Tłusty czwartek, pączki i kalorie. Czy już zacząłeś zazdrościć biegaczom?

Pączuś, pączunio, pączuniunio. Pieszczotliwie nazywany i powszechnie lubiany król Tłustego Czwartku zagościł dziś w żołądkach prawie każdego Polaka. Choć wygląda niepozornie, w jego mięciutkim wnętrzu znajduje się prawdziwa bomba kalorii. Bomba cyka, następnie robi wielkie BOOM, która wybucha w najmniej pożądanych miejscach, by następnie móc spocząć tu i tam… To prawda, że nasz pączunio, nie należy do niskokalorycznych produktów, jednak, my jako społeczność biegaczy możemy ten fakt włożyć sobie głęboko w kieszeń. Ha!

Przyznam się, że bardzo lubię zadzierać nosa przed moimi znajomymi i wzbudzać w nich zazdrość, kiedy bez opamiętania opycham się faworkami, pączkami i innymi wiktuałami ‚tłustoczwartowymi’. Opychać może się każdy, ale już nie każdy może się nie przejmować konsekwencjami obżarstwa. Ci co mnie znają, wiedzą dlaczego bez opamiętania mogę sobie pozwolić na słodkie co nieco, niezależnie od pory dnia i roku, a tym bardziej w tłusty czwartek. Odpowiedź jest bardzo prosta – jem ile chcę, bo mogę. BIEGAM!

Pozytywne strony biegania są więcej niż piękne. Nie dość, że człowiek regularnie biegając, staje się zdrowszy, silniejszy, budzi się co dzień z pozytywną dawką endorfin, które wcześniej zostały zaaplikowane na treningu, to w trakcie świąt takich jak chociażby Tłusty Czwartek, może ponownie pokazać swoim znajomym, że pozytywne konsekwencje biegania, to nie tylko ponadprzeciętna siła wynikająca z kilkunastu kilometrów biegu pokonanych bez przystanku. Być może dla niektórych z Was, chełpienie się przebiegnięciem X kilometrów, w przyzwoitym tempie bez przystanku, to dziecinada… ALE weźcie pod uwagę, że należycie do niewielkiego procenta osób w całej Polsce, których kondycja pozwala na dokonanie takiej sztuki. W pewnym sensie jesteśmy wyjątkowi, i z uporem maniaka będę głosił tezę, że bieganie czyni człowieka nie tylko lżejszym i bardziej wysportowanym, ale przede wszystkim lepszym, w ogóle.

Ile kalorii ma pączunio?

Po reklamie naszego ukochanej aktywności fizycznej, pora na kilka faktów.

- Wystartuj -
  • Jeden pączek (65 g) ~ 270 kalorii.
  • Porcja faworków (65 g) ~ 350 kalorii!

Dużo? Sporo! W każdym razie na pewno nie mało. Warto dodać, że średnio dla dorosłej kobiety, 270 kalorii stanowi 15% całodziennego zapotrzebowania na energię. Z prostej matematyki wynika, że zjedzie niecałych 7 pączków to równowartość 100% zapotrzebowania na energię dla dorosłej kobiety. Nieźle, prawda?

Ile trzeba biegać, by spalić 300 kalorii?

Bieganie jest jedną z najwydajniejszych aktywności jeśli chodzi o spalanie kalorii w jednostce czasu. W zależności od tempa, masy ciała itd. w ciągu jednej godziny możemy spalić od 650 do nawet 900 kalorii! Łatwo policzyć, ile kilometrów będzie kosztowało nas zjedzenie jednego pączka.

Co zrobić kiedy przeholuję z obżarstwem?

Objadanie się jest dobre do czasu… do czasu, w którym nasz organizm powie STOP i skarci nas za brak umiaru. Po takim beztroskim przejedzeniu wystąpi niestrawność – a o nią naprawdę nie trudno, szczególnie po zjedzeniu kilku pączków, smażonych na głębokim oleju. Najczęstszymi objawami niestrawności  mogą być bóle brzucha, skurcze żołądka, mdłości, zgaga. Jak sobie wtedy pomóc?

  • wypić herbatę z dodatkiem utartego świeżego lub sproszkowanego korzenia imbiru,
  • napar z mięty lub roztartych nasion kminku,
  • biegać, i w ogóle być aktywnym fizycznie.

Dlaczego po zjedzeniu jednego pączka mam ochotę na kolejnego?

Po zjedzeniu jednego pączka, gwałtownie w naszym organizmie rośnie poziomu cukru, który następnie bardzo szybko spada. To właśnie skoki cukru we krwi potęgują chęć jedzenia.

Raz do roku to i księdzu się należy

Z pewnością raz na rok, takie obżarstwo nie odbiję się czkawką (co najwyżej moralną;)), dlatego wszystkich Was gorąco zachęcam do używania sobie w Tłusty Czwartek. Po wielu wyrzeczeniach, rygorystycznych dietach, wymagających treningach, ten jeden dzień luzu naprawdę nie zaszkodzi. To doskonała okazja do pokazania naszym znajomym, że bieganie daje wiele przywilejów i to co odkłada się standardowemu Kowalskiemu w okolicach części ciała na cztery litery, nam, biegaczom nie grozi. Być może Tłusty Czwartek to dobra okazja, do namówienia naszych najbliższych do spędzania wolnego czasu właśnie na biegowo… Biegać i czuć się wspaniale, jeść bez opamiętania, przekraczać swoje granice.

Biegać by żyć!

PS Jeśli po przeczytaniu tego artykułu zacząłeś zazdrościć, to Ty też tak możesz!

 

Zdjęcie dedykujemy tym, którzy zarzucają Homerowi, że nie ma nic wspólnego z bieganiem, a pojawił się na naszej stronie głównej. Homer być może nie wygląda na biegacza, ale biega! I to jest najważniejsze.