SMMASH – spełnienie marzeń biegacza?

SMMASH X WEAR
SMMASH X WEAR

Środek Europy, środek Polski, 2010 rok. To tutaj i w tym momencie powstała firma SMMASH, kiedy MMA oraz CROSSFIT zdobywały w Polsce coraz większą popularność, a dwóch chłopaków postanowiło połączyć pasję do sportu z biznesem i wyposażyć sportowców w najlepszej jakości odzież treningową produkowaną w Europie. Dla wielu pewnie ogromne znaczenie ma to, że cały asortyment jest projektowany i szyty w Polsce, a wszystkie etapy produkcji odbywają się w firmowym zakładzie Smmash. Dodatkowo, firma stosuje ekologiczne farby wodne bez metali ciężkich i rozpuszczalników. Jest to o tyle istotne, że praktycznie wszystkie produkty SMMASH są tak kolorowe i wzorzyste, jak tylko możecie sobie wyobrazić. 

Odzież, która odda twój charakter

Nie wiem, dlaczego wiele firm wychodzi z założenia, że odzież sportowa musi być jednolita, czyli najczęściej po prostu szara i nijaka. Nie tak dawno odwiedziłam kilka sklepów sportowych i okazało się, że mój wybór ogranicza się do czarnej, czarno – szarej i szaro – niebieskiej bluzy, z jednym wyjątkiem – bluzy w bliżej niesprecyzowanym odcieniu pomarańczowego, a wszystkie bez żadnego wzoru. Tymczasem bieganie jest ostatnio bardzo popularne, nie ogranicza się już tylko do krążenia w jednolitych strojach po bieżni ku kolejnym rekordom, jakie zwykliśmy oglądać na ekranie telewizorów. Ludzie coraz częściej wychodzą pobiegać dla siebie, dla funu, i coraz rzadziej chcą mieć nijakie, jednokolorowe ciuchy. Oczekują na odzieży radosnych wzorów, stanowiących odzwierciedlenie ich charakteru, a często zapewniających także lepszą widoczność na drodze.

SMMASH X-WEAR oferuje dokładnie to, czego ludzie szukają – spośród setek wzorów i setek kolorów można wybrać ubrania, które najlepiej oddadzą nasze szalone czy spokojne, męskie czy kobiece wnętrze lub pozwolą się wyróżnić z tłumu. Są kropki, paski, żywe kolory, czaszki, kwiatki czy motywy polskie. Można wybierać i dopasowywać produkty pojedynczo lub zdecydować się na jeden zestaw danego wzoru. Pod tym względem SMMASH X-WEAR różni się od innych topowych marek oferujących odzież dla biegaczy, które dopiero od niedawna postawiły na wzory i kolor, dalej jednak traktując ten trend jako niszę. Wie o tym każdy, kto próbował kupić spodenki do biegania inne, niż czarne. 

Bogactwo wzorów i kolorów kolekcji SMMASH.

Ładne, ale czy funkcjonalne?

Jako kobieta wiem, że czasem “ładne” wystarczy, abyśmy coś kupiły, nie zwracając uwagi na funkcjonalność. Jako biegacz wiem jednak, że o wiele ważniejsze jest to, jak coś się sprawuje, niż jak wygląda. SMMASH X-WEAR stosuje całą gamę technologii, które mają sprawić, że odzież będzie idealna do biegania. A dodać należy, że są to technologie wypracowane w trakcie dziesięcioletniego doświadczenia, przez firmę, która od lat ubiera najlepsze kluby OCR w Europie, angażując się w rozwój tej dyscypliny, i która została nawet partnerem technologicznym Mistrzostw Europy OCR. Dodatkowo, jak przyznają twórcy odzieży, nie tylko bazują oni na sprawdzonych rozwiązaniach, ale też cały czas prowadzą badania, jak udoskonalić materiały, kroje, pigmentację i specyficzne rozwiązania techniczne wynikające z charakterystyki danego sportu. 

SMMASH – recenzja. W materiale widać produkty z kolekcji: LIME, VITELY.

