adidas ADIZERO ADIOS BOOST – moje pierwsze profesjonalne buty do biegania

Pojechałam sobie na urlop. Szef mówi: odpoczywaj, relaksuj się. Ja ze swojej strony obiecałam, że jakby tylko coś, gdzieś, nie daj Boże źle się działo, ma dzwonić. Siądę do kompa i będę walczyć, by wspomóc firmę – bo ja naprawdę bardzo lubię swoją pracę. Usłyszałam – spoko, damy radę. Nie będę cię nękał. TJA….

Po trzech dniach dostaję sms: podaj mi swoje rozmiary. Moja zdziwiona mina była bezcenna. Mąż luka przez ramię, jeszcze bardziej zdziwiony niż ja. Drugi sms: w sensie rozmiar buta mi podaj. Nooo, trochę lepiej. Trzeci sms: w centymetrach mi podaj; tylko szybko. Tym razem bardzo zdziwiona była pani w sklepie z kostiumami kąpielowymi, gdy poprosiłam o centymetr krawiecki i zaczęłam sobie mierzyć moją zgrabną stópkę ( rozm. 36, wąska stopa, niskie podbicie ). Czwarty sms: a ubrania jaki rozmiar nosisz S, M czy L? No ja sobie wypraszam. Może w S się nie mieszczę,  ale to L to już lekka przesada (tego dnia już nie zjadłam gofra).

Okazało się, że mam napisać recenzję butów z punktu widzenia prostego użytkownika – a nie profesjonalisty, który wiele już w swym życiu przebiegł. Tak więc nie spodziewajcie się skomplikowanych zwrotów, określeń i sformułowań. To opis wrażeń po kilku tygodniach biegania w adidasach adizero adios boost.

Wróciłam z urlopu i oto są. Czekały na mnie. Moje pierwsze, profesjonalne buty do biegania.

Do tej pory truchtałam w nabytku z popularnej sieciówki sportowej – w cenie 99zł. Ponieważ wtedy dopiero zaczynałam swoją przygodę z bieganiem, stwierdziłam, że na droższe buty przyjdzie czas (w sensie raczej nieokreślony). Dlaczego? Otóż dowiedziałam się, że w butach do biegania się nie chodzi tylko biega (!!!). I to sprawiło, że wydatek na ten zakup został okrojony do minimum. Zresztą bądźmy szczerzy. Amatorski poziom formy, ale też wiedzy na temat biegania, sprawiał, iż buty z wyższej półki uważałam za co najmniej fanaberię rozpieszczonej jedynaczki.

- Wystartuj -

Nowe buty, jakie są, każdy widzi. Kolorystycznie jak najbardziej mi odpowiadają. Delikatne neonowe wstawki podkreślają look. Lekkość adidas BOOST przyjemnie zdziwiła mi kończyny. Byłam raczej przyzwyczajona, że czuję buty na nogach, a nie, że co chwilę zerkam czy faktycznie je założyłam.  Nie biegam długich dystansów, stąd wieczorne truchtanie traktuję bardziej rekreacyjnie niż wyczynowo. Pomaga mi się odstresować i nadrobić zaległości towarzyskie. But ma trzymać mi nogę i sprawić, że nie muszę uważać na najmniejsze nierówności terenu – te zadania zostały wykonane i jestem zadowolona. Mam małą stopę i nie jest mi łatwo kupić dobre buty. Zwykle, żeby je dopasować, bardzo mocno je sznuruję. Ale po chwili boli mnie podbicie, więc albo luzuję i człapią mi na nogach, albo zaciskam zęby i śmigam dalej. Adidasy fajnie dopasowały się do stopy, nie uciskają jej od góry. Zaczęłam ich używać podczas lipcowych upałów, więc noga miała prawo się spocić i się… nie spociła. Okazuje się, że siateczka spełnia, obok walorów estetycznych, swoją podstawową funkcję – wentyluje. Podsumowując – jestem zadowolona. Widzę i czuję różnicę na plus dla BOOST.

adidas-adizero-adios-boost-moje-pierwsze-profesjonalne-buty-do-biegania-03

Co uważniejsi zapewne pamiętają, że zostałam też zapytana o rozmiar noszonych ubrań – no cóż, pytanie padło nie bez powodu. W pakiecie z butami dostałam grafitowo-niebieski top i ( tutaj mały szok przeżyłam) krótkie, bardzo krótkie szorty.

Dobrze się stało, bo ubrania mogłam wykorzystać podczas upałów, które nawiedziły nasz kraj w lipcu. Top sprawdził się rewelacyjnie. Materiał wchłania i utrzymuje pot z dala od skóry, szwy nie obcierają ciała. Top jest stosunkowo długi ( dla mnie na plus bo maskuje boczki ) i nie podwija się do góry. Mam koszulkę, która podczas treningu podjeżdża do góry i wciąż ją poprawiam, tutaj nie ma tego problemu. Po kilkunastu praniach wygląda tak jak powinien, nie ma żadnych zmechaceń i odbarwień ( prałam ręcznie ).

adidas-adizero-adios-boost-moje-pierwsze-profesjonalne-buty-do-biegania04

Jednak – tutaj uwaga. Top jest na ramiączkach, z tyłu na plecach są duże wycięcia więc w przypadku treningów przy dużym nasłonecznieniu może dojść do oparzeń słonecznych. Ja biegam późnym wieczorem, więc ten problem mnie nie dotyczy, lecz osoby o jasnej karnacji powinny wziąć to pod uwagę.

Do tej pory biegałam zawsze w legginsach ¾ lub długich w zależności od pogody. Nawet w lecie materiał na moich nogach nie był krótszy niż do kolan. I obowiązkowo czarne. Bo wiadomo, czarne wyszczupla. No bo jak to, ja mam latać z gołym tyłkiem? Uważam, że określenie dzidzia – piernik,  jest tak samo straszne jak i śmieszne,  zwłaszcza gdy tyczy się to mojej osoby. Aha, że mam kompleksy i tak dalej? Owszem, mam i to, że zdecydowałam się założyć szorty, świadczy o tym, że z nimi walczę (z kompleksami a nie z szortami). Jak się okazało, martwiłam się na zapas.

adidas-adizero-adios-boost-moje-pierwsze-profesjonalne-buty-do-biegania-02

Szorty okazały się po prostu…mega wygodne. Przyjemny w dotyku materiał, pod spodem świetnie dopasowana siateczka. Spodenki nie przylegają do ciała, więc przy tych upałach jak znalazł. Także tutaj została zastosowana technologia climalite, utrzymująca wilgoć z dala od ciała. Nowoczesny, kolorowy design świetnie się komponuje z różnymi opcjami kolorystycznymi koszulek. Nagle mój mąż bardzo się zainteresował, gdzie biegnę i z kim. A długo cię nie będzie? A na pewno idziesz biegać?

Swoja drogą stwierdzam, co następuje. Bieganie nie tylko poprawia formę i lepiej organizuje kalendarz dnia, ale też sprawia, iż zaczynamy inaczej siebie postrzegać. Przykład? Oto ja. Gdzie jeszcze rok temu nie wyszłabym z domu w krótkich gatkach. Tymczasem teraz….