SMMASH – test odzieży biegowej i OCR

SMMASH za cel postawiło sobie wyposażyć sportowców w najlepszej jakości odzież treningową produkowaną w Europie.
SMMASH za cel postawiło sobie wyposażyć sportowców w najlepszej jakości odzież treningową produkowaną w Europie.

Moja przygoda, a właściwie przelotna znajomość z marką SMMASH rozpoczęła się w listopadzie 2019, kiedy to w moje ręce wpadły adekwatne na jesienną aurę: kurtka oraz legginsy, dedykowane biegom OCR. Teraz z racji nawiązania długofalowej współpracy z marką spod dużej litery S, przelotna znajomość, przeradza się w dojrzały związek. Czy zniósł on trudy podniesionego ciśnienia i upalnego otoczenia? O tym w tym teście.

Siła marki SMMASH

Generalnie, gdy pomyślisz o dowolnej znanej ci, nie tylko powierzchownie marce, to na myśl przychodzi konkretne skojarzenie. Pozytywne lub negatywne, ale zawsze jest to konkret, dający się wyrazić jednym słowem lub ewentualnie krótkim zdaniem. W przypadku SMMASH w głowie pojawiają się: barwność i różnorodność.

Barwność – koniec z jednolitymi kolorami, niewidoczną czernią i niczym nie wyróżniającym się designem. SMMASH łamie ten stereotyp. Otrzymujesz sprzęt, w tak żywych i nasyconych kolorach, z takimi połączeniami paneli i odcięć kolorystycznych, że ciężko uwierzyć, że są to nadruki.

Podzielę się małą dygresją.

Ostatnio w ramach testu różnorodnych sklepów sportowych – wiesz, rozwijamy nasz sklep internetowy i chcę wdrożyć najlepsze praktyki, w tym celu testowałem zakupy w sklepie internetowym Nike. Wybrałem koszulkę – nasycony pomarańcz, otrzymałem wypłowiały za 209,99 (porównaj zdjęcia).

Sklep TreningBiegacza.pl

Kupując u nas, wspierasz rozwój serwisu!

Po lewej koszulka w sklepie internetowym NIKE. Po prawej – ta sama koszulka na mnie.

Sam oceń, czy to co pokazuje strona internetowa, a to co otrzymałem, jest zgodne z rzeczywistością?

Dlaczego o tym mówię?

Ano dlatego, że gdy oceniałem ofertę SMMASH, to bałem się, że będzie podobnie. Nasycenie, na obrazkach, a wypłowiałe kolory w realu. Śmiało mogę już powiedzieć, że szybko wyprowadzili mnie z błędu. Otrzymałem do testów produkty, które faktycznie 1:1 odzwierciedlają to, co widzę na stronie sklepu. Tu duży + dla nich.

Ciekawe zestawienia kolorystyczne, wzory i detale. Tu kolekcja OCR Legion Neon Green.

Coby już zakończyć temat Nike. Nie myśl, że chcę kosztem jednej marki, zbudować wizerunek innej. Uważam, że Nike robi dobrą jakościowo odzież dla biegaczy. Nie mogę jednak przejść obojętnie obok sytuacji, gdy wydaję ponad 200 zł na coś, co jest niezgodne z prezentacją na stronie producenta, bo de facto my jako serwis dedykowany biegaczom po to jesteśmy, aby takie działania wyłapywać i poinformować o tym czytelników.

Wróćmy jednak do SMMASH i drugiego słowa.

Różnorodność. Zapomnij o płaskich, jednowymiarowych i nijakich wzorach. SMMASH stawia na różnorodność. Pojedyncza koszulka, oprócz tego, że dostępna jest od XS, aż do potrójnego XL (XXXL), z różną długością rękawa, występuje w ponad 100 wzorach! No nie ma zbója, aby każdy nie znalazł czegoś dla siebie. Co ważne dla mnie, nie są to wzory z pogranicza kiczowatych kwiatków i pstrokacizny, całość zaprojektowana jest ze smakiem i ewidentnym wyczuciem bez nadęcia i nudy w odbiorze.

Ubrania SMMASH nikogo nie pozostawią obojętnym – na kolażu ubrania z kolekcji ZIGZAG, WAVE, FUSION i IMPRESS.