Przede wszystkim, bezpieczeństwo

Po pierwsze, wszystkie wyroby powstają z materiałów certyfikatowych OEKO-TEX 100, w standardzie produkcji regulowanej przez ISO 141001. Ten certyfikat jest to pomysł niemieckich instytutów Hohenstein oraz austriackiego Instytutu Ekologii, Technologii i Innowacji ÖTI, mających swoją główną siedzibę w Szwajcarii. Przyświecała im misja podkreślenia jakości produktów bez substancji szkodliwych lub niebezpiecznych dla zdrowia (np. pestycydy czy formaldehydy), nie tylko poprzez wywoływanie reakcji alergicznych po zetknięciu ze skórą, ale także ze względu możliwości ich transportu do organizmu (poprzez ślinę lub pot). Przed uzyskaniem certyfikatu, produkt poddawany jest drobiazgowym badaniom, dlatego też kupując odzież firmy SMMASH X-WEAR dostajemy w pakiecie bezpieczeństwo użytkowania produktów, także przez alergików i dzieci.

Sklep TreningBiegacza.pl

Kupując u nas, wspierasz rozwój serwisu!

Uwielbiam tę intensywność kolorów! Koszulka FOLK.

Po drugie,  SMMASH stosuje wyłącznie ekologiczne farby wodne, które nie zawierają metali ciężkich ani rozpuszczalników, a wykorzystywana tu nowoczesna metoda barwienia jest w pełni bezpieczna dla dzieci i alergików. Ta metoda, zwana Bio Color Intense, oparta jest na sublimacji nanocząstek farby, dzięki czemu kolory są o 40% intensywniejsze od tradycyjnych produktów. Akurat ten efekt widoczny jest gołym okiem – kolory są żywe, kontury ostre i, co ciekawe, żadne pranie temu efektowi nie zagraża. 

Warto dodać, że technologia sublimacji zastosowana jest po obu stronach materiału, dzięki czemu materiał nie rozciągnie się nigdy do takiego stopnia, żeby prześwitywał (Zero See Trough). Tę funkcję doceni każda kobieta, która miała przyjemność np. wspinać się na szlaku czy biec pod górę przed facetami. 

Zero see through.

Funkcjonalność, czyli coś dla wszystkich biegaczy

Jednak w przypadku odzieży sportowej liczy się nie tyle trwałość koloru, co trwałość samej odzieży. SMMASH stosuje rewolucyjną technologię – Spider’s Steel – inspirowaną siecią pajęczą, która jest kilkadziesiąt razy cieńsza od ludzkiego włosa i może zwiększyć swoją długość o 40% bez rozerwania się. Dzięki tej technologii udało się uzyskać nić, która jest 2,5 razy mocniejsza i o 140% odporniejsza na przedarcia od tradycyjnych włókien używanych w produkcji odzieży termoaktywnej. Dostajemy więc materiał Nano – Strech, mocniejszy, cieńszy i lżejszy niż tradycyjna tkanina, którego dopasowana konstrukcja sprawia wrażenie „drugiej skóry”, idealnie przylega do ciała, a więc wizualnie wyszczupla, nie krępuje ruchów oraz współpracuje ze skórą i mięśniami. Ponadto w przypadku spodenek zastosowano technologię Push-up, która unosi pośladki ku górze, ujędrniając je i rzeźbiąc ich kształt.

Materiał jest bardzo mocny.

Idealne przyleganie do ciała zapewnia nowatorska metoda łączenia ze sobą różnych fragmentów tkaniny (6-Panel Construction). Materiał jest po prostu ułożony w sześcio-panelowej strukturze w połączeniu z dodatkiem włókna syntetycznego, co również zapobiega deformacji i zsuwaniu się ubrania podczas treningu. Rozwiązanie to daje nie tylko wysoki poziom komfortu, ale także pełną swobodę ruchów. Z pewnością funkcja ta jest niezwykle przydatna w przypadku biegów przeszkodowych, ale nieskrępowane ruchy oraz odzież, która nie wędruje sama do góry, są cenne dla wszystkich biegaczy.

