Korzystaj wygodnie z naszego serwisu dzięki najnowszej aplikacji mobilnej dostępnej na Twojego Iphone’a i I’Pada!

Zamknij

Płeć w sporcie. Dlaczego kobieta nigdy nie dorówna mężczyźnie?

Płeć w sporcie. Dlaczego kobieta nigdy nie dorówna mężczyźnie?

Dlaczego kobieta nigdy nie dorówna mężczyźnie? Przyklejono nam na stałe łatkę „słabej płci”, którą od lat staramy się odkleić. Ta jednak wlecze się solidnie za nami i najwyraźniej ma ku temu powody. Panowie są silniejsi, to fakt. Jak wszędzie i tu są wyjątki. Ale załóżmy, że z natury są mocniejsi i odważniejsi. Panie raczej delikatne i kruche. Mimo że obecnie reguła ta zaczyna się w jakiś sposób zacierać, to i tak na co dzień wciąż zauważamy mnóstwo sytuacji potwierdzających tą teorię. Pod względem fizycznym, mentalnym oraz emocjonalnym jesteśmy różni. Podział jest wyraźny, jak różnice między kolorem czarnym i białym. Nie trzeba tego specjalnie tłumaczyć. To się wie.  A jak przekłada się to na efekty w sporcie?

W przypadku aktywności sportowej różnicę między płciami są równie widoczne. Owszem kobiety stają się odważniejsze, silniejsze, bardziej wytrzymałe. To cieszy. Na taką sytuację musiałyśmy czekać przez wiele pokoleń, które walczyły o niezależność. Bo jak to opisuje ludowe przysłowie: „jedna jaskółka wiosny nie czyni”.

Mildret Didrikson Już od czasów starożytnych sport był zarezerwowany tylko dla mężczyzn. Na olimpiadach pojawiali się nago i prezentowali swoje muskularne sylwetki. Nawet na widowniach nie było widać kobiet. Twórca nowożytnych igrzysk olimpijskich – Pierre de Coubertin – także był przeciwny rywalizacji kobiet. Oficjalnie, panie zostały dopuszczone do rywalizacji dopiero w 1912 roku.

Co zabawne, od tego momentu zaczęły się drobne oszustwa. Otóż panowie, by mieć szanse na wygraną, przebierali się za kobiety. Dzięki temu zajmowali wysokie miejsca na podium. W 1936 roku podczas Igrzysk Olimpijskich, Niemiec Hermann Ratjen, przyznał się, że startował pod kobiecym pseudonimem Dora, „która zajęła” wtedy czwarte miejsce.

Przez takie sytuacje padały podejrzenia również i na kobiety, którym „zbyt dobrze” szło w karierze sportowej. Sprawdzano czy faktycznie są kobietami, co było dość upokarzające. Głośniejszy przypadek tego typu miał miejsce w Los Angeles podczas Igrzysk Olimpijskich w 1932 roku. Mildred Didrikson (wszechstronna sportsmenka, osiągała sukcesy m.in. w lekkiej atletyce, pływaniu, koszykówce, golfie, łyżwiarstwie, tenisie, bilardzie) zdobyła wtedy 2 złote medale i 1 srebrny.

Maria Martinez Patino Również hiszpańska płotkarka – Maria Martinez Patino – musiała poddać się weryfikacji płci. Jej przypadek był skomplikowany, ponieważ jak się okazało, posiadała męski kariotyp. Rozwijała się jak kobieta i tak została wychowana. Jednak występował u niej zespół niewrażliwości na androgeny, co budziło wątpliwości, przy określeniu jej płci. Została oficjalnie zdyskwalifikowana z zawodów. Od decyzji tej odwołała się i po 3 latach przywrócono ją na start.

Zdarzały się jednak sytuacje, w których kobiety posiadały wyraźne cechy męskie, dzięki czemu osiągały lepsze wyniki.

Takim przypadkiem medycznym była m.in. polska zawodniczka. Lekkoatletka, trenerka i działaczka polonijna – Stanisława Walasiewicz. Została zamordowana podczas napadu rabunkowego. W trakcie sekcji zwłok stwierdzono u niej obecność jąder (zespół Morrisa).

