Celownik na wynik – wykonanie i proces

Partnerzy medyczni TreningBiegacza.pl

Dzisiaj chciałbym uzupełnić poprzedni artykuł z poprzedniego tygodnia na temat ustalania celów. Tych biegowych i życiowych. Ważnym jest aby zdawać sobie sprawę nie tylko jak stawiać sobie cele, ale też jakie są ich rodzaje. W psychologii sportu wyróżniamy trzy główne rodzaje celów – te powiązane z wynikiem, wykonaniem oraz procesem.

Oczywiście potem możemy każdy z nich rozpatrywać w bardziej szczegółowych kategoriach, na przykład: cele indywidualne a cele drużynowe, cele krótkoterminowe a cele długoterminowe itd. Tutaj skupię się na tych trzech głównych, na przykładzie biegacza Kowalskiego, który postanowił sobie, że i w przyszłym roku wystartuje w Maratonie Warszawskim. Załóżmy, że Kowalski posłużył się techniką ustalania celów omówioną w zeszłym tygodniu. Jego cel jest konkretny, wymierny, osiągalny, rzeczywisty i ma określoną ramę czasową (Maraton Warszawski odbędzie się 30.IX.2012). Teraz idę krok dalej: na co Kowalski liczy stawiając sobie taki cel?

Cel związany z wynikiem: w tym przypadku Kowalski zakłada, że stanie na podium swojej kategorii wiekowej. Jest to najbardziej mobilizujący rodzaj celu, jednak jego realizacja nie zależy tylko od treningu i formy naszego biegacza. Podium Kowalskiego będzie zależało także od czynników zewnętrznych, czyli przede wszystkim formy innych biegaczy w jego wieku, ale również pogody, publiczności, zdarzeń losowych itd. Z tego względu bezpośrednia kontrola zawodnika nad realizacją celu związanego z wynikiem jest raczej ograniczona. Brak osiągnięcia upragnionego podium może się zatem okazać raczej źródłem frustracji niż satysfakcji. Nawet jeśli Kowalski pobije swój rekord życiowy i zmieści się w „10”.

Cel związany z wykonaniem: w tym przypadku Kowalski nie zakłada , ale osiągnięcie osobistego standardu, na przykład pobicie rekordu życiowego albo utrzymanie konkretnego tempa na całej trasie. Czy to mu da podium w jego kategorii wiekowej? Tego oczywiście nie wiemy. Jednak największą zaletą celów tego typu jest to, że pozostają pod pełną kontrolą Kowalskiego przez co minimalizują reakcje lękowe i stres. Kowalski zdaje sobie sprawę, że jeśli pobije własną życiówkę to da z siebie wszystko. A jeśli da z siebie wszystko, to będzie miał poczucie radości i satysfakcji, w przeciwieństwie do poprzedniego przykładu, w którym interesowało go tylko podium. Proszę zauważyć, że cele związane z wykonaniem są dosyć elastyczne i mogą być zmieniane w trakcie realizacji planów treningowych. Ważne, żeby cele pozostawały w zasięgu sportowca, ale ciągle stanowiły wyzwanie.

Cel związany z procesem: w tym przypadku Kowalski koncentruje się na danej chwili każdego biegu. Kto pamięta słowa polskiego skoczka narciarskiego, Adama Małysza, który ciągle mówił o oddawaniu dwóch równych skoków, zamiast o wygrywaniu kolejnych konkursów czy biciu rekordów? Jeśli Kowalski tak podejdzie do realizacji swojego biegowego celu to ściśle zwiąże go z procesem. Tak ustalone cele minimalizują rozproszenia i regulują poziom pobudzenia przez co optymalizują formę przed, a także w trakcie biegu. W długiej perspektywie są najmniej motywujące, ale w trakcie samych zawodów okazują się najbardziej skuteczne. W największym stopniu zależą też od stosownych technik treningu mentalnego takich jak technika wyobrażeniowa albo dialog wewnętrzny (o technice wyobrażeniowej już pisałem, o dialogu wewnętrznym jeszcze napiszę).

Który rodzaj celu jest najskutetczniejszy?

Nie mam na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi. Każdy z  nich ma swoje zalety i wady. Czy powiążesz swoje cele biegowe z wynikiem, wykonaniem czy procesem będzie zależeć przede wszystkim od Twojego stopnia zaawansowania, ambicji oraz przyzwyczajeń. Dla biegaczy-amatorów polecałbym wiązać swoje cele z wykonaniem, szczególnie na samym początku przygody z bieganiem. Wtedy warto ustalać cele dość luźno, na przykład: „po prostu ukończę ten bieg”. Potem, kiedy samo przebiegnięcie dystansu przestaje nam wystarczać, można wiązać swoje cele z wykonaniem w sposób coraz bardziej systematyczny i zdyscyplinowany. Tak się śrubuje swoje osobiste rekordy…