Równie praktyczną funkcją jest elastyczny szew, Quadruple Elastic Seam, który nie tylko poprawia wytrzymałość materiału oraz zabezpiecza go przed nadmiernym rozciąganiem, ale przede wszystkim redukuje możliwość otarcia i uszkodzenia powierzchni skóry. 

Poczwórny szew.

Termoregulacja

Dodatkową funkcją odzieży SMMASH jest aktywna regulacja temperatury ciała przy treningu siłowym, którą zapewnia Active Thermal Regulation, czyli technologia trójwymiarowego splotu. Specjalny system, oparty na inteligentnych kanalikach, odprowadza wilgoć do zewnętrznej warstwy materiału, dzięki czemu podczas treningu mięśnie pozostają rozgrzane, a ciało suche. Oznacza to również, że materiał zbiera pot ze skóry, pozostawiając ją suchą nawet przy intensywnym wysiłku fizycznym (Thermoperformance). Poza tym włókna połączono z jonami srebra, które są naturalnym środkiem bakteriobójczym, dzięki czemu odzież w znaczący sposób hamuje aktywność bakterii na powierzchni skóry i tym samym pozwala zneutralizować nieprzyjemny zapach. 

Siateczkowy panel.

Podsumowując: certyfikowane materiały; ekologiczne farby; odporność na ścieranie kolorów; na przetarcia; nieprześwitujący materiał, lekki i przylegający do ciała, zapewniający swobodę ruchów, zbierający pot z ciała, pozostawiając skórę suchą, a mięśnie rozgrzane, minimalizujący brzydki zapach, wyszczuplajacy i unoszący pośladki oraz szwy, które nie obcierają. Muszę przyznać, że jest to naprawdę multum rozwiązań wpakowanych w jedną sztukę odzieży, jednak jak wiele razy czytaliśmy o wszystkich tych nowinkach, a jak wiele z nich sprawdziło się w realu? Podeszłam do tego dość sceptycznie, zwłaszcza do fragmentu o ujędrnieniu pośladków, ale tym bardziej byłam ciekawa, czy to wszystko okaże się być tylko obietnicą bez pokrycia, czy jednak będę miło zaskoczona. 

Pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz

Zacznę od pierwszego wrażenia, bo choć osobiście preferuję stonowaną odzież, to naprawdę zdębiałam, kiedy moim oczom ukazały się piękne, żywe kolory i wzory. Technologia nadruku, o której wcześniej pisałam, rzeczywiście daje niesamowity efekt i jest wyjątkowo trwała, ponieważ kolor nie blednie wskutek częstego używania ani prania, a nadruk nie spiera się i nie farbuje. W przypadku kontrastowych kolorów, często mam dylemat, czy daną rzecz powinnam prać z innymi jasnymi rzeczami, czy jednak nie, bo ciemny odcień puści kolor i z pralki wyciągnę zafarbowane ciuchy. W przypadku odzieży SMMASH wszystko można prać razem, co za ulga! Skończyły się czasy segregowania odzieży po bieganiu – po prostu rozbieram się od razu przy pralce, i z głowy. Warto mieć to na uwadze, ponieważ SMMASH oferuje teamową odzież, więc bez obaw można im zlecać łączenie wszystkich kolorów, jakie się tylko zapragnie.

Druga rzecz, która zwróciła moją uwagę, to brak metki na karku. Jest tylko mała wewnętrzna metka w środku z boku koszulki czy stanika, ale nic, co mogłoby drażnić szyję i co trzeba wycinać, a i tak zostaje zawsze denerwujący fragment. Zresztą SMMASH nie potrzebuje metki, ponieważ na odzieży ma swoje logo. A to logo jest bardzo gustowne i nie gryzie w oczy. Są wzory, na których znajdziecie napis “SMMASH”, ale są też takie, gdzie znajdziecie mały napis lub po prostu “S”. Nie każdy lubi przecież krzyczeć nazwą firmy wytłoczoną na całych plecach.

Gustowne logo na spodenkach z kolekcji VITELY.