Stanisława Walasiewicz

Siostry Press Mocne wątpliwości budziły także siostry Press, które w okresie powojennym łącznie ustanowiły aż 23 rekordy świata. Przypuszczano, że są one ofiarami androgenizacji farmakologicznej spowodowanej dopingiem, a nie zaburzeniami rozwoju cielesno-płciowego. Faktem jest, że same zrezygnowały ze sportu, gdy wprowadzono „weryfikację płci”.

Na czym polegała taka weryfikacja? Z pewnością nie na rozebraniu się i pokazaniu tego, co nosimy pod ubraniami. Choć wydawałoby się, że to najłatwiejszy sposób. Determinacja płci człowieka jest związana z pojęciem płci genetycznej. Patrząc na wcześniej wymienione przykłady, ciężko o powierzchowną ocenę płci. Na pierwszy rzut oka widzimy kobietę. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, że ma ona jakieś zaburzenia i rozwijają się w niej męskie cechy.

Medycyna zna kilka pojęć płci:

  1. Płeć wewnętrzna narządów płciowych – stan narządów wewnętrznych, będący rezultatem aktywności hormonalnej gonad płodowych.
  2. Płeć zewnętrznych narządów płciowych – czyli mówiąc wprost, genitalia, które są podstawą do określenia płci metrykalnej.
  3. Płeć fenotypowa – ogół wtórnych cech pojawiających się po okresie dojrzewania.
  4. Płeć hormonalna – wyznaczana przez czynność endokrynną jąder lub jajników.
  5. Płeć metaboliczna – dotyczy aktywności aparatu enzymatycznego powiązanego z różnicami metabolicznymi miedzy kobietą a mężczyzną.
  6. Płeć socjalna (prawna/urzędowa) – nadawana każdemu człowiekowi na podstawie zewnętrznych narządów płciowych.
  7. Płeć psychiczna – poczucie płci powinno być zgodne z budową ciała. Zdarzają się jednak przypadki, kiedy mężczyźni czują się kobietami, bądź odwrotnie, pomimo wyraźnych zewnętrznych cech płciowych.

Skoro nie dało się ocenić płci na pierwszy rzut oka, należało przeprowadzać badania na zawodnikach. Wprowadzono testy chromatynowe. Metoda ta była prosta i wygodna, choć podobno nie do końca rzetelna. Pobierano wymaz z jamy ustnej i dokonywano oceny ciałek Barra, które jako chromosom X nie występuje w męskich komórkach. W okolicach lat 80. zrezygnowano z tej metody.

„W roku 1991 podczas zimowej uniwersjady w Sapporo wprowadzono nowy typ badań. Aby zbadać płeć zawodników wykorzystano amplifikację materiału genetycznego z użyciem reakcji łańcuchowej polimerazy (PCR). Jest to metoda pozwalająca na zwielokrotnienie wybranej sekwencji DNA.”

Od roku 2000 Komisja Medyczna MKOl zawiesiła weryfikację płci.

Opisane przypadki wydają się być kontrowersyjne. Jednak z punktu widzenia medycyny są one realne. Na szczęście bardzo rzadkie. Badania wykazywały niewrażliwość na androgeny u 8 kobiet na 3,4 tys. badanych. Teraz, kiedy badań się nie wykonuje, dane te są nieznane.

Jednak patrząc na to okiem amatora… hormony mają ogromny wpływ na nasze funkcjonowanie. Skoro kobiety, które posiadały minimalny procent męskich genów, osiągały tak fenomenalne wyniki, to aż się samo nasuwa, że to co męskie – jest silniejsze. Przewyższały normy wyników kobiecych. Pamiętamy nawet ze szkoły tabelki z wynikami na sprawdzianach z krótkich dystansów. Inne pomiary miały dziewczyny, a inne chłopcy. Patrząc na wyniki z maratonów czołówki biegaczy, również widzimy różnicę. Rekord mężczyzn to 2:03:23 (Wilson Kipsang Kiprotich, 2013). Rekord kobiet to 2:15:25 (Paula Radcliffe, 2003). Kobiety, choć już i tak silniejsze niż przed laty, zawsze będą z tyłu za mężczyznami. A może doczekamy czasów, kiedy to kobieta pierwsza dotrze na linię mety i pokona „męski czas”? Wszystko przed nami. Podobno nie ma rzeczy niemożliwych.

Źródło:
Zamknij