Dwie linie produktów

Początkowo testować miałem same ciuchy do biegania, ale odrobinę się uparłem, abym otrzymał w udziale również serię OCR. Seria OCR dedykowana jest pod biegi przeszkodowe. Musi zdecydowanie bardziej przylegać do ciała, aby nie sprawiać dodatkowych trudności podczas pokonywania kolejnych przeszkód.

No i wersja OCR przypasowała mi najbardziej.

Do wyboru, do… koloru! W SMMASH każdy znajdzie coś dla siebie!
Wolisz komplety, czy raczej miksowanie i łączenie? Opcji masz tu bez liku.

A co z jakością SMMASH?

Przez okres testów każdą z koszulek użytkowałem po kilkanaście razy, każda zatem zaliczyła i kilkanaście prań. Nie wykazuję się w tej materii nadmierną wrażliwością i wszystko, co z siebie ściągam po treningu od razu ląduje w pralce. Bez patrzenia, że tu jest czerwony, a tu zielony czy inny niebieski. Fakt faktem kilka razy przyszło mi za to zapłacić, bo nagle żółte koszulki stawały się brudno-szaro-niebieskie. Nigdy jednak nie wydarzyło się to ze sprzętem SMMASH.

Pomimo połączenia w niektórych wzorach najróżniejszych barw od jasnych po ciemne, nigdy nie nastąpiło zabarwienie jakiegokolwiek koloru czy choćby wypłowienie barwy. Podobnie ma się sprawa z tzw. mechaceniem materiału, czy po prostu zwykłymi zaciągnięciami, co jest bardzo częstym zjawiskiem, przy tego typu materiale. W tym momencie na scenę wjeżdżają wszystkie użyte przez SMMASH technologie, które mają tego typu zjawiskom przeciwdziałać: tkanina o strukturze niczym pajęcza sieć z włókien o kilkadziesiąt razy cieńszych od ludzkiego włosa, o których producent mówi, że są nawet o 40% mocniejsze od standardowych. To sprawia, że ten materiał “zużywa się” zdecydowanie wolniej, dzięki czemu dłużej możesz cieszyć się tym, za co płacisz.

Odzież SMMASH innowacyjnych rozwiązań używa więcej, ale dużo pisze o tym Małgosia Kułakowska w teście SMMASH, pominę zatem szczegóły. Wartym jednak odnotowania wydaje się wniosek, że projektanci SMMASH podeszli do tematu śmiertelnie poważnie. Wydawać by się mogło – ot zakładam koszulkę, zakładam spodenki i idę biegać. Nic bardziej mylnego. W SMMASH jedna technologia odpowiada za stworzenie wrażenia drugiej skóry (czyli takiej obecności odzieży, aby jej w ogóle nie czuć), inna za transport potu jak najdalej od skóry, a jeszcze inna, aby nogawki spodenek utrzymać w określonym miejscu poprzez wykończenia nogawki silikonem, bez możliwości ich podwijania się, czy też przemieszczania. Nie ma tu znaczenia nazwa użytej technologii, bo i tak nikt tego nie zapamięta – w tym i ja. Znaczenie natomiast ma to, że ktoś wykazał się dużą przenikliwością, zrozumieniem potrzeb i problemów związanych z użytkowaniem biegowej odzieży i spróbował je rozwiązać. To zasługuje na szczególne wyrazy uznania. Tym bardziej, że te patenty działają.

  • Materiał jest na tyle delikatny i przyjemny w dotyku, że nie doprowadza do obtarć sutków – mówię tu o kolekcji biegowej (luźnej) i mówię tu o sobie – bo niemal w każdej biegowej luźnej koszulce ten problem mnie dotyka.
  • Nogawki faktycznie bez względu na wykonywane ruchy, nawet te najbardziej dynamiczne, pozostają na swoim miejscu.
  • Spodenki idealnie przylegają do ciała, uwydatniają pośladki, nie krępują ruchów i nawet podczas rozciągania nie zmieniają swojego kształtu.
  • Koszulki szyte są w taki sposób, aby strefy ciała, które wydzielają więcej ciepła, były chłodzone bardziej. Zapewnione jest to poprzez wbudowane panele wentylacyjne z materiału o budowie siatki, które wspierają cyrkulację powietrza, a tym samym termoregulację.
  • Warto dodać, że spodenki wyposażone są w dużą kieszeń, która pomieści nawet sporych wielkości telefon. Kieszeń mimo, że nie posiada zamka czy innego zapięcia, dobrze zabezpiecza schowane przedmioty przed wypadnięciem.
Pojemna kieszeń w każdych spodenkach
Kieszeń zmieści i telefon i chusteczki, a zamykanie “na zakładkę” zapobiega wypadaniu przedmiotów z kieszeni.

