Być jak Lew na polowaniu, czyli dlaczego mężczyźni biegają za kobietami?

Jak Wisła długa i szeroka, jak horyzont ciągnący się, gdzie wzrok nie sięga, tak na całej kuli ziemskiej są one i oni. Jak puzzle idealnie do siebie pasujące, jak magnesy przyciągające się czy jak kto woli dwie połówki jabłka.

Nie ma innej opcji – identyczni, a jednak zupełnie różni – kobiety i mężczyźni.

Niniejszy tekst dedykuję wszystkim tym, którzy nie boją się nazywać Wariatami Biegowymi, bo coś chyba jednak z wariata w sobie mamy. Biegać przed siebie,  w tę i z powrotem, z górki i pod górkę, o świcie i ciemną nocą, w upały i w siarczyste mrozy, męczyć się i przy tym pewnie dziwnie wyglądać. Bieganie stało się bardzo popularną dyscypliną sportu, a ostatnimi czasy tendencja jest zwyżkowa. Świadczy to o postępującym stopniu inteligencji społeczeństwa (gdyby się odnieść do zdania powyżej).

Przyjmijmy zatem, że biegają prawie wszyscy, bo przecież nie tylko o bieganie zawodowe nam chodzi, ale także o bieganie za dzieckiem, za autobusem czy za obiektem, który jakoś tak dziwnym trafem nas zainteresował i stał się celem samym w sobie, nie zawsze tym, który trzeba dogonić, ale tym, za którym po prostu warto biec. Dochodzimy do głównego tematu naszej rozmowy – Dlaczego mężczyźni biegają za kobietami? A-Ha!

Przeprowadziłam małe śledztwo. Na ruszt wzięłam męską część publiczności – w różnym wieku, na różnym etapie swojego życia, od małych po dużych, przez większych i mniejszych (tak na oko), od akustyków, pielęgniarzy, wojskowych, fotografów, informatyków, aktorów, psychologów, marketingowców, przedstawicieli handlowych, studentów, pracujących i bezrobotnych, po sportowców biegających i sportowców kanapowców, itd. Wspólnym mianownikiem była płeć i zapewne wielka ciekawość, co to za prawda wypłynie na jaw po opublikowaniu tego tekstu.

Sprawdź produkty w naszym sklepie!

Rozpocznę od tego, że kilku panów odmówiło wzięcia udziału w sondzie, z przyczyn mi nieznanych – nie wnikam. Kilku panów uznało, że porozmawia ze mną na ten temat, ale osobiście – tu tym razem ja odmówiłam udziału w sondzie. Pojawiły się  opcje lekkiego oburzenia – jak to, kto to powiedział, że mężczyźni biegają za kobietami?! Hmm… odpowiedź brzmi mój drogi – ja – i co więcej zaraz ci to udowodnię!

Oceniając ogół wypowiedzi, mogę z uśmiechem i wielką serdecznością powiedzieć, że nas lubicie. Jesteśmy wam potrzebne, co więcej, najważniejsze na świecie. To bardzo miłe, aczkolwiek zastanawiam się, co za ukryty podstęp czaił się w głowach tych, którzy taką opinię wyrazili i co przeskrobali danego dnia, że tak im się na miłość zebrało. Otrzymałyśmy dodatkowo miano niemal ewolucyjnego Darwina, bo „bez nas siedzielibyście jeszcze na drzewach” (pozwólcie, z szacunku – nie skomentuję).

Po słowach aprobaty w naszym kierunku i zachwalania samego faktu istnienia kobiet, pojawiła się niemal równolegle opcja małej manipulacji. Chwalicie nas, staracie się, zabiegacie o nasze względy, męczycie i udowadniacie swoją męskość, a my – nic. Jesteśmy zimne, niedostępne i niewdzięczne. Wyczuwam tu pewną intrygę i psychologiczną próbę zwrócenia naszej uwagi na was. Wewnętrzną potrzebę, abyśmy zaopiekowały się naszymi kochanymi mężczyznami (my jakkolwiek chyba nie będziemy miały z tym żadnego problemu – też was lubimy, zdecydowanie częściej niż nie lubimy).

Idąc dalej – podkreślając wasze miejsce i ważność w relacji damsko-męskiej wskazujecie, że jesteście samcami heteroseksualnymi (w większości), a my kobiety wręcz uwielbiamy, gdy o nas zabiegacie. O nasze stosunki powinniśmy zatem dbać, a wzajemna zabawa biegowa ma być ku temu doskonałym powodem.

Co tak nęci?

Pierwsze miejsce na podium i złoty medal, bo zdecydowanie prawie jednogłośnie wygrywa hasło MOTYWACJA. Zostałam poprawiona i zwrócono mi uwagę, że pytanie powinno brzmieć – Dlaczego mężczyźni biegają za ładnymi kobietami? Autor takiej wersji ewidentnie zna poczucie własnej wartości,  z pewnością uważa się za godnego pięknej niewiasty u boku, tylko czy słusznie?

Kobieta piękną istotą jest, ma kształty zgoła inne niż proste i kanciaste figury męskie, a to kusi i przyciąga męski wzrok w miejsca wypukłe i wypuklejsze. Co więcej – nawet, jeżeli owa górzystość nie jest Kanczendzongą, to i tak warto zahaczyć się na tej krągłości.  Dodatkowo aerodynamiczne stroje podkreślające kobiece piękno, to niezaprzeczalne dobrodziejstwo nowoczesnej technologii. Nazywając sprawę po imieniu nasze piersi i pupa to narodowe złoto, choć ujęte one zostały słowami „cycki” i „pośladki”.

Pociągający jest także nasz zapach, ładnie pachniemy, a jak wiadomo najbardziej jest to wyczuwalne, gdy poruszamy się. Dodając te dwie wiadome do siebie czyli dobre tempo biegu kobiety, a co za tym idzie fakt znajdowania się mężczyzny za kobietą (często bardziej świadomy niż najbardziej świadomy fakt) oraz sama istota ruchu rozumiana jako sens gonienia króliczka, a nie złapania króliczka daje nam wynik i odpowiedź jaki jest CEL BIEGANIA mężczyzny. Tutaj zaznaczę, że kilku panów, wyraziło chęć dogonienia króliczka.

Na zakończenie, aby nie zabrakło także ciemniejszej strony męskiej,  jak wiadomo równowaga w przyrodzie musi być, zaznaczę, że w padających odpowiedziach wysączyła się i na zewnątrz testosteronowa rywalizacja. Ścigacie się z nami, bo nie chcecie być słabsi i dużą ujmę czujecie na honorze, gdy przegania was kobieta. Poza tym głośno komentujecie – „Jak to, spójrz ty to na wyniki – czarno na białym napisali, że to w większości kobiety biegają za facetami”. Te komentarze ewidentnie dotyczyły zawodów sportowych i współzawodnictwa, które jak widać czarno na białym jest ponad podziałami. Walka to walka, baba to baba – jam jest pan.

Wisienką na torcie jest „zrzut ciężaru odpowiedzialności za wszystkie życiowe porażki i niepowodzenia” na kobiety, a i umieszczenie ich przy garach, w kuchni: „pobiegamy, pogonimy, one się pocieszą, a potem nam pogotują, posprzątają” i …

…tak drodzy panowie – macie rację – każdy powód i wytłumaczenie jest dobre, a my, jak to my…

Pobiegamy, wysprzątamy i zadbamy o siebie. Zrobimy zakupy, poćwiczymy, umalujemy się i wyjdziemy z psem na spacer. Ugotujemy cztero-daniowy obiad, opłacimy rachunki, odbierzemy dzieci ze szkoły. Będziemy ładne, pachnące i na was kochani zawsze z otwartymi rękami czekające!

Owy tekst ma wymiar optymistyczny, żartobliwy, z akcentem humorystycznym i z góry kłaniam się przepraszając te osoby, które poczuły się urażone uskuteczniając niniejsze czytanie. Nadmienię także, że w treści cytowałam męskie głosy i jeżeli pretensje, to nie do mnie.