Czy cuda istnieją, czyli o wyszczuplaniu i wchłanianiu potu

Obietnice co do koloru sprawdziły się, więc jak z pozostałymi? Jeśli czytają to kobiety, to na pewno czekają wyłącznie na odpowiedź, czy odzież SMMASH naprawdę wyszczupla i podnosi pośladki? 

No cóż, i tak i nie. Rzeczywiście, materiał jest cieniutki i przylega do ciała. Z jednej strony takie rozwiązanie na pewno wizualnie wyszczupla, ale z drugiej strony – uwidacznia niektóre mankamenty. Warto więc dobrać rozmiar odzieży w taki sposób, aby nie “obciskać” się za bardzo w nadziei, że nagle zniknie oponka czy wałki na brzuchu. Podobnie jest z pośladkami – przykro mi, ale żadne spodenki nie zrobią jędrnej pupy z pupy, która taka nie jest. Co prawda, odpowiednio dopasowane sprawią, że pośladki nie będą się rozlewać w dół, czy na boki, ale nie ma co liczyć na jakieś wielkie cuda. Szczerze mówiąc, przymierzając odzież SMMASH też miałam w głowie obraz wysportowanej, pięknej dziewczyny siedzącej przy sztandze, która ma jędrne pośladki, talię osy i uniesiony biust, ale niestety w taką dziewczynę się nie zmieniłam. Nadal wyglądałam po prostu jak ja, tylko może z większą ilością koloru na sobie, niż zazwyczaj.

Po przymiarkach przyszła pora na to, aby w kolorowych ciuchach od SMMASH X-WEAR w końcu pobiegać, jednak przyznam szczerze, że trochę się tego obawiałam. Moje doświadczenia z odzieżą kompresyjną nie należą do przyjemnych wspomnień. Kiedyś pobiegłam zawody w obcisłej koszulce i na mecie miałam wielką, ciemną plamę potu spływającego spod stanika do pępka, i dwie ciemne plamy potu w miejscu piersi. Co prawda, już dawno pozbyłam się wstydu i skrępowania związanego z sytuacjami wynikającymi z podejmowanego wysiłku, takimi jak grymas na mecie czy pot na koszulce, ale kurde, to było naprawdę niekomfortowe! Tymczasem odzież SMMASH naprawdę świetnie radzi sobie z wilgocią i to bez znaczenia, czy jest to deszcz, czy jest to pot. 

Zero potu, mniej nieprzyjemnego zapachu. Góra i dół z kolekcji FOLK.

Jeśli chodzi o zwykły pot, to na odzieży nie widać praktycznie nic – po godzinie biegania (w warunkach bliskich do tropikalnych) top miał dokładnie taki sam kolor, jak przed bieganiem! Nie pojawiły się żadne wielkie zacieki, plamy ani mokre fragmenty, czego nie można powiedzieć o innych stanikach, w których biegam. Podobnie z koszulką – oczywiście, że się spociłam, ale nie skończyło się to ciemną plamą na plecach. Z kolei spodenki były lekko mokre z tyłu w miejscu, gdzie jest kieszonka, do której włożyłam sobie żel, jednak mimo tego, kolor kieszonki niczym nie różnił się od pozostałej części spodenek, które były suche. Natomiast kiedy już odzież przemoknie (co zdarzyło mi się w trakcie biegania podczas ulewy), robi to naprawdę równomiernie i niezauważalnie, rozprowadzając wilgoć jednolicie i nie tworząc wielkich, ciemnych plam, krzyczących do wszystkich postronnych obserwujących “zobaczcie, jaka jestem spocona!”. A dodatkowo to wszystko sprawia, że człowiek wracając do domu nie zalatuje ciężkim treningiem. Pod tym względem byłam totalnie zaskoczona! Jeśli szukacie odzieży opinającej ciało, która naprawdę “nie łapie” potu i człowiek zdecydowanie wydziela mniej nieprzyjemnego zapachu, to SMMASH was nie zawiedzie.

Szczególne wymagania 

Mniej potu, mniej brzydkiego zapachu, to wszystko są cechy sprzyjające biegaczom, zapewniając nie tylko estetykę (bo przecież nikt nie lubi biegać z wielkimi mokrymi plamami), ale także komfort fizyczny oraz psychiczny. Ale biegacze mają także inne potrzeby, a biegaczki to już w ogóle. 