Nie obyło się jednak bez mankamentów:

  • SMMASH stosuje do ściągania pasa plastikowy zacisk, który za każdym razem robi mi siniak na brzuchu. Gdyby był on wyprowadzony na zewnątrz, to ok, ale on przylega do wewnętrznej części spodenek i styka się bezpośrednio ze skórą – to ewidentnie element do przeróbki. Liczę, że po naszych uwagach, SMMASH zmieni ten drobiazg.

Z praktycznego punktu widzenia

Testy SMMASH’a przeprowadzałem w czasie przygotowań do 42. PZU Orlen Maratonu Warszawskiego. To bardzo intensywne 8 tygodni bezpośredniego przygotowania startowego (wg tego planu), w czasie których we wtorki i soboty miałem ciężkie jednostki treningowe:

  • we wtorki z reguły drugi zakres – BC2
  • w soboty 35 km z narastającą co tydzień końcówką:
    • pierwsza sobota z 8 tygodniowego planu to 35 km w tempie o minutę wolniej niż tempo maratonu, 
    • druga sobota to 32 km w tempie o minutę wolniej niż tempo maratonu + 3 km w tempie maratonu
    • trzecia sobota to 29 km w tempie o minutę wolniej niż tempo maratonu + 6 km w tempie maratonu
    • i tak co sobotę: 26 i 9, 23 i 12, 20 i 15.

To bardzo ciężki trening i to wykonywany w ekstremalnych warunkach, bo zarówno w sierpniu jak i we wrześniu mieliśmy do czynienia z rekordowymi temperaturami, a te nie pomagają w treningu.

W trakcie tych jednostek używałem zarówno wersji OCR (to ta granatowo-zielono-biała obcisła koszulka), jak i luźnej serii biegowej. Jedna i druga spisały się bardzo dobrze. Nie doznałem otarć, w trakcie całego treningu czułem się komfortowo, a i po samym treningu nie wydzielałem zapachów, które sprawiały, że zlatywały się psy z całej okolicy. Uwierz mi, po 35 kilometrach w pełnym słońcu, człowiek naprawdę może cuchnąć. W tym przypadku Antibacterial Technology zrobił robotę, co potwierdzam organoleptycznie. Nie po drodze jednak mi było z koszulkami na ramiączkach.

Tank top kompresyjny i leginsy z kolekcji ZIGZAG. Jak dla mnie, już nieco nazbyt dopasowane.

Ta luźna kolekcja biegowa to koszulki w rozmiarze M, granatowo-zielono-biała koszulka OCR to również rozmiar M i te koszulki na ramiączkach to również rozmiar M, ale na mój gust powinienem mieć L, bo czuję się w niej niekomfortowo.

A to kolekcja WAVE.

Jeszcze jedna uwaga. Przeglądając ofertę SMMASH, zwróć uwagę, że koszulka granatowo-zielono-biała występuje w ofercie w 3 wersjach. Wszystkie nazywają się OCR LEGION NEON GREEN, ale odrobinę różnią się między sobą (ceną: od 129 do 139; rodzajem materiału gramatura 100 lub 200 oraz składem 100% poliester lub 82% poliester i 18% elastan). Ja testowałem tę z elastanem i tę Ci polecam, bo pomimo opinającego wzoru i wydawać by się mogło ucisku, ten w ogóle nie jest odczuwalny. To właśnie za sprawą elastanu.

Reasumując

Bez cienia wątpliwości SMMASH wstrzelił się w moje oczekiwania. Z racji wykonywanej pracy (nauczyciel wychowania fizycznego) codziennie spędzam w stroju sportowym wiele godzin. I ta luźna kolekcja biegowa sprawdza mi się idealnie nie tylko w trakcie biegania, ale i w trakcie codziennego użytkowania. Moim jednak faworytem jest kolekcja OCR, która oprócz tego, że bardzo dobrze wygląda, to również sprawia, że trening jest łatwiejszy. Czegóż chcieć więcej?

Na potrzeby tekstu przetestowałem: