O filozofii biegania
„(..)Aby zobaczyć prawdziwy ład rzeczy, trzeba mieć udział w świetle, lecz by mieć udział w świetle, trzeba coś z siebie poświęcić”. — J.Tischner
Nie bez powodu często mówi się, że bieganie odbywa się przede wszystkim w głowie.
„(..)Aby zobaczyć prawdziwy ład rzeczy, trzeba mieć udział w świetle, lecz by mieć udział w świetle, trzeba coś z siebie poświęcić”. — J.Tischner
Na pierwszy rzut oka biegacz jest przeciętnym, nie rzucającym się w oczy człowiekiem. Trudno wyłowić go z tłumu, bo nie ma cech jednoznacznie go wyróżniających.
Rok 2011 już od kilku dni za nami. Nieuchronnie oznacza to okres podsumowań, plebiscytów i rozliczeń.
Znalezione w jednym z dzienniczków biegowych: „Przed moimi ostatnimi urodzinami, mój kolega Jim zasugerował żebym spróbował pić piwo i biegać przez cały następny rok.
Nasza wyobraźnia jest niepowtarzalną fabryką marzeń, moim zdaniem to jedna z najbardziej cennych, a zarazem niedocenianych „części” ludzkiego posiadania.
Narkotyk kieruje mną jak chce, czuję się jak bezsilna kukiełka w teatrze absurdu. Scenariusz też jest ponury…
Moja przygoda związana z lekkoatletyką rozpoczęła w 2004 roku kiedy zostałem przyjęty do gimnazjum sportowego imienia Janusza Kusocińskiego w Warszawie.
Wielkie boom! Wielkie przebudzenie polskiego społeczeństwa, które w końcu dostrzegło zbawienny wpływ maksymy w ”zdrowym ciele, zdrowy duch”.
Trening to proces niszczenia, demolowania własnego organizmu, który podczas snu (naturalnej odnowy biologicznej) naprawia szereg wyrządzonych szkód.
Każdy z nas miał do czynienia z zawodnikami/znajomymi, którzy bardzo mocno trenują a efekty ich katorżniczego treningu są mizerne jak stary maślak pod świerkiem.
Zobacz najnowsze komentarze i dołącz do rozmów

Nie znalazłeś odpowiedzi na swoje pytania? Napisz do nas, a nasi eksperci pomogą Ci w treningu!
Napisz do nas