Piersi

Jak wiadomo, niektóre z nas mają małe piersi, inne duże piersi, jeszcze inne piersi, które przestały walczyć z grawitacją, dlatego też każda z nas szuka w staniku czegoś innego. SMMASH oferuje jeden rodzaj stanika – zwykły, sportowy top. Nie ma tam żadnej wkładki dla kobiet, która ratuje biust przed całkowitym spłaszczeniem, ani żadnego usztywnienia czy podtrzymania dla kobiet, które chciałyby utrzymać swój biust pod kontrolą w trakcie skoków i podskoków. Byłam sceptycznie nastawiona do tego topu, albowiem miałam kiedyś stanik podobnej “budowy” od Nike i wyrzuciłam go do kosza po kilku biegach – gumka na dole tak ściskała moje żebra, że praktycznie nie mogłam oddychać. Jednak okazało się, że top SMMASH tego nie robi i można łykać tyle powietrza, ile tylko potrzeba, ale co więcej – okazał się tak wygodny, że szybko o nim zapomniałam. 

Top SMMASH z kolekcji FOLK.

I co prawda jest to zwykły top, który po prostu przyciska piersi do klatki piersiowej, minimalizując ich ruchy (pod warunkiem, że są niewielkie), tak więc dla kobiet z dużym biustem może okazać się niewystarczający, nie zapewniając w istocie żadnego podtrzymania. Niemniej jednak jest on niezwykle ładny! Jak już wspomniałam, SMMASH oferuje bogactwo wzorów i kolorów, i w przypadku sportowego topu bardzo podoba mi się takie szaleństwo motywów. Czułam się w nim ładnie i kobieco, i na pewno bez obaw można w nim biegać w lecie po ulicy bez koszulki, nie narażając się na zarzut biegania półnago. A dodatkowo idealnie nadaje się na każdy trening uzupełniający. 

Pupa

Kolejne szczególne potrzeby kobiet muszą spełniać spodenki. Wymogiem biegaczek, i to wcale nie tylko tych startujących w biegach przeszkodowych, jest nieprześwitujący materiał spodenek. Zdarza nam się przecież schylić i zawiązać buty, zdarza nam się wsiąść na rower, rozciągać po treningu, a nawet wspinać pod górę z pupą wycelowaną niemal wprost w twarz kolegi, czyli jednym słowem są takie sytuacje, kiedy nie chcemy świecić bielizną przed znajomymi, a tym bardziej obcymi ludźmi. Rozciąganie materiału, aż zaczyna prześwitywać – co zdarza się także w przypadku czarnych legginsów – jest sytuacją, którą mało który producent potrafi przewidzieć. Nie można tego jednak powiedzieć o firmie SMMASH. W spodenkach tej firmy możecie dziewczyny schylać się do woli! 

Na plus oceniam również pojemną kieszonkę z tyłu spodenek, na klucze, żele, całe pudełko chusteczek higienicznych, a nawet na wszystko razem, bo przecież każda kobieta musi mieć przy sobie sto dwadzieścia osiem najpotrzebniejszych rzeczy. Kieszonka na szczęście nie ma suwaka, więc bez trudu można wydobyć z niej to, co chcemy, nie przerywając biegu, a jednocześnie jest uszyta na zakładkę, więc nic z niej nie wypada. 

Kieszonka na wszystko!

Biegaczki mają jednak jeszcze większe oczekiwania w stosunku do biegowych spodenek, niż tylko ładny wzór i kieszonka. Są na świecie kobiety, które co nie włożą na siebie, to wyglądają idealnie. Jednak większość z nas boryka się z większym czy mniejszym tłuszczem na pośladkach czy na udach i jeśli jesteś w tej grupie, to zapewne chciałabyś, aby spodenki wyszczuplały, a przynajmniej trzymały wszystko w stanie wizualnej jędrności. Tej grupie nie wystarczą tylko spodenki, które sobie po prostu “leżą”, bo dobrze wiemy, że między “leżą” a “opinają” jest spora wizualna różnica. Otóż spodenki SMMASH nie “leżą”; doskonale opinają uda i pupę, trzymając je na swoim miejscu w trakcie ciągłego skakania podczas biegu. 

