektronicznym trenerem, tak że podczas wskazówek udzielanych przez elektronicznego trenera w trakcie biegu, muzyka się wycisza, a następnie powraca do poprzedniej głośności. Jest to bardzo wygodne. Muzyki słuchamy z oryginalnej słuchawki adidas miCouch pacer, a zarazem nie musimy martwić się, że nie usłyszymy komend wydawanych przez ten sprzęt.

MiCoach synchronizuje się online, dlatego można w każdej chwili sprawdzać swoje statystyki, obserwować postępy, porównywać swoje wyniki i umawiać się na wspólne treningi. Dzięki dedykowanej aplikacji miCoach Mobile można w każdej chwili wprowadzić i przeanalizować rezultaty swoich treningów na swoim telefonie.

Dodatkowo mamy do wyboru jeden z następujących trybów: Włącz/Wyłącz/Zakończ trening (On/Off/End Workout), Wolny (Free) lub miCoach. Chciałabym mocno zaakcentować opcje „Free workout”. Za każdym razem, kiedy masz ochotę na dodatkowy trening, możesz monitorować swoje parametry (co nie będzie się wliczało w podstawowy trening, ale zostanie zapisane na profilu).

Wtrącę w tym miejscu, że dzięki mojej przygodzie z trenerem elektronicznym, nauczyłam się jak bardzo ważne jest monitorowanie swoich parametrów i jak trzeba je odczytywać. To wszystko jest banalnie proste, a daje takie niesamowite efekty.

Zdaję sobie sprawę, że słowa z ust amatora mogą brzmieć prymitywnie dla zawodowych biegaczy, ale dla mnie priorytetem jest przekonać wszystkich początkujących lub tych, którzy jeszcze nie próbowali, do archiwizowania swoich postępów. Oczywiście miCoach może przyjść z pomocą.

Nie jest ważne czy dopiero zaczyna się swoją przygodę z bieganiem, czy nieustannie trenuje się do kolejnego maratonu. Istotne jest sedno, że miCoach pacer pomoże Ci wynieść z każdego treningu jak największe korzyści. Nie tylko jest z Tobą w rzeczywistym czasie jego trwania i na bieżąco daje Ci wskazówki, ale wykorzystuje również inteligentną aplikację internetową.

To tyle na dzisiaj… za oknem piękna pogoda i żadnych wymówek, miłego biegania!