Cellulit a bieganie

Przyjaciół trzymaj blisko, a wrogów jeszcze bliżej – teraz wiem czemu mam cellulit…

Potocznie nazywany skórką pomarańczową, jest zmorą kobiet. Cellulit jest wiodącym kompleksem wielu osób. To przez niego kobiety/mężczyźni muszą dyskretnie kamuflować krępujące fragmenty własnego ciała. Pomarańczowa skórka ogranicza aktywność fizyczną – z nią nie pójdziemy na plażę, basen, jezioro, nie przejdziemy się w upalny dzień luźno ubrani…

Skąd ten cytrus wziął się na moim ciele?

Człowiek rodzi się z określoną liczbą komórek tłuszczowych. Jedyne co możemy zrobić to ograniczyć ich wielkość, czyli zatłuszczenie organizmu. W okresie dojrzewania podczas tsunami humorów, burzy hormonalnej (wybuchu pryszczowej Etny na czole) i okresu buntu młodzieńczego organizm dosłownie szaleje. Często upośledzona zostaje gospodarka energetyczna: jedni chudną, drudzy drastycznie tyją, a jeszcze inni pną się w górę niczym grzybki po deszczu pozostawiając na własnym ciele popularne „szkity” (rozstępy).

Okres dojrzewania najbardziej warunkuje powstanie cellulitu, który w dużej mierze jest też „wadą genetyczną”. Jednak w odpowiedni sposób możemy przeciwdziałać naszemu wrogowi. Nie chodzi tu o kremu za tysiąc złoty, o rozbijające masaże na cellulit, o dietę cud. Każdy z tych wszystkich zabiegów ma na celu wyregulowanie zaburzonej gospodarki energetycznej- ale czy rzeczywiście są tak efektywne?.

Nie od dziś wiadomo, że najlepszym regulantem ludzkiego ciała jest wysiłek aerobowy (tlenowy), który angażuje maksymalną liczbę mięśni.

Reklama - koniecznie sprawdź!

Rower? Jazda na rowerze jest charakterystyczna ze względu na pracę nóg. Podczas jazdy pracuje tylko ok. 55% mięśni wykorzystywanych w bieganiu. Stąd też spalanie energii w określonych partiach ciała jest nierównomierne. Jakby tego było mało wysiłkowo godzina jazdy na rowerze równa się ok. 25 minutom biegu.

Zbawieniem jest bieganie, podczas którego pracuje najwięcej partii mięśniowych ze wszystkich sportów. Zwłaszcza te partie mięśniowe, na których może pojawić się, jak znikąd cellulit. To właśnie bieganie świetnie reguluje gospodarkę energetyczną organizmu, redukuje i optymalizuje poziom tkanki tłuszczowej, tym samym zmniejszając objętość komórek tłuszczowych, co w efekcie wygładza powierzchnię ciała. Rozsądna dawka biegania wpływa również na pozostałe hormony, warunkując dobre samopoczucie.

Oczywiście można łączyć bieganie z jazdą na rowerze, co z pewnością wpłynie na naszą wszechstronność sportową oraz wydolność. Panie i Panowie, zamiast wydawać krocie na recepty z rodem z krainy Oz, zacznijcie biegać a zapomnicie o cellulicie!