Korzystaj wygodnie z naszego serwisu dzięki najnowszej aplikacji mobilnej dostępnej na Twojego Iphone’a i I’Pada!

Zamknij

Bieganie w miejscu, czyli kiedy wskoczyć na bieżnię mechaniczną?

Bieganie w miejscu, czyli kiedy wskoczyć na bieżnię mechaniczną?

Kiedy myślimy o bieganiu zazwyczaj wyobrażamy sobie siebie mknących lekko przez malownicze ścieżki pośród łąk i lasów, wdychających rześkie powietrze w promieniach wschodzącego słońca. Trudno się więc dziwić, że perspektywa nabijania kilometrów w dusznej siłowni, podczas biegania w miejscu i wpatrywania się w bezlitośnie niewzruszoną ścianę, nie wydaje się być zbyt nęcąca. Rzeczywiście, bieżnia mechaniczna nie jest esencją biegania, niemniej ma swoje zalety i warto dać jej szansę, o czym sam przekonałem się podczas minionego sezonu.

Zima zła!

Kiedy więc wziąć pod uwagę wykupienie karnetu na siłownię i rozpoczęcie zabawy w chomika? Właśnie teraz, gdy za oknem zima wciąż straszy mrozem, śniegiem i wiatrem! Trudne warunki atmosferyczne, które uniemożliwiają zrobienie mocnej jednostki, to idealny powód, żeby wskoczyć na bieżnię mechaniczną. W tym roku aura była długo dosyć łaskawa, ale rok temu śnieg długo zalegał na chodnikach, a silny wiatr skutecznie uprzykrzał bieganie. Wtedy zdecydowałem się po raz pierwszy zapukać do drzwi siłowni. Jestem przekonany, że gdyby nie zaliczanie mocnych akcentów tempowych na bieżni mechanicznej, których zwyczajnie nie dałbym rady nabiegać w tak niesprzyjających warunkach pogodowych, to nie zbudowałbym formy, która wiosną pozwoliła mi poprawić życiówki od dychy po maraton.

Na bieżni mechanicznej nie musimy martwić się o kontrolowanie tempa, bo robi to za nas maszyna – my musimy „tylko” je utrzymać przez bieganie w miejscu. W pewnym sensie jest to sytuacja komfortowa i uczy nas trzymania równego tempa, odradzałbym jednak robienia wszystkich jednostek tempowych wyłącznie na bieżni. Nakręcenie odpowiedniego tempa w sposób naturalny, tzn. wyłącznie siłą naszych mięśni jest jednak odczuwalne trochę inaczej, przez co obawiam się, że nadużywanie bieżni mechanicznej mogłoby przynieść skutek przeciwny do zamierzonego. Powinniśmy traktować ją raczej jako uzupełnienie zwyczajnego treningu biegowego.

Nie ukrywam, że miałem pewne obawy zanim wszedłem do siłowni. Nie wiedziałem czego się spodziewać. Miałem nadzieję, że banda osiłków w dresach mimo wszystko mnie nie sklepie, ale kto to wie. Słuchajcie, nie ma czego się bać! Na siłce spotkacie przeróżnych ludzi i cały przekrój zapaleńców: od prawdziwych koksów, przez całą masę próbującą wypocić kilogramy, na biegaczach i innych wytrzymałościowcach kończąc. Wszyscy są do siebie przyjaźnie nastawieni, a sportowa atmosfera sprzyja temu, żeby nie odpuszczać i dać z siebie jeszcze trochę więcej.

Wracając jednak do samego treningu, to właśnie mocne jednostki, które wyciskają z nas siódme poty, nadają się najlepiej do tego, żeby młócić je na bieżni mechanicznej. Spokojne rozbieganie możemy zrobić w zasadzie zawsze i nawet jeżeli wyjdzie nam wolniej niż zwykle albo kapkę krócej, to tragedii nie ma. Poza tym długie rozbieganie na taśmociągu może być wyzwaniem dla psychiki. Jest po prostu nudno. Bieganie na bieżni mechanicznej, to bieganie w miejscu i po pewnym czasie ani muzyka ani telewizor ani towarzystwo nie odciągną naszej uwagi od tego faktu.

Pod górkę

Jest jeszcze inna sytuacja, w której bieżnia mechaniczna może być wybawieniem – podbiegi. Jeżeli masz w okolicy fajną górkę, to spoko, ale uwierz mi, że niekiedy naprawdę ciężko znaleźć odpowiedni podbieg do zrealizowania treningu. Na bieżni możemy swobodnie regulować kąt nachylenia, a podbieg nigdy się nie kończy, więc praktycznie nie mamy żadnych ograniczeń.

Bieganie w miejscu, bo smog

Kilka tygodni temu nie byłem w stanie zaliczyć treningu ponieważ zwyczajnie się dusiłem. Wiedziałem, że w zasadzie to co robię jest głupie i może przynieść więcej szkody niż pożytku, ale spróbowałem. Lekko się rozgrzałem i ruszyłem mocnym tempem na interwał, ale po kilkuset metrach zatrzymałem się ciężko dysząc. Do domu wróciłem marszobiegiem, zakrywając twarz ręką. Smog to temat, którego biegaczom chyba tłumaczyć nie trzeba, ale bieżnia mechaniczna to czasami jedyne rozwiązanie i ucieczka od tego problemu.