Jednak spodenki mają moim zdaniem zbędną rzecz – ściągacz w pasie zakończony plastikową kulką, która – po nałożeniu spodenek – znajduje się dokładnie tam, gdzie pępek (czyli w niego wbija). Jak się domyślam, ma to zapobiegać ześlizgiwaniu się spodenek w dół w trakcie treningu, jednak w przypadku biegania aż takiego ryzyka nie ma i cała ta konstrukcja ze ściągaczem jest po prostu niepotrzebna.  Uważam, że najlepiej byłoby pozbyć się pasa, ściągacza i tej kulki, a wszyć jakąś elastyczną taśmę, która dopasuje się do talii. 

Druga rzecz, której również można się pozbyć, to guma po wewnętrznej stronie nogawki – być może akurat ta cecha przydaje się w biegach przeszkodowych, ale w przypadku zwykłego biegania jest nieprzydatna, a w przypadku biegania po górach może nawet przeszkadzać (ciężko zrobić spory krok do góry, gdy o udo ociera się guma starającą się utrzymać nogawkę na miejscu). De facto, rozwiązanie to znam ze spodenek kolarskich, które obecnie odchodzą od niego na rzecz elastycznych pasów, ponieważ takie pasy mniej ściskają nogę, a nogawka trzyma się uda mimo nieustannego ruchu w górę i w dół. Poza tym wszycie gumy oznacza dokładnie to samo, co wszycie ściągacza w pasie – dużo zwiniętego i podwiniętego, i obszytego materiału, który w tak sporej ilości grzeje, może ocierać, a czasem wkurza. 

Gumka – moim zdaniem zupełnie zbędna.
Dół nogawki.

Czy SMMASH spełnia marzenia?

Jednak nawet jeśli spodenki mają kilka zbędnych dodatków, to ostatecznie najważniejsze i tak okazuje się nie to, co dana odzież ma, ale to – czego nie robi. A nie robi na pewno żadnych otarć; nie krępuje ruchów; nie robi plam z potu; nie grzeje, gdy świeci słońce, a gdy zmokniesz w ulewie, to nie zmarzniesz; nie prześwituje na pupie; nie uczula ani nie podrażnia; nie zapomina o kieszonce, bo czasem trzeba wziąć ze sobą na bieganie żel, batonik czy klucze do domu; nie wymaga dodatkowych czynności, jak segregowanie odzieży do pralki według koloru; nie spiera się z wzoru ani nie traci barw; a po praniu nie wychodzi z czarnymi kulkami ani w żaden inny sposób zmechacona; no i nie jest nudna. 

Podsumowując odzież SMMASH, można na pewno powiedzieć dwie rzeczy – ładna i funkcjonalna. Jednak będzie to spore uproszczenie, bo naprawdę jestem miło zaskoczona tym, jak można dobrze wyglądać, dobrze się czuć, a  nawet dobrze pachnieć po treningu, po którym człowiek do tej pory wyglądał jak wyciągnięty spod zraszacza i chciał jak najszybciej uciec do domu pod prysznic, albo schować się gdzieś w krzakach, żeby choć poprawić makijaż. Nie oszukujmy się, każda kobieta lubi dobrze wyglądać i nawet jeśli po czasie można udodpornić się na reakcję ludzi na własny wygląd po treningu czy po zawodach, to uwierzcie mi, to uodpornienie się jest oparte na bardzo kruchych podstawach (które nazywają się “wszyscy inny wyglądają tak samo”). Jeśli więc pojawia się firma, która zapewnia komfortowe przybycie na metę, bez plam potu na odzieży, bez przykrego odoru, umożliwiając schylenie się i złapanie oddechu bez ryzyka świecenia bielizną wszystkim naokoło, to myślę, że właśnie spełniło się marzenie wielu kobiet.

SMMASH – używa się komfortowo! Na zdjęciu kolekcja VITELY.