Oprócz tego bieżnia mechaniczna może być świetną alternatywą jeżeli ze względów bezpieczeństwa obawiamy się biegać po zmroku – chociaż takie bieganie bez wątpienia również ma swój urok. I wbrew pozorom nie dotyczy to tylko kobiet. Jakoś nie wyobrażam sobie robienia tempa od skrzyżowania do skrzyżowania, a samotne bieganie po obrzeżach miasta w świetle czołówki bardzo pobudza moją wyobraźnię, więc dla własnego komfortu psychicznego wolę wskoczyć na bieżnię.

Ale…

Bieganie na bieżni mechanicznej ma jednak również swoje wady. Podstawowa kwestia, to swego rodzaju oczywista oczywistość. Kiedy biegniemy ścieżką czy ulicą my się przesuwamy, a podłoże stoi w miejscu. Na bieżni mechanicznej to ziemia ucieka nam spod nóg, a my musimy za nią nadążyć. Łatwo poczuć na własnych nogach, że nie pozostaje to bez wpływ na nasz biegowy styl. Łatwo to również usłyszeć – podczas biegania w miejscu zazwyczaj stawiamy cięższe kroki, co siłą rzeczy bardziej obciąża nasz aparat ruchu. Różnice są subtelne, ale pomnożone przez dziesiątki kilometrów nie pozostają bez znaczenia. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć wam, że po bieganiu w miejscu nogi po prostu bolą mnie bardziej.

Kolejna sprawa to wentylacja i nawet bieżnia ustawiona pod klimatyzatorem niespecjalnie ratuje sytuację. Przygotujcie się, że już po kilku minutach będziecie spoceni jak… jak w największe upały. Bieganie na siłowni jest przez to trudniejsze, ale uwierzcie mi, że kiedy na dworze trzaska mróz jest to nawet miła odmiana. Należy jednak koniecznie pamiętać o uzupełnianiu płynów, ponieważ łatwo o odwodnienie. Na szczęście nie trzeba szarpać się z żadnym plecakiem biegowym czy nerką, bo butelkę możemy po prostu postawić w specjalnym uchwycie albo na podłodze.

1%

Muszę w tym miejscu napisać o pewnej sprawie, która wydaje mi się odrobinę kontrowersyjna. Większość artykułów na temat biegania na bieżni mechanicznej, które znajdziecie w Internecie zaleca ustawienie nachylenia pod kątem 1%, aby imitować opór powietrza, któremu musielibyśmy stawić czoła, biegając na dworze nawet w bezwietrzny dzień. Szczerze mówiąc, nie zaprzątałbym sobie głowy takimi detalami. A co kiedy wiatr wieje nam w plecy i pomaga? Poza tym ciągłe bieganie nawet na tak delikatnym podbiegu również nie pozostaje bez wpływu na styl – kąt kontaktu stopy z podłożem, różne napięcia i przeciążenia mięśni i ścięgien. Według mnie nie warto się w to bawić, a zamiast tego skupcie się po prostu na bieganiu.

Cool down

Zdarza mi się to zaniedbać, ale wy tego nie róbcie! Biegając na bieżni mechanicznej pamiętajcie o porządnej rozgrzewce i niemniej ważnym schłodzeniu po treningu. Jakże często zdarza mi się po ostatnim interwale zeskoczyć z bieżni, złapać ręcznik i zanim taśma jeszcze dobrze nie wyhamuje, ja jestem już w szatni. Błąd! Schłodzenie i wyciszenie organizmu jest bardzo ważne, więc poświęć 10-15 minut na spokojne roztruchtanie.

Skoro jesteśmy już przy zeskakiwaniu z bieżni, to napomknę tylko, że takie bieganie w miejscu może nieźle zakręcić w głowie! To normalne, nie przejmujcie się. Ja za pierwszy razem mało co nie wyrżnąłem w rowerek, który stał za mną.

Nie taki diabeł straszny

Chociaż wiele osób demonizuje bieżnię mechaniczną, to tak naprawdę jest ona przyjacielem każdego biegacza. Potraktujmy ją jako narzędzie do zbudowania lepszej formy, urozmaicenia treningów i poradzenia sobie przy niesprzyjających warunkach atmosferycznych. Przede wszystkim nie bój się! Następnym razem zamiast narzekać, że trening nie wszedł bo wiało, a ścieżka była oblodzona, spróbuj pobiegać na siłowni. Uwierz mi, że jeden taki trening w tygodniu nie będzie nudny, a może nawet nadać twojemu bieganiu kolorytu.

Zamknij

Nasze ciasteczka nie zawierają glutenu! Polityka prywatności cookies - zezwól jesli się zgadzasz.